Anna Turowska - Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Gliwicach | Rozmowa Dnia
Dzisiaj w naszym studiu gościliśmy Annę Turowską, prezeskę gliwickiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. TOZ w Gliwicach tworzą wolontariusze, którzy każdego dnia poświęcają swój czas, aby pomagać zwierzętom. W wywiadzie Pani Ania opowiada o tym, na czym polega ich codzienna działalność, jak wygląda niesienie pomocy zwierzętom oraz jak właściwie zachować się w sytuacji, gdy napotkamy zwierzę potrzebujące wsparcia. Rozmowa pełna jest praktycznych wskazówek, ciekawostek ze świata zwierząt i historii opartych na wieloletnim doświadczeniu Anny Turowskiej. Poruszamy również temat świadomości ludzi w kontekście zwierząt – tego, jak zmienia się nasze podejście do ich dobrostanu, jakie błędy wciąż popełniamy i dlaczego edukacja w tym zakresie jest tak ważna. To szczera opowieść o pracy, empatii i zaangażowaniu ludzi, którzy każdego dnia zmieniają los zwierząt na lepsze.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna, może zawierać drobne błędy.
Radio Ekspertów i Pasjonatów. Dzień dobry państwu. Jakub Mroczkowski, a dzisiaj ze mną w studiu Ania Turowska, prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Dzień dobry. >> Dzień dobry. Już sama nazwa sugeruje, czym wasza organizacja się zajmuje, czyli opieka, ale jest to słowo dosyć wieloznaczne. Więc jakby mogła pani dokładnie nam powiedzieć, czym się zajmujecie? Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami już od ponad 160 lat zajmuje się opieką zwierząt, czyli zajmujemy się przede wszystkim traktowaniem zwierząt w sposób humanitarny, edukacją społeczeństwa, zwracaniem uwagi na zwierzęta, które potrzebują pomocy.
Wspieramy lokalne instytucje, wspieramy samorządy w realizacji programu opieki i najważniejszą taką rzeczą to też są adopcje, tak żeby jak najwięcej zwierząt, które są bezdomne trafiły do domów i miały cudowne życie. wspomniała pani o wsparciu lokalnych instytucji czy organizacji i tutaj jestem ciekawy jak właśnie wasza relacja wygląda i ze schroniskiem w Gliwicach i z innymi organizacjami, bo szukając informacji o TOS znalazłem, że w Gliwicach jest również Otos, więc to już się może komuś pomylić. Więc jak to
wygląda? Czy wy gracie do jednej bramki, czy powiedzmy, że jest jakaś rywalizacja między wami. >> To znaczy tak, naszym wspólnym celem jest opieka i ochrona nad zwierzętami i pomoc tym zwierzętom. Więc wszyscy mamy wspólny cel, ale każdy ma swoje struktury działania i swoje plany, więc jak gdyby działamy równolegle obok siebie. Natomiast my jako to z Gliwice wspieramy działania schroniska chociażby w tym, że korzystamy z programu opieki, bo każda gmina obligatoryjnie ma ustanowiony program opieki przez radę miasta i są odpowiednie środki na to. U nas ten program opieki został zwiększony w tym roku bardzo, bardzo dużo o dużo więcej pieniążków i to jest bardzo dobre, dlatego iż my jako TOS otrzymujemy skierowania na kastrację zwierząt i dzięki temu możemy wspierać schronisko, bo to my również wyłapujemy te zwierzątka, to my
je przetrzymujemy u siebie w naszych takich warunkach, że tak powiem, może nie spartańskich, ale na tak zwanych domach tymczasowych. Nie mamy jakiejś swojej stałej siedziby. Staramy się wśród wolontariuszy bądź wśród miejsca, które mamy udostępnione przez czas rekonwalescencji zadbać o te zwierzątka. Te, które są dzikie i które no nie czułyby się dobrze w domach, a mają swoje miejsca bytowania, mają karmicieli, co przede wszystkim, to wtedy wypuszczamy je do ich naturalnego środowiska. Natomiast większość maluszków, czy tak zwane koty midziaste y zostawiamy pod naszą opieką i szukamy im domków. Yyy, jestem zakochany i zaobraczony w określeniu koty miziaste.
>> Aha, >> pięknie, pięknie to brzmi. Y, ale jak słyszę to macie wiele kompetencji, które pokrywają się z zadaniami schroniska. >> To znaczy tak, tak naprawdę my jesteśmy jako wolontariat, prawda? Więc to nie należy do naszych jakiś obowiązków. My to robimy, bo chcemy. Mamy takie hasło nasze gliwickiego tozu. To z Gliwice. Pomagamy, bo kochamy. To jest wewnątrz nas. Tak. Nasza organizacja liczy kilkunastu członków. Oczywiście będziemy robić
zapotrzebowanie na młodych wolontariuszy, żeby nauczyć młodzież, tak, miłości do zwierząt, pomocy, empatii, tak, w czasach, kiedy mamy tylko Netflixa, gry jakieś komputerowe, tak, i młodzież siedzi w domu i ogląda filmy, a jednak na zewnątrz są zwierzęta, które potrzebują pomocy, a my potrzebujemy ludzi, którzy po prostu nam pomogą je ratować. To kto ma większą w tych czasach, jeżeli ma pani taką wiedzę, świadomość na temat zwierząt? Bo wspomniała pani o tych młodych ludziach, że szukacie osób, które wam tam pomogą i jednocześnie się nauczą troszeczkę o tych zwierzętach i empatii do nich. Czy to oznacza, że osoby starsze, bardziej dorosłe mają większą empatię i wiedzę o zwierzętach?
W tej chwili myślę, że osoby starsze, czyli takie starsze panie, które mają na przykład działki, to mają bardzo dużą świadomość, bo to są ludzie, którzy najczęściej się do nas zwracają i nie zwracają się do nas, nie wiem, dzieci czy młodzież, tak? Aczkolwiek my prowadzimy takie spotkania edukacyjne w przedszkolach, w szkołach. Yyy, mamy specjalne takie książeczki dla dzieci, gdzie mówimy jak zadbać o psa, jak zadbać o kota, co zrobić w zimie czy w lecie i prowadzimy takie w przedszkolach yyy takie spotkania z dziećmi. Yyy i to już yyy jak gdyby to jest taki początek tego, żeby te y te najmłodsze pokolenie poczuło taką chęć do pomocy, prawda?
Natomiast tak z doświadczenia to w tej chwili zwracają się do nas raczej starsi ludzie, którzy gdzieś widzą, dokarmiają i bądź przejeżdżający ludzie gdzieś, nie wiem jak jadą, są jakieś pustostany, zobaczą kota. Natomiast właśnie najważniejsze to jest to, żeby tą świadomość ludzką, tak, od samego początku uświadamiać, tak? Bo jeżeli nie uświadomimy, to każdy myśli na przykład, że kot sobie da radę, że dziki ptak sobie da radę. No po prostu nie da sobie rady. Czy to jest kot, czy to jest pies, chociaż psów jest bardzo mało tak zwanych bezdomnych. Są błąkające się psy, ale widzę tak z relacji na Facebooku, bo przede wszystkim teraz to życie takie skupiło się na tym Facebooku, to jeżeli ktoś widzi błąkającego się pieska, to zaraz daje ogłoszenie, tak? No i wtedy albo się go zabezpiecza, albo dzwoni po schronisko i wtedy
przyjeżdża pani z interwencyjna, która zabezpiecza w schronisku. Natomiast, bo takiego psa łatwiej jest zabezpieczyć, tak? Natomiast w przypadku kotów, które są chore, dzikie, nie jest to takie proste, więc my musimy po nocach z samego rana umawiać się z ludźmi, którzy widzą zwierzę, które cierpi, nastawiać klatki, nastawiać dropy, tak żeby go po prostu złapać. Niejednokrotnie spotykamy się z atakami ludzi. Dlaczego to robimy? Nie wyłapujcie, bo będziemy mieć szczury, będziemy mieć myszy. To jest nieprawda. Yyy, my jak nawet złapiemy, wyleczymy, wykastrujemy i wypuścimy w teren bytowania, to ten zwierzak cały czas tam będzie. A wiadomo, że jak są koty, to nie ma szczurów, tak?
>> Bo tak naprawdę yyy koty eliminują populację szczurów. Tak. Teraz w Gliwicach jest taki, że tak powiem, nagonka, że dużo szczurów, że ludzie piszą, że szczury większe od kotów latają po ulicy, prawda? No jeżeli będą koty, ale wykastrowane, wtedy te szczur, tych szczurów będzie mniej. Po prostu one zmienią zmienią swoje miejsce bytowania. >> I to mnie zastanawia, to znaczy jaka jest obecnie kondycja zwierząt na ulicach w Gliwicach? Czy jest ich dużo i czy w momencie, w którym te zwierzęta będą powiedzmy zadbane, dokarmiane, kastrowane, to czy w perspektywie czasu
nie skończą się te uliczne zwierzęta? Bardzo często mamy, że tak powiem, takie zarzuty do nas, że jesteśmy kusownikami, którzy wszystkie koty wyłapią. Ludzie nie mają tej świadomości w ogóle, co my robimy, a my tłumaczymy to. Nie. Dlatego w Gliwicach, już mówię o samych Gliwicach, nie mówię o powiecie gliwickim, że na tych wioskach okolicznych jest dużo więcej, bo tam generalnie nie ma kogoś takiego, kto by
systematycznie i w sposób ciągu im pomagał. Tak, to są tylko takie zgłoszenia i my wtedy jedziemy. Dodam na przykład, że w tym roku dostaliśmy zgłoszenie od mieszkanki z Gliwic, która w gminie Rudziniec ma jakąś rodzinę i zobaczyła, że na posesji starszej pani jest ponad 30 kotów, które non stop się rozmnażają
i nawiązaliśmy współpracę z gminą Rudziniec. Pojechałyśmy tam oczywiście kilka osób, prawda? I w ciągu bodajże tygodnia wyłapałyśmy ponad 20 kotów. Tak, no było to hardcore, ale dałyśmy radę. Wszystkie te koty wykastrowałyśmy z programu gminnego Rudzińca, nie? Bo u nas jeżeli koty są na terenie Gliwic, to korzystamy z programu yyy gliwickiego. Natomiast każda gmina ma oczywiście te środki są różne, tak, przeważnie niewystarczające, ale gdzieś tam też staramy się pomagać z środków, które mamy z darowisk od ludzi, ale w tym przypadku udało się wykastrować. yyy pomagamy tej pani, bo dowozimy jej karmę i yyy jest teraz lipiec, nie było żadnego nowego miotu, żadnego nowego kota, a te koty, które jej oddałyśmy cały czas tam są.
Oczywiście część z tych kotów, bo były tam też małe kotki, tam było około siedem czy osiem kotków, wyadoptowałyśmy, mają domki, mają się dobrze. I to jest właśnie ta pomoc, czyli eliminacja skupiska, oddanie zwierząt w miejsce bytowania i one tam będą po prostu. I dlatego to też ludzie muszą wiedzieć, że to nie jest tak, że my zabieramy koty i jej nie oddajemy, tylko tak jak powiedziałam, te, które można, adoptujemy. Zawsze daje się szansę na przykład malutkim kotkom, tak, lub kotom starszym, które są schorowane, które na przykład są po sanacji zębów i hipotetycznie mogą sobie nie dać rady na zewnątrz, to wtedy dla takich kotów szukamy domu. I powiem, że mieszkańcy Gliwic są bardzo hojni, jeśli
chodzi o dawanie swoich domów, bo od początku roku wyadoptowaliśmy kilkadziesiąt kotów, tak bardzo dużo. Codziennie przeprowadzamy interwencje, bo codziennie mamy około 10 telefonów albo więcej. Tak staramy się reagować, aczkolwiek to nie jest tak, że my zawsze jedziemy. Tak, jeżeli jest jakaś dana sytuacja, to wtedy prosimy, żeby zadzwonili na telefon interwencyjny schroniska, gdzie jeżeli jest zwierzę, które wymaga nocnej opieki, to schronisko przyjeżdża i zabezpiecza to zwierzę, bo też jest podpisana umowa na jakieś wypadkowe
rzeczy, które sytuacje, które zdarzają się. Natomiast my zawsze mówimy tak: "Proszę zabezpieczyć, czy pani dokarmia, robimy taki wywiad z tym człowiekiem, bo jeżeli na przykład ktoś widzi tego kotka, dokarmia, to to nie jest taka sytuacja, że wymagająca nagłej interwencji, tak? Tylko mówimy: "Proszę dokarmiać, a na przykład spotkamy się tam za dwa dni i przyjedziemy, zobaczymy co się da zrobić". Tak, staramy się pomóc, bo w większości starszych ludzi nie są to ludzie mobilni, więc złapanie takiego kotka, przewiezienie do lecznicy, z lecznicy, no to wymaga po prostu co najmniej dwóch osób. No i staramy się właśnie w ten sposób pomagać.
>> Nie chcę was jakoś porównywać ze schroniskiem, natomiast dlaczego ludzie decydują się dzwonić do was? Bo 10 telefonów w ciągu doby to dużo, więc ludzie w mieście muszą mieć świadomość, że jesteście i działacie. Z czego to się wzięło? Myślę, że bierze to się też z tego, że ja gdzieś od tak ponad dwóch lat yyy jestem taką osobą, która yyy nie boi się pokazać i nie boi się mówić y na Facebooku czy na Instagramie, obecnie już na TikToku, że jest wielka potrzeba ratowania zwierząt. Ja też jestem radną dzielnicową dzielnicy Wojska Polskiego i też w dzielnicach rozpropagowałam chęć pomocy zwierzętom i dużo dzielnic się przyłączyło do tego i też dzięki temu czy na spotkaniach czy na Facebooku codziennie daję różne posty. Jestem też właścicielką takiej grupy internetowej Infog Gliwice 24/7, gdzie mamy tam ponad
65 000 ludzi z Gliwic, więc gdzieś ta informacja się przenosi i myślę, że jeżeli ktoś, tak mi się wydaje, ludzie też tak mówią, dzwonią do mnie, to przeważnie mają telefon od kogoś, kto gdzieś mnie tam widział lub wpisują właśnie na Facebooku i wyświetla się ten tos. Do schroniska też na pewno dzwonią, aczkolwiek gdzieś tam, no chyba to, że gdzieś tam jesteśmy bardzo widoczni yyy powoduje to, że ludzie do nas dzwonią, mylą nas. Oni myślą czasem, że to dzwonią do schroniska też yyy nie mylą nas otozem. Chociaż wczoraj dostałam informację, że pani podziękowała nam za interwencję y w Gliwicach, a ja pytam się kto zgłaszał ją, bo ja nie ja jestem inspektorem też tos w Polsce, że mogę jeździć na interwencję i przeprowadzać je i okazało się, że to był Otos. Ja mówię to nie my, ale Otos a to przepraszam, nie ma
problemu. Także >> ja tak jeszcze tylko wrzucę propos tego mylenia, że jak wpisze się w przeglądarkę Googlea to z Gliwice to wyświetli się schronisko. >> Aha. No to to już Google jakoś tam sobie, bo może chodzi generalnie o ochronę zwierząt, prawda? Ja mówię, że y
my mamy wszyscy wspólny cel, tak? I dążymy do niego i miło nam, kiedy możemy wspierać, tak? Natomiast nie ma między nami konkurencji żadnej, bo my głównie patrzymy na to, żeby pomóc zwierzęciu. Tak. My oprócz tego, jesteśmy organizacją taką bardzo dużą, która już w sposób stały praktycznie od 1864 roku działa. Może to tak zabrzmi
dziwnie historycznie, ale tak jest. Ale to dobrze świadczy o naszym narodzie, że już od tamtego oczywiście teraz są nowe pokolenie ludzi młodych i tak dalej, więc wiadomo, każde, że tak powiem, pokolenie inaczej działało. My mamy teraz dobę internetu, Facebooka, Tiktoka
i dla kogoś innego ze starszego pokolenia jest to coś takiego, że no zaskakującego. Natomiast nie boimy się pokazywać, tak? No ktoś może zarzucał, a lansują się, pokazują. To nie jest lansowanie, to jest takie pokazanie ludziom, że jeżeli my pomagamy, on to zobaczy, usłyszy i jak zobaczy zwierzę, to mówi: "O, zadzwonię do nich". Nie. >> I zwiększa świadomość ludzi, że jesteście i że trzeba pomagać. >> Zawsze zwiększa świadomość. Także im
więcej będzie ludzi, którzy będą mieli wiedzę i taką świadomość, tym więcej zwierząt zostanie uratowanych. A dodam, że te zwierzęta to są nasi sąsiedzi, prawda? Zawsze to mówię na yyy radzie dzielnicy, że to są nasi mieszkańcy. Na przykład mamy dobry kontakt ze spółdzielniami, gdzie spółdzielnie yyy z
środków albo z gliwickiego budżetu obywatelskiego, albo z gliwickiej inicjatywy lokalnej zrobiły budki dla kotów, dla jeży budki. Fakt, trochę tam było walki ze spółdzielniami, bo pozamykali okienka kiedyś tam swego czasu, ale yyy rozmową prosimy, aby co najmniej jedno otworzyło okienko, bo ktoś powie, że y jak będą okienka
pozamykane i tam gdzieś te szczury się dostaną, no to koty nie mają szans na wejście, prawda? A wiadomo, jak jest zima, to trzeba takiemu kotu pomóc, bo on sam sobie na dworze nie da rady. My też często yyy przywozimy budki, wspomagają nas ludzie, bo tak naprawdę to ludzie nas wspomagają, bo my nie mamy żadnego dofinansowania żadnego. Fakt, że
staramy się ze wszystkich sił o jakieś tam granty, dotacje i jeżeli to mamy, to mamy na kastrację, na zakup klatek, yyy, na taki sprzęt, który nam potem służy do naszej pracy codziennej. Yyy, natomiast yyy muszę bardzo podziękować mieszkańcom Gliwic i pewnie okolic, że zawsze nas wspierają, bo jeżeli nie mamy środków na leczenie, no to wówczas robimy zbiórki internetowe. Mamy zaprzyjaźnione przychodnie, gdzie wiemy, że zawsze możemy bez umówienia przywieźć, koty, które wymagają nagłej opieki, bo kot z dnia na dzień może po prostu odejść, tak, jeżeli nie udzieli mu się pomocy. I w ten sposób działamy.
Natomiast jeśli chodzi o jedzonko, to w związku z tym, że tost tak prężnie działa, mamy takich partnerów, którzy nas wspierają. Yyy, takim naszym głównym partnerem jest firma Zoo Plus oraz Mars. Yyy, i przeważnie otrzymujemy od nich dary i te dary przekazujemy zarówno karmicielom, jak i na nasze domy tymczasowe. I powiem, że w tym roku w kwietniu przekazaliśmy w ciągu dwóch dni, w ciągu w sumie sześciu godzin w centrum Gliwic, bo zostałyś y użyczyła nam taka jedna pani karmicielka lokal yyy w centrum Gliwic przy dworcu i przez 6 godzin cztery osoby, cztery dziewczyny rozdysponowały, przekazały ludziom prawie 3 tony karmy. 3 tony. Dla kogoś
to może się wydawać niemożliwe. Tak. >> A wam się udało? Nam się udało i to, że nam się udało to jest jeszcze nic. To, że tyle ludzi przyszło, bo ogłosiliśmy to na Facebooku, no bo innej możliwości nie było ogłoszenia. >> Też zadzwoniliśmy do schroniska, powiedzieliśmy, że jeżeli tam mają innych karmicieli, to też żeby przyszli do nas, skontaktowali się i wie pan, te 3 tony karmy to tak naprawdę było nic. Tak. >> A ile czasu wam to ta cała akcja zajęła tego dnia? >> To znaczy te, no to mówię, to było środa i czwartek po południu od 17:00 do 20:00.
No po pracy każda z nas. Tak, ludzie wiedzieli, że trzeba przyjść. No śmiać mi się chciało, bo była kolejka tak jak za dawnych czasów i ci ludzie po prostu przyjrzeż autami. Był taki pan Marek, który wózeczkiem tym starszym paniom pomagał, żeby żeby tam wnieść to do auta
i to była jedna taka akcja. Oprócz tego teraz będziemy też mieli taką akcję Dni otwarte tozu i też bym chciała wszystkich zaprosić na te dni, bo również mamy różne akcesoria od naszych darczyńców. Te akcesoria chcemy przekazać najbardziej potrzebującym. Czyli mamy rzeczy dla psów, dla kotów, mamy też pokarm, karmę i też będziemy robić taką akcję. Tylko my możemy tą akcję robić na Facebooku, jednemu czy drugiemu powiedzieć. Natomiast wiemy, że też inne osoby, które nie mają dostępu do mediów społecznościowych, nie dowiedzą się o tym. Dlatego tak bardzo chcielibyśmy rozpropagować i też przez państwo ewentualnie, że ludzie, którzy są potrzebujący, tak przeważnie są to starsze panie, które mają jakąś tam małą rentę czy emeryturę, sama nie kupi sobie, a kupi kotom, którym pomaga. Tak, to jest dla nas najważniejsze. Potrzeba
pomocy najbardziej potrzebującym ludziom i zwierzętom, bo ci ludzie co mają mało, przeważnie mają zwierzęta. >> A jak się do was zgłaszać, takie osoby potrzebujące mają dzwonić, pisać czy jakieś wnioski wysyłać? najlepiej do nas dzwonić. Ja zawsze podaję swój telefon, bo nie mieliśmy czasu >> założyć firmowego, >> założyć firmowego. Tak. Najlepiej pisać na WhatsAppie, bo jednak lepiej jak jest to na WhatsAppie, bo wtedy mam wszystko po kolei. Na naszej stronie Tost Gliwice. To z Gliwice na na Facebooku.
Mamy też na na TikToku, bo teraz ten TikTok jest taki bardzo popularny, aczkolwiek nie sądziłam, że aż taki, ale muszę powiedzieć, że z TikToka. Tak. >> Myślę, że do młodych ludzi przede wszystkim. Tak, do młodych ludzi i y odzywają się do nas ludzie z całej Polski, z Tiktoka. Tak. No ale wiadomo, że jak ktoś się zgłosi do nas ze Szczecina, hipotetycznie też moglibyśmy zorganizować transport, bo ostatnio była taka sytuacja, ale wolimy jednak gdzieś w pobliżu, bliżej, żeby mieć kontakt z tą osobą. Kiedy w razie potrzeby będzie taka potrzeba, to wtedy żeby pomóc czy temu zwierzęciu, czy temu człowiekowi, prawda? No >> jak jesteśmy przy temacie wsparcia to już zostańmy przy nim i powiedzmy sobie jak można was wesprzeć. Czego teraz najbardziej potrzebujecie? Czy pieniędzy, czy ludzi, czy może jeszcze
czegoś in? >> Potrzebujemy młodych ludzi, którzy by po prostu mieli czas. Ja rozumiem, że młodzi ludzie się uczą, tak? I to jest najważniejsze, tak? że mieli czas, żeby nam pomagali w takich sytuacjach, kiedy na przykład teraz mamy na stanie 10 kociąd, które odebraliśmy z domu tymczasowego i przyjęliśmy je pod naszą opiekę, które są chore. My na zmianę dyżurujemy, ale wiadomo, taka opieka nad takimi maluszkami wymaga wiele czasu, jeżdżenia do weterynarzy. Jedzenie mamy, tak jak powiedziałam, bo mamy dzięki naszym partnerom, natomiast poczymy właśnie pieniędzy, tak? Bo kwota, pieniążki z 1,5% nam się już skończyły, bo bardzo, bardzo dużo mamy tych interwencji i pomocy.
To, że korzystamy z programu gminnego, to jest jedno, ale to, że potem takiego kota trzeba przez na przykład 10 czy 20 dni, który musi dojść do siebie, no to trzeba wtedy podkłady, trzeba kupić akcesoria, trzeba suplementy, no i te wizyty lekarskie. Więc potrzebujemy takiego wsparcia finansowego i można wpłacać do nas bliki na taki nasz ogólnopolski tozowski numer na numer 789 711811,
ale w treści trzeba wpisać koniecznie Gliwice, bo wtedy te środki przejdą na oddział gliwicki. Jeżeli się wpisze inną nazwę oddziału, to wtedy na inny oddział. Na Facebooku prowadzimy zbiórki. I teraz mamy taką właśnie jedną zbiórkę na na te kotki małe, które są pod naszą opieką. I co jakiś czas, jeżeli mamy taką potrzebę, robimy te zbiórki. Liczymy głównie też na to, że zół% ludzie widząc nasze działania, bo też jest tak, że my pomagamy ludziom, a oni pomagają nam, prawda? To jest takie nie coś za coś, ale z głębi serca. A jeżeli na przykład my pomogliśmy na przykład na jakimś zakładzie pracy, potem słyszymy, że tam szef z tego zakładu mówi: "A ja przekazałem na was 1,5%, bo wyście nam pomogli". Jest to bardzo miłe, tak? I to jest tak zwana ta współpraca, prawda? My nie oczekujemy niczego od ludzi, ale fajnie jest jak po
prostu wspierają nasze działania, bo tak naprawdę bez mieszkańców Gliwic tych działań byśmy nie mogli robić w takim dużym zakresie. >> Prowadzicie także działania edukujące. yy mnie zastanawia, macie na stronie yyy informacje o prawach zwierząt i to mnie ciekawi, czy współcześnie te prawa zwierząt są respektowane, czy może jakieś prawa zwierząt powinny się zmienić i przypomina mi się takie zdanie, które gdzieś tam można usłyszeć, że jak można mówić, że zwierzęta mają prawa, skoro nie mają obowiązków.
>> Znaczy to jest, wie pan, jeżeli takie zdanie ktoś powiedział, no to pewnie jest to osoba, która po prostu nie jest w temacie, tak? albo po prostu nie ma zielonego pojęcia na temat pomagania zwierzętom. Y, jest ustawa o ochronie zwierząt, która teraz była na nowo procedowana. Tak. Y, fakt, że dużo trzeba było zmienić w tej ustawie, ale to wszystko małymi kroczkami. Y, pomoc
zwierzętom to tak jak powiedziałam zaczyna się od reakcji, tak? A potem w zależności na jakiego człowieka się trafi, albo to zwierzę dostanie pomoc, albo nie dostanie. Jeżeli są takie sytuacje, że trzeba to interweniować, bo jest podejrzenie znęcania się nad zwierzętami, no to wtedy interweniuje policja. Trzeba wiedzieć zawsze, jeżeli ktoś widzi zwierzę wymagające pomocy, albo jeżeli widzi, że ktoś się znęca, to musi wezwać policję. Ludzie się boją, y nie chcą być tak zwanymi świadkami, prawda? Oni są zawsze inkognito. To nie jest tak, że policja powie: "Tak, ten zgłosił". trzeba zgłosić i potem taka policja przyjdzie, zrobi taką wstępne rozeznanie, bo nie zawsze jest tak, tu muszę powiedzieć, że jeżeli ktoś zgłosi, że dzieje się krzywda zwierzęciu, nie zawsze tak jest. Sąsiad sąsiadowi nie
podoba się, bardzo często tak jest. Więc my też zawsze jeżeli przyjeżdżamy na interwencję, jeżeli jest możliwość, dzwonimy, pytamy, robimy wywiad taki środowiskowy, tak? I kiedy jest podejrzenie znęcania się, to nie jest tak, że my przyjeżdżamy, odbieramy zwierzęcie od razu. Ostatecznością jest odebrać zwierzaka, bo ten to zwierzę kocha tego człowieka. Pomimo tego, że gdzieś tam są jakieś no sytuacje, które mogą mogą na kogo osoby trzecie mogą
stwierdzić, że jest znęcanie. To mogę nie być w ogóle znęcanie, bo pamiętajmy, jeżeli są złe warunki bytowania w domu, bo ktoś jest nieporadny, chory, nie ma środków, jest po prostu ubogi, to nie jest podstawa do odebrania zwierzęcia. I wtedy my jako Towarzystwo Opieki pomagamy temu człowiekowi. Jesteśmy w stanie mu zapewnić karmę, jesteśmy w stanie go pokierować, jesteśmy w stanie, nie wiem, posprzątać, dać legowisko temu psu czy kotu, prawda? W ten sposób właśnie pomagamy, tak? i mamy potem pod opieką tych ludzi, bo my wracamy do nich, nie zostawiamy ich samych sobą, ale jeżeli rzeczywiście widzimy, że ten ktoś nie da rady, to wtedy szukamy jakieś rozwiązania i wtedy takie zwierzę odbieramy.
Staramy się to zrobić bardzo delikatnie, tak żeby pokazać, że my pomagamy, a nie przyjechaliśmy, żeby zabrać mu jego towarzysza. Tak, bo tak często jest. Powiem nawet tutaj na osiedlu u was w zeszłym roku, w tym roku w styczniu odebraliśmy kotkę, która była po prostu bardzo
zabiedzona. No ktoś powie, ten człowiek znęcał się nad nią, a ten człowiek był w ogóle tego nieświadomy, prawda? Więc zabraliśmy tą kotkę, uratowaliśmy ją i mamy tutaj na przykład u was na osiedlu pod opieką kilka takich skupis kotów. pomagamy karmicielom, bo yyy pod w cudzysłowie powiem pod opieką, bo to jest tak, że to nie są ludzie pod opieką, ale wspieramy ich. Mam już 200 ludzi, 200 karmicieli, 200 z Gliwic. >> Pięknie, >> którym przekazujemy dary. Prawda? Może tego tak nie widać. Często mówimy, że przekazaliśmy dary na te dzielnice, czy na te dzielnice, czy do tych ludzi, ale tak jak powiedziałam, zgłoszeń jest co najmniej 10, a telefonów takich dzwoniących: "A pani Aniu, a to, a tamto, widziałem kotka, co czasem mam ponad 100 dziennie. Tak. Bardzo >> i potem jak patrzę się nie wiem na który
mam oddzwonić, tak? Ale kiedy wiem, że dzwoni jakaś tam pani, żeby powiedzieć: "No wszystko jest okej", no to wtedy mówię do niej, że oddzwonię tam w innym czasie, tak? Bo są jakieś priorytety, tak? Jeżeli jesteśmy na akcjach, a akcje przeprowadzamy w nocy nad ranem, tak jak już mówiłam, jeździmy w nocy na działki,
także też się boimy, tak? To nie jest tak, ale no jest to silniejsza ta pomoc, taka, że chęć pomocy jest silniejsza. To mimo tych przypadków, kiedy trzeba odebrać te zwierzę, czy człowiek nie wie jak się zajmować tym zwierzęciem, to czy można powiedzieć, że w naszym społeczeństwie, zwłaszcza tym lokalnym, jest duża świadomość, jeżeli chodzi o opiekę nad zwierzętami? >> Jest coraz większa. Jest coraz większa.
Tak, jest coraz większa, ale to trzeba nagłaśniać, mówić wszystkim ludziom, bo cały czas słyszę, że kot sobie da radę sam. No nie da sobie rady w przypadku małych kociąd, jeżeli się urodzą i jeżeli zachorują na koci katar, czyli po prostu zaropiałe oczka, one po prostu umierają w ciszy. Tak. Niejednokrotnie w dzielnicy Beldona, w piwnicach, podczas innych interwencji widzieliśmy zwierzęta, które odeszły w ciszy i było to bardzo przykre, prawda? No dlatego każda reakcja jest dla nas ważna, dla nas, dla innych organizacji tak samo, bo w Gliwicach działają jeszcze inne organizacje prężnie i yyy Gliwice jest takim miastem też dzięki pani prezydent, która yyy bardzo się zaangażowała w pomoc i w schronisku i mieliśmy też spotkanie 2 lata temu z panią prezydent.
Jest otwarta właśnie na zwierzęta, sama też ma zwierzątka i naprawdę jest od niej duże wsparcie. Większość teraz radnych też się jak gdyby zaangażuje, tak? I nam to bardzo, bardzo, bardzo się podoba. Oby tak więcej ludzi takich było. >> To też tego życzę i na dzisiaj postawimy tutaj kropkę. Bardzo dziękuję za ten wywiad, bo usłyszałam wiele ciekawych rzeczy i myślę, że wiele ciekawych rzeczy mogą usłyszeć dzięki temu nasi widzowie. Moim i państwa gościem była Anna Turowska. Dziękuję. Dziękuję bardzo.


