Anna Markiewicz, Dagmara Bawińska-Trzeciak, Anna Kwiatkowska - rodzice o ZSO nr 4 | Rozmowa Dnia
W dzisiejszym odcinku „Rozmowy Dnia” gośćmi Adama Żaaka były mamy dzieci uczęszczających do przedszkoli przy ZSO nr 4. Podzieliły się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami na temat funkcjonowania tych placówek oraz jakości edukacji przedszkolnej. Dzięki tej rozmowie słuchacze mogą lepiej poznać codzienność przedszkoli oraz spojrzeć na rozwój najmłodszych z perspektywy zaangażowanych i uważnych rodziców.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Radio Ekspertów i Pasjonatów. Adam Żak przy mikrofonie. Witam w naszym studiu gości. W kolejności będę teraz panie przedstawiał. Anna Markiewicz, mama Niny i Jakuba. Dzień dobry. Dagmara Barwińska Trzeciak, mama Zuzanny i Franciszka. Dzień dobry. i Anna Kwiatkowska, mama Zosi. Dzień dobry. Wszystkie panie macie dzieci w wieku przedszkolnym. To zaczniemy wobec tego wypytywać panią Annę. Co spowodowało, że zdecydowała się pani na umieszczenie swoich pociech w tym, a nie innym przedszkolu i co to jest za przedszkole? Szczerze mówiąc to moje dzieci nie dostały się do przedszkola na moim osiedlu, więc tak naprawdę do przedszkola n 36 dostały się drugiego wyboru.
No był wtedy no nadwyżka dzieci i szczerze mówiąc nie żałuję. Po roku okazało się, że zwolniał zwolniło się miejsce w naszym przedszkolu. Natomiast ja już nie chciałam dzieci przenosić, ponieważ były bardzo zadowolone i z dyrekcji, i z pań, które nimi się zajmują oraz no nie chciałam im zmieniać środowiska. Pani Nagmaro, pani ma też dwoje dzieci w tym przedszkolu. Dlaczego w tym, a nie w innym? My również decyzję o zapisaniu dzieci do przedszkola miejskiego nr 36 w Gliicach podjęliśmy z mężem pomimo tego, że nie było to przedszkole najbliższe naszego miejsca zamieszkania. Natomiast z perspektywy czasu nie żałujemy tej decyzji i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wyboru.
Pani Anno, pani jest mamą Zosi i pani córka też jest w 36? nie jest w oddziałach przedszkolnych przy ZSO n, czyli w tym drugim przedszkolu. Dobrze, to wrócimy za chwilę do pani, a teraz pani Dagmara i pani Anna, yyy, jak już wiemy, nie jesteście y z tej dzielnicy,
nie jesteście z Szobiszowic, tylko dowozicie dzieci do przedszkola. M to dużo problemu codziennie rano. Taki kawał drogi właśnie jaki kawał drogi to jest z drugiego końca Gliwic albo No u mnie z obrońców pokoju więc daleko nie jestutko to w zasadzie rzut beretem rzut beretem pani Dagmaru my mieszkamy w Żernikach jest kawałek ale myślę że korzyści i radość dzieci
które tutaj chodzą do przedszkola jest na pierwszym miejscu, więc ta odległość nie robi dla nas jakiegoś znaczenia że że trzeba je tutaj przywozić i odbierać. Dzieci szybko się przyzwyczaiły do tego, że rano trzeba wcześnie wstać i mamo, ja nie chcę, a tutaj musisz, bo, bo ja do pracy, a ciebie muszę do przedszkola. Jak to? Ja myślę, że jak odbieram dzieci zawsze z uśmiechem na twarzy, to jest to najlepsza rekomendacja, że że to przedszkole naprawdę jest warte tego wstawania wcześniejszego i przywożenia tu tych dzieci. I nie przyszło paniom do głowy, żeby zmienić przedszkole? Nie, nigdy mi nie przyszło.
36 po raz pierwszy, po raz drugi i po raz trzeci sprzedane. Ja dodam, ja dodam, że tu chodziłam też jako dziecko do tego przedszkola, więc jakiś sentyment, czy tradycje rodzinnych tak jest i siostra chodziła i ja chodziłam, więc jakiś sentyment był do tych pań, które tu uczyły i również je też spotkałam po po jakimś tam czasie zapisując swoje dzieci. Więc standardy takie jak były kiedyś i tak jak zapamiętałam to przedszkole z dzieciństwa jako jako naprawdę fajny okres w moim życiu. Tak samo myślę, że moje dzieci też były zadowolone, są zadowolone z tego przedszkola i i będą je wspaniale wspominać.
Pani Anno, które pierwsze dziecko z pani rodziny znalazło się tutaj? Nina czy Jakub? Jakub. Jakub kończył w tym roku przygodę przedzkolem. Tak. Kończy i Nina to już była taka konsekwencja działań. Tak. Czy tak? Tak, tak. To znaczy ja nie szukałam i dla mnie było też łatwiej logistycznie, organizacyjnie to wszystko ogarnąć. Więc Nina poszła już z automatu, wiedziałam też gdzie idzie. Wszyscy znali też Jakuba wcześniej. Nie miałam z tym najmniejszego problemu. Pani Dagmary, jak było? Pierwsza była Zuzanna. Zuzanna skończyła 2 lata temu. Natomiast Franek będzie kończył w tym roku to przedszkole.
Natomiast chodzili razem i tak im się spodobało, że że nawet nie było jakiegoś tam pomysłu, żeby ich przenosić bliżej miejsca zamieszkania. tutaj poznali kolegów, panie, związali się z nimi. Ja myślę, że w tym przedszkolu bardzo rodzinna i domowa atmosfera panuje. Pani są bardzo cierpliwe, przyjazne dla tych dzieci i i bardzo dużo czasu im poświęcają swojego i i moje dzieci bardzo polubiły to przedszkole, te panie wszystkie i i nie wyobrażam sobie, żeby chciały w ogóle do innego chodzić. Tak.
Co się wam najbardziej podoba w tym przedszkolu, gdybyście miały pani zachwalić, że że teraz nie w ramach reklamy, tylko no tak, co nam się najbardziej podoba w tym przedszkolu, że a myślę, że największym atutem tego przedszkola jest własna kuchnia, urozmaicone posiłki, bardzo duży ogród z placem zabaw dla tych dzieci, wielkie sale przestronne do zabaw i uważam, że
jest bardzo duży program zajęć dodatkowych, pozalekcyjnych. Bardzo dużo panie organizują wyjść do teatrów. Bardzo dużo tych teatrów przyjeżdża. Y mają dzieci co robić. Mają duży wybór tych atrakcji i myślę, że że nie nudzą się w tym przedszkolu po prostu. I nie jest to taka, jak to dawniej było przechowalnia, żeby dzieci przeczekały ten czas, kiedy rodzice są w pracy
i tylko czas mijał na zabawie. ewentualnie przy ładnej pogodzie wyjście na do ogrodu czy czy na dwór. Teraz jest tych atrakcji edukacyjnych znacznie więcej. Panie są zadowolone z tego, że tych edukacyjnych zajęć też się trochę pojawiło w przedszkolu? Tak, to jest zawsze bardzo dobre urozmaicenie. Też nie ukrywam, że
zajęcie czasu, żeby móc dojechać do placówki. Wiemy wtedy, że dzieci są na dodatkowych zajęciach. Zawsze ma się ten dodatkowy czas, żeby inne y obowiązki ogarnąć. No i zadowolenie dzieciaków najważniejsze. Najważniejsze, że dzieci są zadowolone i rodzice z tego co widać też. Tak, oczywiście. E, pani Anna Kwiatkowska, mama Zosi ma córę w innym przedszkolu. Znaczy to jest to sama, ta sama dyrekcja, ale to już jest inny budynek, ten który dzieli y
z salami. No nie z salami nie, ale budynek jest szkolny i tam jest przystosowany, pomieszczenia są przystosowane do tego, żeby przedszkolaki również przebywały. Zgadza się. yyy przedszkolaki są osobno, nie są z dziećmi szkolnymi. W związku z tym to jest też komfort, tam jest osobne wejście, tam jest jakby dodatkowa część jakby wydzielona nawet takie skrzydło można byłoby powiedzieć, bo ta część, która prowadzi z tego skrzydła do szkoły jest na stałe zamknięta, tylko otwierana tutaj, kiedy pracownicy muszą z tego skorzystać. Dlatego nie ma łączności dzieci przedszkolnych z dziećmi szkolnymi. Jedno jedyne co gdzieś się mogą zobaczyć czy coś takiego, kiedy dzieci wychodzą na plac zabaw, wtedy z okna akurat widać y dzieciaki jak się bawią.
yy Co spowodowało, że zdecydowała się pani na tą drugą formę przedszkola, a nie do 36? Yyy, dla uzupełnienia powiem, że jest pani pedagogiem w zespole szkół nr 4. Czy to było między innymi powodem? To znaczy ja powiem tak, bo ja ogólnie to mam trójkę dzieci, mam trzy córki, tylko że najstarsza już skończyła szkołę, druga jest w tej chwili w piątej klasie też tutaj u nas w placówce, a trzecią jest właśnie Zosia. Natomiast każda z nich uczęszcza do zupełnie innej placówki przedszkolnej. Tak akurat poukładało się życie. y pierwsza z nich to był wybór też przypadku, podobnie jak u pani Ani, że nie dostało mi się dziecko do przedszkola, które było najbliżej i znalazło się w placówce oddalonej 2 km i to było naprawdę fantastyczne przedszkole. Yyy, druga z kolei nie dostała się właśnie do tamtego przedszkola, do którego ją chcieliśmy
zapisać, dostała się do przedszkola bardzo blisko. Z tego przedszkola byliśmy bardzo niezadowoleni, bo to było przedszkole, które było takie bardzo yyy powiedzmy staromodne, według starych zasad. tam yyy dzieci niewiele robiły. Było jeszcze kilka innych rzeczy, które jakby tutaj przeszkadzały. Tutaj też chciałabym dodać, że mam dziecko zespołem Aspergerat ośrodkowe, więc tu był jednak problem. Ymm i jeżeli chodzi o tą naszą najmłodszą gwiazdeczkę, no to stwierdziliśmy, że na pewno nie pójdzie do tego przedszkola, które ta średnia siostra yyy kończyła. A ze względu na to, że ja pracuję w Gliwicach, a mieszkamy w Zabrzu, więc to jest jednak istotna odległość, to w związku z tym nie chciałam też szukać przedszkola, które byłoby daleko od mojego miejsca pracy. Ze względu na to, że w razie czego, kiedy cokolwiek
się dzieje, kiedy dziecko choruje, kiedy wydarzy się jakiś nie daj Boże wypadek, to ta odległość od miejsca pracy rodzica jest jednak istotna, żeby to dziecko jak najszybciej odebrać. Bliżej się już nie dało. No bliżej się już nie dało. Dokładnie. Y, tak więc powiem szczerze, że akurat tutaj w kwestii tego, że że tak blisko, to ja właśnie ze swojego okna sali widzę te maluchy, które się bawią i dla mnie bardzo istotne było to, że one tyle czasu są na dworze, że i mogę powiedzieć, że moje dziecko prawnie choruje. Y dlatego tak, bo właściwie no tylko chyba jak bardzo mocno pada i panie chyba nie chciałyby się tutaj nikomu narazić nosząc tyle błota do tego wtedy siedzą w przedszkolu zamknięte.
Natomiast czy zima, czy czy wiosna, czy lato, oni siedzą na dworze po dwie, trzy godziny, łykają powietrze, biegają po tym placu zabaw, też na spacery chodzą, więc to było dla mnie bardzo istotne. No a po drugie, no też znam dziewczyny, więc wiedziałam, że mogę im na pewno zaufać i powiem szczerze, że się nie zawiodłam zarówno na tym poziomie merytorycznym, jak i tym, że może taka panie mówią, że dzieci wychodzą z uśmiechem, to ja powiem tak, w zeszłym tygodniu jak odbierałam córkę, to tak przy przy końcu już zajęć, to dziewczynki prowadziły rywalizację i każda była obrażona wcześniej, odbierana, bo chciała być ta ostatnia.
Tak więc dzieci nie chcą stamtąd wychodzić po prostu. No to może trzeba będzie jakieś wieczorne, nocne zajęcia zorganizować, żeby zostały sobie tam na dwórze. Ja nie wiem, czy panie byłyby tak zadowolone też mają dom i rodziny, ale będąc pedagogiem, widzi pani zapewne różnic pomiędzy tymi dwoma placówkami. Mimo tego, że one są pod jedną dyrekcją, to jednak coś je różni. To znaczy bardzo mało mam doświadczenia z przedszkolem, do którego tutaj dzieci moich współmówczeń, znaczy inaczej jako jako mama, ale będąc jednocześnie pedagogiem. No ze strony zawodowej tam nie bywam.
Czasem tylko przychodzą moje dzieciaki coś pokazać albo właśnie dzieci z przedszkola przychodzą obejrzeć coś, ponieważ też jestem prowadzącą kółko teatralne. Natomiast tutaj jeżeli chodzi, no ja mogę powiedzieć z punktu widzenia takiego ogólnego, że tam jest niezależna placówka, no kuchnią się różni, tak? Bo u nas jest catering. Yyy, natomiast yyy sąsiedzi mają własną kuchnię, yyy mają trochę większy ten yyy
ten plac y zabaw. Tak. No ale są i plusy, i minusy, bo są dzieci, które dobrze się czują w takiej dużej placówce, przy dużej przestrzeni, a są dzieci, którym ta przestrzeń zwyczajnie przeszkadza. Tak, potrzebują właśnie takiego kameralnego środowiska, są bardzo wrażliwe i każda zmiana dla nich, czy zmiana sali, czy zmiana pani, to może być taka, no powiedzmy, dyskusyjna, tak? być niekomfortowa dla nich i zdecydowanie dla takich wrażliwych dzieci jest na pewno właśnie ta filia tego przedszkola, bo jest po jednej grupie na każdy na każdy przedział wiekowy. Te grupy są niewielkie. Sale nie są może bardzo duże, ale są na tyle przestrzenne, że są w stanie zapewnić tym dzieciom taki komfort ciszy ogółem.
Tam jest po prostu spokojniej, bo grup jest mniej, jeżeli o to chodzi. Więc na pewno dla dzieci wysoko wrażliwych, a sama mam taką muzycznie uzdolnioną istotkę, to zdecydowanie polecam tutaj akurat te filie. Czyli można by zaryzykować takie stwierdzenie, że w jednym w jednie w
jednym przedszkolu, ale w dwóch budynkach, bo to pod jedną dyrekcją znajdują się obydwa przedszkola, każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli chce domową kuchnię, to do 36. Jeśli catering, to do tego drugiego przedszkola. Jeżeli chce ciszy, to też tam, gdzie jest mniej dzieci. Jeśli lubi gwaro może sobie tam do 306. No to w
zasadzie same plusy, żadnych minusów. Jak najbardziej. Jak najbardziej. To było takie podchwitliwe pytanie, ale panie potwierdziły, że żadnych minusów. Dobrze, no to tej wersji się trzymamy. Cieszę się bardzo, że panie nie są zadowolone z z tych obydwu placówek i
życzymy później dobrego wyboru szkół dla waszych płociech. Dziękujemy. Dziękuję bardzo. Naszym naszymi gośćmi były panie Anna Markiewicz, mama Niny i Jakuba, Dagmara Barwińska Trzeciak, mama Zuzanny i Franciszka i pani Anna Kwiatkowska mama Zosi. Dziękuję bardzo za wizytę w studia.


