Anna Guzek - dziecięca wyprawa rowerowa przez Polskę | Rozmowa Dnia
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[muzyka] Radio Ekspertów i Pasjonatów. [muzyka] Dzień dobry. Dzień dobry. Adam Żak, Radio Telewizja Imperium. Witam wszystkich słuchaczy i telewidzów. A w naszym studiu witam Anię Guzek. Dzień dobry panie Aniu. Dzień dobry. Witam serdecznie pana i wszystkich słuchaczy. Tak myślałem dzisiaj. Czym przyjedzie? Czy przyjdzie pieszo, czy przyjedzie taksówką? Nie. Niezmiennie rowerem. Niezmiennie rowerem. Rower zawsze, niezależnie jaka pogoda, czy gorąco, tak jak dzisiaj, czy deszcz, czy śnieg, czy wiatr. Rower mi towarzyszy każdego dnia. Rozstaje się pani z rowerem czasami?
Ach, czasami tak. Jeżeli coś muszę załatwić samochodem i nie jestem tego w stanie ogarnąć rowerem, to Ale rowerem wygodniej. Bardzo, bardzo szybciej. W Gliwicach uważam, że zdecydowanie szybciej. Tak, zupełnie nie na temat spytam. Jak pani teraz ocenia po jakimś czasie takim
jeżdżeniem rowerem po Gliwicach? Jak te drogi się zmienił? Uważam, że w przeciągu kilku lat mamy zdecydowanie więcej tras, dróg rowerowych. Coraz bardziej uważam, że jest bezpieczniej też, bo coraz więcej jest tych pasów właśnie rozbudowanych. No i cieszę się ogromnie z tej trasy przede wszystkim, która została w zeszłym roku oddana. y do Czechowic. Świetnie. Patrząc na na to jak sama jeżdżę, ale też patrząc jak przede wszystkim z dziećmi jeżdżę to jest świetny odcinek. W Sośnicy też jest świetny odcinek tam od strony Wiślanej. Teraz bez problemu mogę z dzieciakami ze szkoły wyjeżdżać. No jest naprawdę bardzo, bardzo dobrze.
Więc Rus słyszymy kolejne wiadomości, że się gdzieś tam poprawia, coś się nowego robi pod względem tych straowych. No to rzeczywiście jest fajnie i miłośnicy rowerów tak jak pani to mają teraz uśmiech na ustach od ucha do uch mają. Mają, bo przede wszystkim chodzi o bezpieczeństwo, prawda, o bezpieczeństwo, bo ta miłość między rowerzystami a kierowcami, no niestety jeszcze mocna. Trochę lepiej światełko jest jakieś w tunelu? No trudno mi powiedzieć, bo, bo patrząc
na jazdę we wtorki, gdzie jeżdżę w babskiej korbie, to są spotkania dziewczyn, kobiet na szosie, no to chyba nie było wtorków, byśmy nie mieli jakiegoś miłego klaksonu, w cudzysłowiu mówię od od kierowców, więc czy jest lepiej? No a może to były takie zaczepne klaksony. Miejmy nadzieję, miejmy nadzieję, że panowie, którzy widzieli w peletonie panie chciały, chcieli jakąś komunikację na nas wywrzeć. [śmiech] Pani Aniu, teraz do meritum, bo znowu wyjeżdżacie z Gliwic na rowerach. Mówię, wyjeżdżacie, bo to nie tylko pani, ale cała grupa. Wyjeżdżamy. Tak, będziemy takim łatwo gangiem, ale właściwie to chcę powiedzieć, że łatwo gangy od nas trasę zgapi.
Zgapił. No zgapił. Może być. [parsknięcie] Zgapił. Świetną robotę chłopak zrobił, ale my od tak naprawdę od marca się do te i wyprawy przygotowujemy. Nie mamy takich zasięgów jak łatwo gang. y dzieciaki mocno trenują. Muszę powiedzieć, że na dzień dzisiejszy mają przejechane prawie 900 km i trenowali w ciężkich warunkach, bo nie wiem czy państwo pamiętają, ale wiosna była bardzo, bardzo wietrzna i zimna. I zimna, więc chylę już czoła za to, co zrobili. Dziewięcioro dzieci. Stasiu,
Janek, dwóchka Mili, Mateusz, Maksiu, Noel. i Marta, jedna dziewczynka i Tomek dziewięcioro, trzecia klasa, piąta klasa i szósta klasa. Dzieci podjęły się tego wyzwania. Chcą przejechać w 6 dni 700 km. Prawdopodobnie wam się uda, bo już to nie pierwsza wasza wyprawa. Pierwsza, nie pierwsza. Zgadza się. Mam nadzieję, że wszystko będzie tak jak na wcześniejszych wyprawach. No i zakończy się sukcesem. przede wszystkim sukces pierwszy, że bezpiecznie dojedziemy, a drugi jak to już też tutaj wiadomo, wszystkie akcje y rowerowe, wyprawowe
dzieciaków ze szkoły są to akcje charytatywne. Macie cel w tym roku? Mamy cel w tym roku. Fundacja nieodkładalni. Ja w zeszłym roku sama wyruszyłam w taką wyprawę z Gliwic do Santiago de Compostella i zaczęłam zbierać na wytchnieniu busa dla fundacji Nieodkładalni. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, co to jest wytchnieniowóz, to zaczniemy od fundacji. Fundacja zajmuje się rodzinami
dzieci właśnie nieodkładalnych, czyli dzieci niepełnosprawnych, których nie można odłożyć. Wymagają 24godzinnej opieki. I gdzieś tam spotkałam się na jakimś evencie z fundacją i zaproponowałam, że moja wyprawa będzie po wytchnieniu busa, czyli żeby dać wytchnienie tym rodzinom, żeby nie musiały martwić się o przewóz dzieci. Dzieci rosną, nie mieszczą się już samochody osobowe i potrzebny jest specjalistyczny bus przystosowany do dzieci niepełnosprawnych i nazwaliśmy do tego całego osprzętu, który dokładnie tak i nazwaliśmy to wytchnieniobóz. mi się udało uzbierać koło 130 000 na tej mojej wyprawie solo.
No i została nam troszkę więcej niż połowa i pomyślałam sobie, no to jedziemy z dzieciakami, będziemy kręcili na drugą połowę wytchnieniobusa. Z ekipy, która towarzyszyła pani nikt nie został. Wszystko, wszystko nowo nowe dzieci. Było ich zdecydowanie więcej na początku zgłosiły się. No ale wiadomo, treningi wymagają samozaparcia.
dyscypliny, więc została dziewiątka. No bo to tak wszystko ładnie wygląda na obrazkach, na zdjęciach, jak wszyscy są uśmiechnięci w jednakowych strojach z rowerami to ach chciałoby się, ale potem trzeba trochę potrenować i się okazuje, że to wcale takie, że to wcale nie jest takie proste. W soboty trening 8:00 rano, a tu by się jeszcze pospało pod ciepłą kołderką. A tutaj no dlatego tak jak
powiedziałam, że już wielki szacunek i ogromny podziw za to co już zrobiły, bo prawie 900 km już mają w nogach. Czyli można powiedzieć, że są dobrze przygotowane. Tak. Tak mogę powiedzieć, ale wszystko się po drodze może zdarzyć. Równie, równie, prawda? Ja to mówię, głowa jest najważniejsza. Głowa jest najważniejsza. No i zobaczymy jak ta głowa będzie pracowała, bo fizycznie forma jest. 8
wyjeżdżacie. Tak, 8 czerwca wyjeżdżamy. To jest poniedziałek. Zapraszam wszystkich widzów i słuchaczy. 8:30 na boisko szkolne przy szkole podstawowej nr 21 w Gliwicach. Tradycyjnie zaczynamy z boiska szkolnego. Trnie i tam powrócicie pociągiem. Pociągiem. A pociągiem. A a z dworca rowerami? Nie, zobaczymy, kto będzie szybszy, czy
busik. mamy już, który nam te rowery y weźmie, ale pamiętam, że chyba jak z Helu wracaliśmy, to taka sytuacja była, że w na dworcu już czekały na nas rowery i do szkoły wróciliśmy na rowerach. kwiaty, brawa i tak to myślę, że to dla dzieci jest ważne, bo dokonają czegoś niesamowitego.
Ja to ciągle powtarzam, że ten tydzień spędzony na takiej wyprawie to jest lekcja, która zostanie w nich na zawsze w pamięci, ale przede wszystkim oni się więcej nauczą niż przez rok w szkole. Pod jakim względem? Samodzielności. Samodzielności. samodzielności i współdziałania takiego i współdziałania, tak, i współdziałania y pod względem przedmiotów również. Czy a uczycie się w czasie tych? Nie, nie, nie, nie. Tu nie ma nie ma nie ma takiej możliwości jakieś audiobooki z fizyki, jakieś tam z matemat uwagę geografię, więc przejeżdżamy przez całą Polskę, więc lekcja geografii fant i trochę historii też chyba trochę historii i WFU, więc to WF-u dużo, [śmiech] więc no możemy to tak połączyć.
To jest jeszcze trwający rok szkolny. To dzieci te zaległości gdzieś tam nadrobią. Czy to jest końcówka? To jest już końcówka roku szkolnego. Już jest wystawianie ocen i dzieciaki wiedzą, że do 3 czerwca mają już mieć takie oceny, jakie będą na świadectwie. Bez taryfy ulgowej. Bez taryfy ulgowej. No tak, bez taryfy ulgow. A było, było jakieś takie stwierdzenie, będzie ocena nie taka, to nie jedziesz. No i tak się stało. Tak się stało. Aj, przykro. Mhm. Niestety miało nas jechać 10 osób. A jedzie były, były, były. Mi serce też
bardzo krwawiło. Bardzo mi serce nie dało się. Niestety nie dało się. Tak było od września. Najpierw nauka tak naprawdę priorytetem jest, a potem zaczyna się wiosna, treningi, więc oni też już coraz mniej czasu mają na tą naukę. Ale yyy może nie mówię, że oceny, bo to jest tutaj byśmy mogli też długo na ten temat rozmawiać, ale żeby pozytywnie zakończyć yyy klasę, do której chodzą, semestr, koniec roku. Nie wymagamy świadectwa z paskiem, ale przynajmniej żeby było dokładnie. Dokładnie. Yanianiu, wracamy do technicznych spraw. Będzie wam towarzyszyć ktoś jakiś busik jedzie, tak? Z z plecakami, ze wszystkim. Powiem tak, że wyjątkowo w tym roku jedzie busik, ponieważ nawiązaliśmy współpracę z Tauronem.
O. I Tauron wypożycza nam elektryka. Fajnie. Fantastycznie. W tym roku w ogóle mamy taki bardzo owocny rok. Patronat mieliśmy co roku prezydenta miasta Gliwice, ale w tym roku też mamy honorowy patronat magnificencji profesora AWF-u, więc jesteśmy z tego ogromnie, ogromnie dumni. Coraz szerszy zasięg macie. Coraz szerszy. Tauron się też do nas
odezwał i wypożycza nam elektryka. A tym samochodem po jadą pojedzie chyba Ola i Rysiek z fundacji, więc fundacja będzie też nam tutaj towarzyszyła. Technicznie jesteście przygotowani zapewne bardzo dobrze, a tak troszkę więcej szczegółów. Jakieś nowe rowery nowe czy nowe rowery? Tak. Troje dzieci ma nowe rowery. Rodzice musieli tutaj zainwestować. Reszta sprzętu jest po dobrym serwisie.
Więc tutaj mamy mamy y te takie części, które gdzieś tam na trasie mogą się nam zepsuć. E oprócz tego, że na ostatniej wyprawie do Białegostoku, to po drodze musieliśmy kupić nowy rower, więc jesteśmy przygotowani tak naprawdę na wszystko. Mieliście tak pieniążki przy sobie. Ja też, był telefon do taty. Był telefon do taty, że niestety nie ma szans, żeby ten rower pojechał dalej. I zdarzyło to się już w pierwszym dniu przed Częstochową, 7 km przed Częstochową, więc dziewczynka została na holu do Częstochowy dociągnięta, można tak powiedzieć. I dzięki Bogu, tak, no dzięki Bogu yyy szczęście, że to przed Częstochową, bo w Częstochowie jest potężny salon Treka i tam trafiliśmy, udało się dobrać rower, kupić ten rower, no i Marysia pojechała dalej, bo niestety by musiała przerwać wyprawę. No to oby takich przygód jak najmniej
podczas tegorocznej tegorocznej wyprawy. Takie codzienne jeszcze sprawy związane z waszym wyjazdem spanko, jedzonko. Tak, też mamy ogarnięte. Trasa w ogóle będzie przebiegała. Można ktoś powiedzieć jak to, bo zaczynamy od Opola. Jedziemy Gliwice, Opole. Gdzie Gdynia, Gdańsk? A gdzie Opole? Jedziemy przez Opole, ponieważ tam spotykamy się z niedużym Wojtkiem.
Spędzimy tam troszeczkę u niego czasu, wspólne ognisko, taka integracja dzieci też. I z Opola jedziemy na Ostrzeszów, z Ostrzeszowa jedziemy na Wrześnie, z Wrześni jedziemy na Bydgoszcz. Yyy, a to się dobrze składa, bo też chcę państwa zachęcić, Gliwice po raz pierwszy weszły do rywalizacji Aktywny miasta, aktywny miasta, Rowerowa Stolica Polski. Więc jeszcze kto nie ma ściągniętej aplikacji Aktywne Miasta, to zachęcam i proszę wszystkich rowerzystów, abyśmy kręcili dla Gliwic. Po raz pierwszy udało nam się zalogować, można tak powiedzieć. Więc Bydgoszcz, tam będą nas witać właśnie rowerzyści z aktywnych miast, bo to Bydgoszcz to jest to jest ojciec,
matka aktywnych aktywnych miast i z Bydgoszczy Kwizyn i Gdańsk. Skoro pani wspomniała aktywne miasta, czy wasze wysiłki będą też pod tą aplikację, to mamy pierwsze miejsce zagwarantowane. Ojojoj. Teraz, teraz już był taki test przedtreningowy. No myśmy jako szkolny klub 80 rowerów na trzecim miejscu byli tutaj w Gliwicach, a nasze miasto chyba bodajże na 17
miejscu, ale też nie zaczęliśmy równo z treningiem, więc wierzę, że jak tutaj wszyscy rowerzyści, bo tych grup w Gliwicach jest sporo, jest Kolarskie Gliwice, rowerowe Gliwice, Babska korba. My dołożymy, bo codziennie przejeżdżając 700 km x 13, no to tak dziennie damy
troszeczkę yyy kilometrów yyy Gliwicom. Yyy no i zobaczymy. Może w pierwszej dziesiątce się złapiemy. Pierwszej dziesiątce myślę, że się złapiemy. W pierwszej dziesiątce się złapiemy. Tym bardziej, że jesteśmy no jako miasto pierwszy raz dopiero. Dokładnie. Więc uważam, że jakbyśmy byli w pierwszej dziesiątce to by było super.
Nie byłbym sobą, gdybym nie spytał. Już przyszłoroczne plany są jakieś? Yyy przyszłoroczne yyy szczerze powiem, że nie. Jeszcze jeszcze nie ma. Jeszcze nie ma nic po głowie nie chodzi. Jakieś chodzi? Nic nie chodzi yyy po głowie. Zobaczymy. Często często właśnie ta kolejna wyprawa gdzieś się mi w głowie rodzi podczas aktyw tej wyprawy, która będzie, więc może coś się no na północy
już to będzie 4: piąta na północy piąta taka trasa, bo to jest taka dla dzieciaków fajna, że z południa na północ jadą. 2 lata temu byliśmy na wschodzie Białystok. Korci mnie to takie południe nasze, ale to będzie za ciężka wyprawa, bo góry, góry, góry. Tak więc jedną jedyną zrobiłam dookoła województwa śląskiego i to była najtrudniejsza wyprawa, bo też były góry. Nasz Beskit, taki niewinny, a nie a podjazdy. Dzisiaj chyba już bym się nie odważyła, żeby tą trasę przejechać z dziećmi. Samodzielnie. Sama. Samelnie. Tak, jak najbardziej. Samodzielnie, jak najbardziej. Ale z dziećmi chyba troszkę mamy inne pokolenie już.
[śmiech] Pani Aniu, ile tych wypraw ma pani już na koncie? Liczyła pani? Tak. To jest siódma. To będzie siódma. Sió. Najmilej, którą pani wspomina? Wszystkie najmilej wspomina wszystkie, bo każda miała na pewno w pamięci mojej zostanie ta pierwsza. Ta pierwsza, bo ona była po prostu w warunkach ekstremalnych, bo wyjeżdżaliśmy w deszczu ze śniegiem. To
był kwiecień. Fajna pogoda. Przełożyliśmy nawet tą wyprawę o jeden dzień, bo w dniu przed dniu wyprawy wieczorem, jak zaczął padać śnieg, to ja mówię: "Nie, no nie ma możliwości, żebyśmy pojechali." A jak to? No zimowe opony na rowerki i jedziemy. Jedziemy. Bezpieczeństwo dzieciaków ponad wszystko przełożyliśmy i to była taka to była do do
Gniezna. do Gniezna dla Oliwii. Tandemem dla Oliwii jechaliśmy z tatą Oliwii i z siostrą. Oni jechali tandemem, ale to była naprawdę w temperaturze tak 67 stopni codziennie, więc marzliśmy. Nie dało się rozgrzać, nie dało się, nie dało się. Jechaliśmy, można powiedzieć od restauracji, baru po ciepłą herbatę i dalej, i dalej i dalej. Więc to była naprawdę heroiczna wyprawa. A potem
każda, każda jest inna i każda naprawdę jest wyjątkowa. Sprawdzała pani prognozy pogody? Nie będzie takich niespodzianek teraz? Nie sprawdzałam. W czerwcu. Myślę, że że nie będzie. No już mnie nie przeraża deszcz, bo dookoła województwa śląskiego to mieliśmy z kolei dzień dzień deszcz. Oczywiście, że chciałabym, żeby tego deszczu nie było, bo no bo bezpieczeństwo jest mniej. Muszę musimy bardziej uważać, bo hamowanie ślisko i tak dalej. Hmm, no i też nie jest to przyjemność jazda w deszczu. Yyy,
wiatr zawsze mamy, więc już też się do tego przyzwyczajamy. No i takie upały afrykańskie też mieliśmy, jak jechaliśmy do Międzyzdrojów. Więc tak naprawdę niebo was doświadcza. Niebo nas doświadcza i każda pogoda już mi nie jest obca, ale najważniejsze, żebyśmy
każdy etap codziennie zakończyli i rano zaczynali kolejny. Czyli średnio macie dziennie koło 120 km. Ten do Opala będzie najkrótszy, no bo to tam chyba 90 nam wyjdzie kilometrów, a potem tak musimy yyy symbolicznie będziemy finiszowali pod Westerplatte w Gdańsku. Y z Łatwo Gangangiem lubicie się dalej. Lubimy się. Lubimy się bardzo. Skradł wam mnie jako pomysł troszeczkę nam nam
pomysł. yuje, że nie mamy jakiegoś takiego kontaktu do niego, bo wie, co to znaczy przejechać taką trasę, a tutaj dzieciaki jadą, więc to jest naprawdę dla nich ogromne, ogromne wyzwanie. dziewięciolatek 10 11 12 podejmuje heroicznego, można powiedzieć tak czynu, wyczynu. No i fajnie, tak mi się marzy, jakby łatwo gang się o nas dowiedział i w jakiś sposób ogłosił to, że jadą tacy mali bohaterowie z Gliwic do Gdańska. No to trzeba będzie poszukać jakiegoś kontaktu z nim. Myślę, że to będzie łatwo, łatwiejsze niż nam się wydaje. Myśl pan [śmiech] jakby się udało, to
będę i ja szczęśliwa, ale przede wszystkim dzieciaki, bo kiedy dowiedziały się, że łatwo Gang jedzie do Gdańska, to o nasz pomysł. No ja mówię, ale zrobił super robotę, my też zrobimy, ale nie ukrywam, że marzy im się, żeby o nich dowiedział się łatwo gang. Szerokiej drogi wam życzę. Dziękuję bardzo. Jedźcie spokojnie, wracajcie spokojnie i zobaczymy, co pani Ania wymyśli kolejnego w przyszłym roku, kiedy pani wchodzi do sekretariatu w szkole i mówi, że znowu wyprawa, to wszystkim włosy chyba dęba stają już. No pani dyrektor tylko się uśmiecha. Pani dyrektor się uśmiecha i pyta się gdzie. [śmiech] Aha, czyli tylko taki problem jest.
Tylko taki problem jest. O to aby tylko takie były. Dokładnie tak. Anna Guzek. Kolarka czy rowerzystka? Jak wolisz. Rowerzystka. Rowerzystka. Anna Guzek. Rowerzystka. Podróżniczka. Podróżniczka. Razem z dziećmi jedzie załatwiać fajne sprawy na rowerach aż do Gdańska. Dziękuję za wizytę w studio. Ja również bardzo dziękuję. Do widzenia. [muzyka]


