Aleksandra Owczarek Premiera spektaklu „Mystery. Everybody is losing someone” | Rozmowa Dnia

13 lipca 2026 · 37:50 · Obejrzyj na YouTube

Jeśli temat straty nie jest Wam obcy, zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Aleksandrą Owczarek, która tę trudną emocję przekuła w spektakl „Mystery. Everyone Is Losing Something”. Przedstawienie zostanie wystawione we wtorek, 14 lipca 2026 roku o godz. 19:00, w ruinach Teatru Victoria. Podczas rozmowy artystka opowiada o tym, skąd narodził się pomysł na realizację spektaklu i jak wyglądał niezwykły proces twórczy, łączący muzykę, taniec oraz grę aktorską. Wywiad jest również okazją do bliższego poznania Aleksandry Owczarek – pochodzącej z Gliwic skrzypaczki specjalizującej się w muzyce barokowej. Artystka dzieli się także osobistym doświadczeniem straty, które stało się inspiracją dla jednego z fragmentów spektaklu. Zapraszamy do wysłuchania wywiadu. To doskonała okazja, by poznać kulisy powstawania wyjątkowego projektu „Mystery. Everyone Is Losing Something”, bliżej poznać jego twórczynię oraz zatrzymać się na chwilę nad refleksją o stracie i jej miejscu w sztuce.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

Radio Ekspertów i Pasjonatów. Witam wszystkich widzów i słuchaczy radia i telewizji Imperium. Ja nazywam się Jakub Prooczkowski, a dzisiaj ze mną w studiu Aleksandra Owczarek i tutaj >> dzień dobry. Cześć wszystkim >> dobry. Tutaj będzie intensywnie, bo Aleksandra jest skrzypaczką, artystką. producentką i kreatorką. Przynajmniej tak o sobie piszesz na stonie. >> Tak, tak, tak piszę. >> A spotykamy się dlatego, że będziemy rozmawiać o spektaklu, który będzie już jutro. Dlatego moje pytanie, czy do tych wszystkich rzeczowników opisujących ciebie nie powinniśmy dodać jeszcze aktorki?

Trochę to za duże słowo, bo oczywiście no gram w tym spektaklu, ale jakoś tak nie poczuwam się do bycia aktorką. Nie chcę, nie chcę też zdradzać za wiele jaka jest, co się dzieje dokładnie w tym spektaklu, ale moim głównym założeniem było to, że bardzo chciałam, żeby muzyka nie była tłem, tylko jedną z postaci, więc jestem

tam trochę przewodniczką muzyczną, nazwijmy to, w tym spektaklu. Więc bardziej mimo tego, że robię tam jakieś aktorskie rzeczy, to to bardziej czuję się jako taki nośnik muzyki. Więc >> ładnie powiedziane. Mi się kojarzy to z takim chórem antycznym w tych starych dramatach, gdzie oni byli jako osobną postacią. Dobrze, to powiedzmy sobie troszeczkę o

samym spektaklu pod kątem z czego on jest złożony, bo już powiedziałeś, że będzie muzyka, już powiedziałeś, że nie będzie to taki typowy spektakl. Ja jeszcze dodam, że będzie on wystawiane w ruinach teatru Victoria, czyli przestrzeń też nietypowa, wspaniała

przestrzeń, >> tak? Ale ta surowa cegła, ten pogłos to robi klimat. Więc powiedz mi, będzie tam wyczytałam, że będzie ruch, będzie muzyka, sama powiedziałeś, że będą jakieś elementy aktorskie, więc co tam będzie? Chciałabym powiedzieć, że będzie wszystko.

Ja myślę, że to jest bardzo specyficzny rodzaj spektaklu, bo nie można jednoznacznie powiedzieć, że to jest spektakl muzyczny. Nie można też powiedzieć, że jest to performance. Nie można powiedzieć, że to jest stricte taneczna forma. Jest to połączenie takie mocno synergiczne wszystkich tych tych działań i one wszystkie są tak samo ważne. Tak samo jest też tam są elementy śpiewane

przez wspaniał. >> Czy będziesz śpiewać? >> Ja nie, ale aktorzy jestem pełna podziwu dla nich, bo właśnie skończyliśmy próby wznowieniowe i jest taki jeden kawałek, gdzie oni śpiewają. Nas jest więcej, ale jeden z nich jest taki, że nie mam pojęcia jak oni zapamiętali nie znając nud swoją partię. I przypuszczam, że gdybym powiedziała jakiemukolwiek muzykowi, że ja sobie zażyczyłam, że oni tam będą śpiewać, to by im popukali po głowie. Więc cisnę bardzo tych aktorów, żeby oni to zaśpiewali i to śpiewają. I to jest niesamowite, yyy, bo trzy głosy i

skrzypce potrafią stworzyć yyy, ja nazywam ten fragment świątynią, bo dosłownie z tych dźwięków tworzy się jakaś taka kopuła nad nami. Trochę odbiegłam od tematu, przepraszam, ale więc więc jest tam mnóstwo różnych elementów, a to co jest najważniejsze w tym spektaklu to nasza opowieść o takiej, wydaje mi się, że wspólnocie jedności, że w różnych momentach życia tracimy

przeróżne rzeczy, czy to bliskich, czy jakieś materialne chociażby rzeczy. czy czy jakąś relację, która była lepsza lub gorsza. Więc czasami te utraty są dobre dla nas. To zawsze w tych momentach jesteśmy jakąś taką jednością, bo przeżywamy yyy w różny sposób żałobę,

przeżywamy w różny sposób właśnie te elementy, te momenty utraty i gdzieś wydaje mi się, że właśnie ten spektakl tworzy taką przestrzeń do raz, że właśnie do kontemplacji, ale też do takiego poczucia i też też jakby przestrzenią tworzymy tak, żeby nie było bariery i ściany pomiędzy nami a widownią, tylko zapraszamy ich bardzo mocno do tego świata i chcemy, żeby

oni poczuli, chcemy tak ich przytulić po prostu scenicznie różnymi zabiegami, czy to właśnie ruchem, tańcem, tekstem. I i takie tam są elementy. >> Nie powiedzieliśmy najważniejszego, przez co jestem może nie najważniejszego, ale coś istotnego. Więc jestem ciekawy, jaki tytuł nasi widzowie by nadali temu spektaklowi, bo tego jeszcze nie powiedzieliśmy, więc czy dodasz to? Proszę. >> Tytuł Mystery: Everybody is losing something.

Nasz początkowy tytuł to było samomistery lub misterium, bo różnie żeśmy to nazywali. A wzięło się to stąd, że sama praca nad tym spektaklem, no były ciężki był dosyć mocno ten proces dla nas, bo usiłowaliśmy znaleźć odpowiedni sposób na to, żeby y żeby ta muzyka nie była tym tłem. było to mocno ciężkie, więc zaczęliśmy od tego, że każdy z nas opowiadał swoją, bo my w tym spektaklu opowiadamy swoje historie utraty. Ja zaczęłam od tego, że opowiedziałam swoją swoją stratę muzyką i napisałam to, co się w sensie dobrałam sobie utwory, tak, to co się działo u mnie w życiu.

Dobrałam sobie właśnie takie barokowe piosenki, jak ja to mówię. I ponieważ uwielbiam, moim najukochańszym kompozytorem jest barokowy, wczesnobarokowy Heinrich Ignac Franz von Bieber i on napisał taki cykl 16 sonat misteryjnych zwanych również różańcowymi, gdzie każda z tych sonat odpowiada kolejnym tajemnicom różańcowym i wybrałam do jakoś tak naturalnie mi wyszło, że po prostu dobrałam trzy z tych at do tej mojej opowieści

i gdzieś to przetworzenie też takie biblijne, to co się działo w tych w tych w tych opowieściach muzycznych stały się kolejnym naszym takim głosem i przewodnikiem w tym spektaklu, więc naturalnym nam wyszło, że tytuł musi być yyy mystery, a później Dorzuciliśmy do tego everybody is losing something, bo taka jest prawda w końcu. >> Tak, jestem ciekawy, bo powiedziałeś, że każdy wychodzi z swoją autentyczną historią jakiejś straty. Czy potem został spisany scenariusz, którego się trzymacie, czy zawsze jest to troszeczkę inne? >> Trzymamy się scenariusza, przynajmniej staramy się.

Aczkolwiek jest to na tyle, nie chcę powiedzieć, że luźna forma, ale jest to na tyle otwarta forma, że myślę też tak przyszłościowo, że za każdym razem jak będziemy to grać, to jakieś elementy zawsze się zmieniają, coś coś dochodzi. No sama muzyka na żywo chociażby nigdy nie jest taka sama. Ja też staram się nigdy nie grać dwa razy tak samo. Y no bo jestem wszyscy

jesteśmy w różnych momentach życia i też czasami jesteśmy, nie wiem, bardziej wyspani, czasami zjedliśmy super obiad, więc też mamy inną energię i to to zawsze się przekłada na na coś na scenie, więc mślę, że no nigdy nie da się zagrać tego dwa razy. Tak samo >> przejdę do twojej muzyki i muzyki barokowej. Czym różnią się skrzypce barokowe od tych zwyczajnych?

>> Jeśli można przy skrzypcach użyć słowa zwyczajne, >> tak? Tak, tak, jak najbardziej można. Taką główną różnicą w samym instrumencie to są struny, ponieważ używam strun jelitowych, a nie metalowych. i strun jelitowych używano aż do II wojny światowej i dopiero później ten cały przemysł się zmienił, że zaczęto używać metalowych. Aczkolwiek więc to nie jest taka stricte barokowa rzecz. Natomiast >> czy ta nazwa jest od surowca z jakiej się produkuje też tłuny >> jelitowe? >> Tak. Jelitko jest albo z owieczki, ja używam owieczkowych strun. są jeszcze y wołowe, natomiast ja mam alergię na

>> Okej, >> więc nie mogę ich używać. Tak. >> Y jest zresztą taki materiał na YouTubie, jak się robi te struny, więc więc polecam, ale jak ktoś jest bardziej wrażliwy, to nie polecam. Y, ja po obejrzeniu tego, y, w sensie to nie jest nic strasznego, ale jak sobie jakby zobaczyłam jak się robi te struny, to powiem szczerze, że nie dotykałam skrzypiec chyba przez dwa czy trzy tygodnie, bo mnie strasznie to brzydziło i w ogóle te struny na początku mnie dosyć brzydziły, natomiast teraz sobie nie wyobrażam grać na metalowych. Raz, że to palce bardziej bolą, są też inne napięcia tych strun, bo metalowe muszą być mocniej naciągnięte.

A poza tym te jelita tak brzmią, ja to zawsze porównuję do zupy krem porowej mojej babci. Jak się wrzucę do niej grzaneczki i one się tak roztapiają powolutku w tej zupie, to to właśnie jest dla mnie brzmienie skrzypiec barokowych. Myślę, że wszyscy już wiedzą jak to brzmi. >> Tak. A babciu jak tego słuchasz to ja chcę zupkę, żebyś zrobiła taką po >> Pozdrawiamy babcię. >> Tak po mistery, żeby żeby była ta zupa. To ja o Jezus, ale miś teraz smak zrobił na tę zupę. >> Ja tu jeszcze dodam widzom, że Aleksandra jest z Gliwic. >> Tak, tak, tak. Jestem, jestem gliwiczanką. Tutaj kończyłam szkołę muzyczną i no i ruiny mnie w ogóle tak za jak jeszcze był teatr muzyczny,

no to ich wszystkie produkcje, które były zawsze w ruinach, to były po prostu coś wspaniałego, więc nie wyobrażałam sobie innej przestrzeni pod misteri jak właśnie ruiny, bo one same w sobie są po prostu takim nośnikiem klimatu i nie potrzeba scenografii. jak się gra w takim pięknym miejscu. Tak, ale jeszcze przepraszam, bo wrócę do tych skrzypiec, bo jeszcze jednej ważnej rzeczy nie powiedziałam. Drugą ważną rzeczą jest smyczek, bo smyczek barokowy ma trochę inny kształt i te początkowe smyczki jeszcze przed barokiem to po prostu był taki

patyk wgięty w łuk i do tego z dwóch stron przypięte włosie i to był naprawdę mocno mocno wygięty ten łuk i z czasem on coraz bardziej malał. Więc ten smyczek barokowy, czasami mi ludzie piszą na przykład na Instagramie, że weź poluzuj ten smyczek, bo masz go źle naciągnięty albo co ci się stało ze smyczkiem. One tak po prostu wyglądają te smyczki i z czasem na przykład już smyczek, którego używano w klasycyzmie czy w

romantyzmie, to oczywiście jest tak mocno uproszczone, ale on wyginał się coraz bardziej w drugą stronę i się wydłużał, aż aż doszło tutaj dopó >> tego współczesnego. >> Padło dużo mądrych słów, zwłaszcza epokowych, a ja nie lubię mądrych słów, więc przy szykujmy to w muzykę. jakbyś

zaproponowała jakiś utwór właśnie może z epoki baroku, aby nasi słuchacze, widzowie mogli usłyszeć jak ta muzyka wyglądała w cudzysłowie. >> To ja może oczywiście polecę mojego ukochanego kompozytora Heinrisa Ignaca Frana von Biebera i jego na przykład zbiory sonat skrzypcowych, bo napisał jedne te misteryjne, a drugie świeckie. fantastyczne, szalone utwory. Yyy i jestem, przepraszam, świeżo po koncercie właśnie yyy z którył trasę yyy

właśnie z Biberem. I to co najczęściej słyszałam w trakcie tej trasy to że ludzie którzy i dla takich uwielbiam grać którzy w ogóle nie mieli styczności z muzyką klasyczną i pierwszy raz na przykład szli na taki koncert no to jak słyszeli, że muzyka barokowa to spodziewali się bardziej jakiegoś takiego pitu pitu i muzyka jak jak

bridgertonowie o jak właśnie z tego serial >> a tutaj po prostu mieli jakąś taką szaloną dawkę emocji i no muzyka barokowa no to jest 150 lat muzyki, więc ona jest czasami takie właśnie granie trochę do kotleta i i czasami ta muzyka była taka po prostu sobie w tle coś leciało, no bo wtedy nie było nie było radia i telewizji, więc musieli sobie jakoś radzić bez tego,

>> ale są utwory, jest ich bardzo dużo, które po prostu no są tak szal one i tyle się w nich dzieje, że nie da się tego opisać nawet 10 słowami. >> I to jest długa zapowiedź jakiegoś utworu, jakbyś dała jakiś tytuł, >> który zaraz puścimy. >> Oczywiście. No to nie mogę nie polecić tutaj nawiązując już do mistery sonaty

ukrzyżowanie Heinry Ignaca Franca Bibera. Posłuchajmy. wracamy. To był to była dawka muzyki barokowej i może przedsmak samego spektaklu. E, ja pozwolę sobie na taki żalcik, że jak wyciągniemy sobie nazwisko tego kompozytora z kontekstu, to możemy przyciągnąć wiele młodych ludzi mówiąc, że będzie muzyka Biebera. >> A nieraz naprawdę ludzie przyszli na koncert i spodziewali się, że będę na skrzypcach grać jakieś aranże Bibera

naszego z Kanady. Także, >> ale przyznaj, że byłoby to ciekawe, gdybyś w taki barokowy sposób grała tego. >> Oczywiście, tylko czuję, że nie będzie mnie stać na prawa autorskie. >> A to tak. Może kiedyś. >> Wracamy sobie do spektaklu. Powiedz mi, jesteś muzyczką, co cię tchnęło, aby zrobić formę teatralną? >> Jakoś sobie nie wyobrażałam jej nie zrobić. >> A czy wcześniej miałaś do czynienia z teatrem? >> Troszkę. Znaczy ja w ogóle kocham teatr i może dziwnie i brzydko to zabrzmi, ale przez to, że cały czas jestem w tych trasach koncertowych i tak dalej, to rzadko kiedy mam okazję pójść na koncert czy do

teatru, ale jak już mam ten czas, to częściej wybieram jednak teatr. >> I >> w końcu coś nowego dla ciebie. W sensie nie nowego, tylko coś innego. >> Tak, tak, tak. Ale m w trakcie studiów w Krakowie to nie wyobrażałam sobie raz w tygodniu musiałam pójść do teatru i to był takim

no must have raz w tygodniu co najmniej, a już trzy razy w tygodniu to był ideał, więc naprawdę się nachodziłam do tego teatru. >> A czy masz jakiś swój ulubiony spektakl niemuzyczny? To jest mój ulubiony spektakl, który w ogóle mnie natchnął do tego, żeby żeby żeby chyba trochę zrobić samemu spektakl. To był w Teatrze Starym,

Narodowym Teatrze Starym w Krakowie spektakl Tonąca dziewczyna w reżyserii Karola Klugowskiego. Przewspaniała rzecz. Y i to było na pograniczu, czy to w ogóle był teatr instrumentalny. i zabawa głosem jako i tekstem jako narzędziem muzycznym, a nie a nie literackim, no to co jest coś wspaniałego i i to mnie chyba natknęło do tego, żeby żeby też coś podobnego zrobić. Aczkolwiek to jest w ogóle dwa różne światy i jakoś tak sobie nie wyobrażałam tego, nie? połączyć. Po prostu mnie bardzo

ciągnie do łączenia w ogóle sztuk i na pewno nie jest to ostatni spektakl, ani w ogóle ostatnie takie połączenie. M jakoś ta dla mnie forma y powiedzenia o tej utracie tylko za pomocą muzyki byłaby niepełna. Więc jak już tak naturalnie przyszedł ten temat, to to też naturalnym dla mnie było, że muszą tam być aktorzy,

że musi tam być ruch, że musi tam być ten element śpiewu. I tak ja dużo pracuję w głowie w nocy i codziennie rano jak się budzę to przychodzą jakieś nowe pomysły. Więc ten spektakl też bardzo długo powstawał i i dzięki temu był taki czas na to, żeby naprawdę to przemyśleć, całą koncepcję, co tutaj dorobić i i też muzycznie jak to połączyć, jak dorzucić ten głos do Sonat, gdzie tego głosu nie ma. >> Powiedzieliśmy sobie o muzyce, o aktorstwie, a jeszcze wyszedł temat ruchu. Czy to jest taniec, czy właśnie

jakiś ruch? Ciężko to tak nazwać jednym, ciężko to wrzucić do jakiejś kategorii, zaszufladkować, bo ten ruch jest przeróżny. są i takie elementy stricte taneczne, yyy, stricte performerskie, ale jest też yyy jakby dużo wyrażania yyy siebie, swojej historii, opowiadania ruchem, bo y mamy tam fragment tekstu,

który wprowadzi, to już zdradzę, spoiler alert, y, gdzie jest dosyć długi, w sensie fragment wprowadzający widza też co co się wydarzy, a później już cała opowieść właściwie jest bez tekstu i i tak jak ja przeprowadzam widza i zapraszam do tej historii muzyką, tak pozostali tego głosu nie mają. Mają swoje ciało i mają dźwięk, który mogą m >> wydać >> wydać. Zgadza się. Więc ten ruch jest czasami bardzo tak sformalizowany, a czasami jest jak poniesie. Jak poniesie, czyli nasuwa mi się, że to taki klasyczny teater tańca. Jak słyszę, >> można do tego tę cegiełkę. Tak, >> tak.

Jest to projekt niezależny i myślę, że w Polsce nie jest łatwo wyprodukować spektakl, kiedy nie jest się teatrem instytucjonalnym czy inną organizacją. Jak jak ci się to udało? >> Jest to jest to bardzo ciężkie. Sam sama premiera powstała dzięki dofinansowaniu

yyy ze stypendium Młoda Polska, które otrzymała Aleksandra Jachymek, czyli reżyserka spektaklu, więc to nam bardzo pomogło w ogóle postawić i zrobić te produkcje. I też ta produkcja premierowa powstawała w kooperacji z z festiwalem Alimprovizo, więc bardzo dziękujemy, bo bardzo nam to pomogło. Natomiast teraz to powstaje całkowicie niezależnie i ja to

sama produkuję i też finansuję. Więc co mam tu więcej powiedzieć? No jakby nie wyobrażam sobie tego nie grać, więc gdyby podszedł do mnie jakiś biznesmen i i spytał jaki jest mój model biznesowy, to y ja bym mu odpowiedziała, to by mi postukał po głowie, ale po prostu sobie nie wyobrażam y życia bez sztuki i tym

bardziej wierzę, że ten spektakl ma tak dużą wartość, że po prostu trzeba go przekazać ludziom i i ta nagroda, kiedy ludzie później piszą, że coś w nich drgnęło, że coś się zmieniło, że jakby spędzili godzinę w jakimś zupełnie innym świecie i takim nie chcę powiedzieć, że odklejeniu, ale trochę przenieśli się w inny świat, to jest to jest największa

zapłata i żadne pieniądze jakby nie dadzą tego po prostu. >> Gratuluję takich opinii. >> Bardzo dziękuję. >> Przedł włączeniem kamer dyskutowaliśmy sobie o narzekaniu. Powiedziałeś, że ty jesteś taka pozytywna. Wniesiesz przynajmniej 10 rzeczy, żeby spojrzeć optymistycznie na ten świat. A jednak wybrałaś ten rok temu czy kiedy zacząłeś robić spektakl? >> Oj, to trzy lata temu. Trzy lata temu zacząłem. Rok temu była premiera. >> Tak, zgadza się. 3 lata temu wybrałaś temat straty, niezbyt optymistyczny. Dlaczego taki temat?

Pierwsza sprawa jest taka, ostatnio miałam dyskusję z pewnym reżyserem, że jakoś nas artystów, nie chcę powiedzieć, że podniecają takie tematy, ale że ciągnie nas raczej do tych takich ciężkich tematów, że zrobić sztukę o radości i o jakiś takich pozytywnych rzeczach to jest

mało interesujące, >> tak? A gdzieś ten temat yyy straty i to mówię w różnych tego yyy tego słowa znaczeniu, aspektach, no to jest coś, co dotyczy każdego. Jest to taki uniwersalny temat. wszyscy się z tym borykamy od od właśnie od stracenia bliskiej osoby po nie wiem zgubienie portfela >> już tak błachych lub niebłachych rzeczy

ten temat nas wszystkich dotyczy mało jest przestrzeni o tym żeby na to żeby o tym rozmawiać też takiego przyzwolenia społecznego bym powiedziała na to żeby żeby się tym dzielić. I to nie powstało właśnie po to, żeby narzekać, tylko żeby tak przytulić i powiedzieć: "Ej, ja też tak mam, ja też przez to przechodziłam". I to jest i to jest po prostu to jest normalne. To jest nasz etap życia i w tym wszyscy jesteśmy

i i takie trochę poklepanie po ramieniu i y jest też taki jeden moment w spektaklu, co też mogę zdradzić. Yyy, ja akurat to też też mogę powiedzieć, że strata, o której ja opowiadam w spektaklu, to jest utrata mojego przewspaniałego dziadziusia świętej pamięci. Yyy i

i też są tam takie momenty, kiedy ja borykam się z żałobą, wracam ze stypy na przykład, a u sąsiadów jest grill. No i takie takie jest życie. U nich jest impreza, oni świętują, nie wiem, urodziny i i te takie aspekty tej mozaiki społecznej, y, to jest też niezwykle ciekawe

i i myślę, że ten spektakl po prostu daje taką przestrzeń i przyzwolenie, żeby żeby pobyć w tym właśnie nie narzekaniu, tylko w tym takim stanie stanie razem, wspólnoty. >> Tak, dokładnie, że jesteśmy, że jesteśmy w tym wszyscy razem po prostu. >> A co było pierwsze? Spojrzenie na stratę, temat, który cię zainteresował, czy chęć zrobienia spektaklu? >> Chyba trochę jedno i drugie jednocześnie. >> Mhm. >> Ja wtedy też miałam taki taki czas w życiu. Mieszkałam w ogóle wtedy moją współlokatorką właśnie była reżyserka Aleksandra Jachymek. Yyy, więc miałyśmy dużo rozmów artystycznych, nazwijmy to, przy śniadaniu.

>> A zazwyczaj to mówi się, że przy kolacji czy przy winie takie rozmowy, a tu przy śniadaniu, >> nie? Nie, bo tak, tak żeśmy pracowały, że ty, że jakiś był wspólny posiłek, to raczej śniadanka. I jakoś z tych naszych dyskusji i rozważań wyszło po prostu, że

że ja muszę zrobić taką formę, bo nie wytrzymam po prostu jakby, że muszę to z siebie wyrzucić. I ten temat jakoś tak chyba naturalnie, równocześnie przyszedł, więc ciężko powiedzieć, co było pierwsze, jajko czy kura. >> Zaczęliście, jak już m jak mówiliśmy o tym, że każdy wychodził ze swoją stratą, mówiliście i potem jakoś to się rysowało. Macie wymienionego dramaturga.

Jak wyglądało zagęszczanie tych historii w formę teatralną? To rola w ogóle Kuby za lasy, czyli dramaturga i też on bardzo pomaga nam w konsultacji takiej reżyserskiej, nazwijmy to. Trudna, trudno, trudne miał zadanie, nie powiem. teraz dopisał, to mogę zdradzić, dopisał jedną scenę właśnie otwierającą spektakl, tak bardzo zapraszającą widza i jest to scena stricte mówiona,

więc to było zadanie, w którym się czuję jak ryba w wodzie, ale później y też nam to jakoś od pewnego momentu, kiedy już wiedzieliśmy jakie mamy narzędzia, jakoś to naturalnie szło i i też yyy praca nad tym spektaklem była bardzo kolektywna, bym powiedziała i każdy dorzucał do tego swoją swoje trzy grosze, że tak powiem. A później przychodzi głos właśnie Kuby i Aleksandry, którzy >> wybierali z tego, tak mogę powiedzieć, było dużo też jakiś improwizowanych etiut do tego, z czego żeśmy też wybierali. Yyy, a w ogóle sam proces yyy

yyy pracy nad spektaklem, to właśnie było te trzy lata temu, yyy zaczął się yyy na wsi na Kaszubach yyy w w domu yyy mamy taki dom yyy no letniskowy, można powiedzieć yyy na małej wsi i zaraz za płotem to w ogóle jest niesamowite zrządzenie losu, bo za płotem mamy taką salę, siedzibę teatru ulic zego teatru snów i oni nam dali na dwa tygodnie te sale, że mogliśmy sobie z niej korzystać, >> więc mieliśmy taką przestrzeń do pracy. No i zastanawialiśmy się przez te dwa tygodnie, jak to w ogóle ugryźć ten temat, że żeby ta muzyka była właśnie tą

postacią, więc było bardzo dużo różnych zadań, ćwiczeń, które żeśmy robili. Bardzo intensywny czas to był. też taki emocjonalnie trudny, no bo jednak zagłębialiśmy się w te tematy straty i całe te nasze dwa tygodnie nagrywaliśmy, są zakopany na dysku >> i później z tego właśnie korzystał między innymi Kuba, żeby wiedzieć co z tego można wziąć, co nad czym jeszcze można popracować. I to

był nasz taki pierwszy w ogóle etap pracy. A później właśnie też nam Kuba już na tych ostatecznych próbach przed samą premierą był takim trzecim okiem, nazwijmy to, ponieważ Aleksandra sama gra w spektaklu, więc ciężko jej ze sceny też widzieć, co się dzieje na tej scenie. Więc y Kuba no wykonał kawał wspaniałej

roboty, że też z nami się jest na tych próbach i i patrzy, co się dzieje właśnie z z perspektywy widza. >> A ta muzyka to postać, która której widzimy efekty i działania, czy to postać, która jest widzialna oczami wyobraźni? Oczywiście >> y to jest postać, która y my ją tak roboczo nazywamy losem, która po prostu steruje tym co się dzieje. >> Okej, >> więc tak bym to powiedziała. >> Co widzowie mają wynieść z tego spektaklu? >> Co tylko zechcą? >> To fajny spektakl, duża dobra wolność. >> Tak. Ja ja w ogóle zawsze cokolwiek robię na scenie tworzę przestrzeń, w której staram się, żeby widz poczuł się dobrze i poczuł się bezpiecznie

i żeby zaniosło go w jakieś to poprowadziło go w jakieś to rewiry. A to czy ktoś wyniesie ulgę po takim spektaklu? E czy nie wiem, poczuję pustkę, chociaż mam nadzieję, że nie, >> ale czy po prostu poczuję się tak poklepany po po tym ramieniu. Y, to jest dowolność. Jakby staram się też nie narzucać widzowi. >> A czy ten spektakl da się zinterpretować? Czy każdy może wynieść swoją interpretację? >> Każdy może wynieść swoją. Myślę, yyy, po

premierze y na którym też była moja część mojej rodzinki, to każdy w sumie to inaczej zinterpretował i też głosy, które słyszałam od ludzi, którzy byli, to każdy miał swoją własną interpretację tego, co się działo i uważam, że to jest najpiękniejsze, że jest to przestrzeń, która też daje do myślenia. I każdy może sobie to przetworzyć przez siebie, przez własną historię i i chciałabym, żeby to było, nawet nie chciałabym, wiem, że tak jest, że ogromną wartością tego spektaklu jest to, że właśnie otwieramy się na tego widza, zapraszamy go do tego świata i on może do tych naszych mniej lub bardziej jasnych historii, które opowiadamy, dołożyć tę swoją historię. i też

przetworzyć ją przez to, co my robimy i odnajdzie się w tym świecie. Więc zapraszam każdego, kto ma otwartą głowę i serce. >> A jak ktoś ma zamkniętą głowę, >> to myślę, że ten spektakl otworzy. >> O, a co dalej z tym spektaklem? Czy jeszcze gdzieś kiedyś będzie można go oglądać? >> Jak najbardziej. Teraz pracujemy mocno nad tym, żeby grać ten spektakl po całej Polsce. Zaczynamy tutaj w Gliwicach, gdzie się wszystko zaczęło i nie chcę zdradzać, bo jeszcze nie mam podpisanych umów. Natomiast

planujemy tak raz w miesiącu się pojawiać w jakimś mieście po Polsce, żeby żeby jak najwięcej ludzi zaprosić do tego świata. To to potem my możemy udostępnić, jak już trasa się wyklaruje. A tak. >> Co u ciebie? To znaczy jakie twoje plany na przyszłość >> najbliższą zawodową, bo dużo robisz, więc jest to >> bardzo dużo robię. Teraz akurat chcę dożyć do końca przyszłego tygodnia. Tego tygodnia, przepraszam. Yyy, bo zaraz po Mistery szykuje się na festiwal, y, Bachowski w

Świdnicy, gdzie będziemy z Fantasticą Ensemble grać koncerty solowe Bacha, więc muszę jeszcze doćwiczyć tego >> tego Bacha >> i też będzie to fajna zabawa, więc serdecznie zapraszam. A później mam chwilkę, żeby odetchnąć i ruszam w dalsze działania właśnie wszystkie. Praca nad mistery, praca nad kolejnymi

moimi projektami nad premierą płyty Aurora, która mam nadzieję będzie jesienią już. Więc >> z twoją muzyką czy >> z muzyką? Tam są na tej płycie dwa tria Karola i Józefa Lipińskiego, więc mam nadzieję, że pierwsze koncerty będą już jesienią. Nad tym pracuję. Teraz jestem właśnie w takim czasie, że skończyłam trasę z płytą Bibera,

więc jestem na świeżo po prostu po tych emocjach i teraz mam chwilę, żeby popracować nad kolejnymi trasami, więc jak nie gram koncertów, to siedzę przy laptopie i >> i ty to sama wszystko planujesz? >> Tak. >> Wow. >> Od a do z jest wszystko tymi rękoma zrobione. >> Domyślam się, że doba jest za krótka dla ciebie. Doba jest za krótka, bo ja jeszcze prowadzę yyy rękodzielniczą firmę, żeby mu zarabiać na te projekty. Yyy i y

moja marka Owcze Wory y szyje. Owcze Wory, tak. Szyje. Y kosmetyczki, saszetki, wory na skrzypce ochraniające instrumenty. >> I też sama to robisz? >> Wszystko sama robię. >> Wow. >> Także moja doba jest z gumy chyba, ale jakby były takie dwie godzinki więcej, to by było super. Myślę, że tak. To zostaje nam zaprosić

naszych widzów na spektakl. >> Tak, chciałabym serdecznie państwa zaprosić już jutro 14 lipca o godzinie 19:00 w ruinach teatru Victoria na spektakl Mystery Everybody is Losing Something w reżyserii Aleksandry Jachymek. I zapraszam na taką podróż po emocjach, zaproszenie do bezpiecznej przestrzeni, gdzie jest przyzwolenie na

na jakiekolwiek emocje w nas drzemią. Akurat po prostu zapraszam i ja >> żeby to przeżyć. Zapraszam i dziękuję wam za wysłuchanie i obejrzenie tej rozmowy. Moim gościem była Aleksandra Owczarek. >> Bardzo dziękuję.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo