Aleksandra „Leśna” Leśniewicz | Rozmowa Dnia
Gościem Adama Żaaka była artystka działająca w wielu dziedzinach sztuki, która w ostatnim czasie dała się poznać przede wszystkim jako wokalistka. Mowa o Aleksandrze „Leśnej” Leśniewicz, która swój wolny czas poświęca karierze muzycznej. Na co dzień jest także historyczką sztuki, nauczycielką, żoną oraz mamą trójki dzieci. W swojej twórczości porusza się między indie popem a folk popem. Jej muzyka pozwala zatrzymać się na chwilę, wyciszyć i zachwycić pięknem natury. Możecie ją znać z programu „The Voice of Poland”, w którym wystąpiła dwukrotnie.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
Radio Ekspertów i Pasjonatów. Dzień dobry. Adam Żak. Witam bardzo serdecznie widzów i słuchaczy radia i telewizji Imperium. W naszym studiu gość Aleksandra. No i teraz mam problem. Czy ksywą, czyli pseudonimem cię przedstawić, czy nazwiskiem, jak wolisz. Witam serdecznie. No myślę, że i to i to na początek, żeby stworzyć jakąś pełną sylwetkę mojej osoby. Pełną sylwetkę twojej osoby. Dobrze. No to to zaczniemy od tego, że to będzie
y od tej ksywy. Leśna. Tak, Leśna. Od nazwiska. No akurat to jest zbieg okoliczności, bo Leśna to jest wszystko to, z czym się utożsamiam. Od dziecka po prostu wychowywałam się pod lasem. A to, że kocham naturę, stwierdziłam, że mając takie nazwisko w przyszłości, jest to jakieś przeznaczenie i jakby to kumuluje wszystko, co jest we mnie. A zatem oficjalnie Aleksandra Leśniewicz. Mówią o takich ludziach jak ty, że to jest w przypadku, gliwiczanka z odzysku, bo się sprowadziłaś tutaj, bo urodziłaś się zupełnie w innym miejscu. Niedaleko co prawda, ale jednak paręnaście kilometrów od Gliwic.
To jest między Krzyszów, to jest gmina Godów. między a urodziłam się w Rybniku. Dokładnie tak. Natomiast a sama twoja rodzinna miejscowość to między Rybnikiem, Jastrzębiem, Włodzisławiem, tam w tych rejonach tam, tamte okolice. Natomiast ten odzysk dokonał mój mąż, który jest rodowitym gliwiczaninem. Pozdrawiamy. Także moje dzieci już są 100%owymi dzieciś 100%i. Także to się liczy. A ja jestem bardzo dumna, że tutaj mieszkam tak i mogę się dzielić swoją twórczością dzisiaj. nagrałaś, nie? O nagrywaniu to będziemy mówili za chwileczkę. Wpierw zaczniemy od tego, skąd się wzięła ta pasja do śpiewania, bo to jest z wykształcenia jesteś historykiem sztuki.
Tak, historykiem sztuki i malarką. I malarką. Tak jakoś wyszło. I chcę zostać człowiekiem renesansu. Śpiewam, poezję też piszesz? Powiem tak, czy poezję piszę, czasami się zdarza, ale to traktuję jako właśnie formę upustu emocji, nie? traktowałabym tego tak poważnie, ale zdarza się, że czasami biorę podczas gotowania jakąś kartkę w kuchni, żeby tylko coś wyrzucić i czasami patrzę na to, albo to będzie piosenka, albo jakiś wiersz w szufladzie schowany. Natomiast lubię potem sobie o tych słowach rozmawiać z dziećmi, z mężem i są to przeważnie jakieś przemyślenia odnośnie emocji, odnośnie życiowych historii, odnośnie naszych relacji, przeżyć w domu chociażby. I mówię im: "Popatrzcie do jakich emocji mamę doprowadziliście. Musiałam to wyrzucić w ten sposób z siebie".
To by sugerowało, że co? Bardziej bujasz w obłokach, czy jednak twardo stąpasz po ziemi? Nie można wykluczyć bujania w obłokach. Myślę, że jak się rodzi człowiek artystą, no to twarde stąpanie po ziemi jest trudne. Dlatego cieszę się, że mam takiego męża, który twardo stąpa po ziemi i ściąga mnie z tych obłoków. A czyli tu się uzupełniacie świetnie. Uzupełniamy się świetnie i dziękuję mu za to, że nie próbuję wyplewić tej artystki ze mnie, tylko właśnie pielęgnuje to, a zarazem właśnie trzyma w ryzach, żebym za bardzo nie odpłynęła.
Ola, w ramach twojego wykształcenia, przypomnę, że jesteś historykiem sztuki. Pracujesz w dalszym ciągu w Liceum Sztuk Plastycznych w Wodzisławiu? Tak, póki co jestem na urlopie macierzyńskim. Z racji tego, że 10 miesięcy temu urodziłam trzeciego syna Floriana i dopiero pracę będę kontynuować, no w
niedalekim czasie. Póki co czas wolny wykorzystuję na tą pasję muzyczną. A skąd się ona wzięła? Skąd się ona wzięła? Sama sobie zadaję to pytanie, bo może człowiekiem renesansu nie jestem. Zainteresowań mam dużo, jeszcze nic takiego wielkiego nie osiągnęłam. Natomiast y zainteresowań jest sporo poprzez psychologię, jakieś artystyczne tematy typu malarstwo. Historia sztuki zawsze będzie moim zainteresowaniem, mimo iż uprawiam ten zawód. Także piosenki przyszły do mnie same jak pewne powołanie trzy lata temu. Śpiewać lubiłam od dziecka, ale to była taka forma, nie wiem, zabawy. Nigdy nie traktowałam tego poważnie. Nie było to tak, jak większość artystów mówi, marzyłam od dziecka, żeby być piosenkarką. Nie, w moim wypadku tak to nie było. Wręcz przeciwnie, nie wierzyłam w swoje możliwości, że taka
zwykła istota jak ja sobie może gdzieś tam kiedyś stać na scenie. Stąd z biegiem lat, jak dojrzewałam, próbowałam siebie i swoich możliwości. Dlatego niepewnym jakby krokiem próbowałam sił w programach. To była forma sprawdzenia siebie, czy jestem gotowa na jakąś ocenę, czy w ogóle mam jakiś stres w sobie, który potrafię pokonać stojąc na scenie. Więc to wszystko traktuję każdy ten wybór tej drogi jako wielką lekcję życia, którą odrobiłam i nadal odrabiam. Natomiast pisanie piosenek musiałam trochę chyba w życiu przeżyć, żeby zacząć je pisać, bo to oczywiście A niewiele przeżyłeś jeszcze?
No teraz myślę, że już troszeczkę przeżyłam, tak? Natomiast mając 20 lat, z reguły dziewczyny w tym wieku myślą o karierze na estradzie, ja absolutnie wtedy o tym nie myślałam. Ja chciałam wieść spokojne życie, mieć zawód i cieszyć się prostotą życia. Tak więc minęło potem prawie 15 lat, kiedy poczułam, że fajnie, fajnie wyrzucić z siebie pewne emocje, a dopiero za tym potem przyszło takie zapytanie samej siebie: "A może zrobić tego piosenki? Może wykorzystać to, może ktoś to będzie chciał słuchać?"
I to były takie moje niepewności wewnętrzne. Natomiast wielu znajomych, wielu bliskich mi powiedziało, żebym spróbowała. No i tak próbuję do dzisiaj. I mamy tak już kilka piosenek, materiał na płytę napisany i próbuję własnymi siłami udźwignąć ten temat. Twoja przygoda, mówisz, że trzy lata temu, ale przygoda zaczęła się znacznie wcześniej, bo przecież twoje zmagania w Voice of Pol temu. Proszę. Tak, słuszna uwaga i już opowiem jak to było. Yyy, wytłumaczę się z tego. Wtedy pracowałam, byłam świeżym nauczycielem w Liceum Sztuk plastycznych właśnie w Włodzisławiu Śląskim i pamiętam jak miałam przez zdolnych uczniów różnie utalentowanych również muzycznie i sobie któregoś razu tam coś przygrywaliśmy, śpiewaliśmy i powiedzieli mi wtedy: "Boże pani Olu, ale pani ma talent, powinna pani spróbować w jakimś The Voice of Poland."
Oczywiście, co ja zrobiłam? No wyśmiałam ich grzecznie mówiąc i powiedziałam: "To nie jest takie łatwe, to nie jest takie proste właśnie jak dzisiaj w moich piosenkach pisze i spróbowałam swoich sił. Poszłam na ten casting, żeby im udowodnić, że to nie jest takie łatwe. Czyli oni tak długo ci tak długo ci wiercili w brzuchu dziurę, aż się zgodziłaś. To nie był twój pomysł. Motywowali elegancko mówiąc. Motywowali, elegancko mówiąc. Tak, chciałam im pokazać, ale też nie poddając się, tak? Bo jakbym powiedziała, że to niełatwe i brzydko mówiąc olała sprawę, no to by mi nie uwierzyli, ale spróbowałam, uszanowałam jakby ich dobre słowa, komplementy i los chciały, że się dostałam.
Natomiast wtedy nie byłam gotowa na taką estradę, bo pamiętam, że mój występ został bardzo dobrze, pozytywnie odebrany i dostawałam tyle propozycji, na które ja nie byłam gotowa wtedy i niestety odmawiałam tak przestraszyłam się tego dosłownie mówiąc łącznie z zaproszeniami ze śniadaniówek od jakichś producentów ja po prostu nie czułam, że wtedy to jest mój czas ale kiełkowało kiełkowało kiełkował tyle głowy lampka się zapalała. Dzisiaj mija 10 lat, w tym roku mija 10 lat, kiedy stałam pierwszy raz na scenie The Voice of Poland. I trzy lata temu czułam jakiś taki
artystyczny brak w swojej duszy i zobaczyłam wtedy, pamiętam, mignął mi gdzieś na internetach taki slogan szansa na sukces, castingi i patrzę na datę za dwa dni. Ja mówię: "O nie, za dwa dni nie zdążę się przygotować". Ale pojechałam i tam już bez ingerencji uczniów już nie motywow. To było raczej ingerencja mojego męża, bo mnie zapakował do auta i powiedział: "Jedziemy spontanicznie zaśpiewałam, znowuż się dostałam, przygotowałam na odpowiedni odcinek z piosenkami Krzesimira Dębskiego i no byłam zaszczycona, bo ja wygrałam
ten odcinek i byłam wtedy w takim szoku, że bardzo długo się z tego zbierałam". Ale dało mi to takiego kopa motywacyjnego, że ja naprawdę zaczęłam wypluwać z siebie emocje, słowa i te piosenki zaczęły się same pisać. To nie było tak jak dzisiaj nieraz nie jeden mówi: "A fajnie było napisać piosenkę o tym i o tamtym". Nie, to po prostu jakby był skutek uboczny tego, co doznałam w tych programach. I co? Jakiś czas teraz pyk i jest następna piosenka. Tak, ale też znowuż potem był program The Voice of Poland. Chciałam znowuż spróbować swoich sił, bo wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. I chciałam zobaczyć, czy jestem w stanie teraz udźwignąć ten ciężar, czy się uda, czy w ogóle będą mnie jeszcze chcieli.
Otóż los potoczył się tak, że dostałam się aż do ćwierćfinału. Do dzisiaj w to nie wierzę, ale jestem za to bardzo wdzięczna. No i stwierdziłam, kurczę, no chyba to trzeba wykorzystać. Głupia bym była, gdybym teraz zaprzestała i usiadła w sopie w domu, chodziła do pracy, zwyczajnie gotowała obiady i tuliła dzieci na dobranoc, śpiewając im tylko kołysanki. Ale można połączyć jedno z drugim. Można połączyć dzieci artystyczny i śpiewać kołysanki dzieciom. Oczywiście, oczywiście. Jest to chyba jeden z ulubionych elementów codzienności mojego życia. A pisanie piosenek, przyznam szczerze, że pokazywanie światu swojej cząstki siebie jest bardzo stresujące. jakby czerpię z tego przyjemność, gdy to tworzę.
Natomiast w momencie otwierania się, gdy ktoś jest, ma możliwość oceniania nas, tak, komentowania, no to już się robi troszkę mniej ciekawie. Natomiast jestem na to gotowa, bo szanuję zdanie każdego. Nie wszystkim trzeba się podobać. To są podobne emocje jak związane z wyjściem na estradę? No właśnie nie. Też byłam ciekawa jakie to są emocje i zupełnie coś innego, bo wtedy tam jest działanie odtwórcze. Śpiewamy czyjąś piosenkę i mamy prawo powiedzieć: "No mogło mi nie wyjść, przecież nie jestem profesjonalistą". No i jakoś tam się wytłumaczyć albo po prostu przyjąć na klatę, nie komentować.
Natomiast w momencie kiedy wchodzimy odważnie, nazywamy siebie artystą i wchodzimy na tą estradę, po drugiej stronie jesteśmy, tak? Liczymy na to, że to my będziemy słuchani i to być może moje piosenki ktoś będzie chciał śpiewać, a tak już się zdarzyło, ale to jest osobny jakby epizod, że to jest też z jednej strony największa nagroda dla takiego artysty, a z drugiej strony takie przeżycie, no że żadne lekarstwo tego nie wyleczy, nie uspokoi tych emocji.
Już piosenki powstały, zostały nawet wydane. Znaleźć je można w Internecie. Dzisiaj jesteśmy świadkami najnowszej piosenki. To jest szósty singiel, a już się tam gdzie się rodzi kolejny siódmy, tak, który niebawem się też ukaże. Tego szóstego twojego nowego singla świeżutkiego, gorącego. Gorącego posłuchamy za chwilę. I masz tutaj przywilej taki, że możesz ty teraz go zapowiedzieć i zaprosić do jego wysłuchania. Moi drodzy to jest coś wspaniałego na taki moment. Bardzo długo się czeka i warto. Przede wszystkim warto. Dlatego serdecznie zapraszam do zatrzymania się na chwilę. Mam nadzieję, że ten utwór do was trafi. Będzie to możliwość dialogu z własnymi myślami, własnych myśli. Życzę
wam tego, żebyście odnaleźli kawałek cząstki siebie w tym utworze, choć to nie proste. Śpiewa Leśna, czyli Aleksandra Leśniewicz. Odpalam jak zwykle rano. swój start. Myślę, że dzień ten będzie coś wartwiam program w głowie na chill. Jakiś pogodny taki mam film. Trudności miewam co dnia
i psycha nieraz nie ta. Unoszę głowę by tak pobudzić siebie nie raz. Śpiewała Aleksandra Leśniewicz, nasz dzisiejszy gość w studio. Leśna. Wolisz jak cię przedstawiają na estradzie z imieni nazwiska czy jednak tak skrótowo? Fajne pytanie przyznam ponieważ wcześniej byłam przyzwyczajona no do imienia i nazwiska, bo byłam jakimś tam uczestnikiem bądź jak śpiewałam gdziekolwiek, no to jeszcze nie miałam tego własnego pseudonimu. Przyznam szczerze, że jeżeli chodzi o prezentowanie własnego repertuaru i koncertowanie dopiero uważam, że jest przede mną. Póki co chcę stworzyć konkretny materiał, nie coverować, nie występować z coverami, tylko ze własną twórczością, bo zauważyłam też, że jest to zupełnie inny wymiar jakości przeżywania na scenie takiego śpiewania.
Bardziej osobisty, bardziej osobisty, większa frajda i nawet jak zapomnę tekst, to to mogę go uszyć na poczekaniu i nikt mi tego nie wypomni. Zawsze może być taka interpretacja, taka interpretacja, ale no jeszcze to wszystko przede mną, dlatego teraz jakby oczekuję to może wielkie słowa, ale liczę na to, że będę przedstawiana jako leśna. Leśna. Bardzo fajnie. Nie ujmując niczego z twojego imienia i nazwiska, ale to jest dość długie. Aleksandra Leśniewicz za to, a tu Leśna i pyk jest i wychodził cała w bieli. Publiczność bije. Brawo. Dokładnie. Może gdybym była divą operową to byłoby odwrotnie. Tak. Tak to zapewne.
Natomiast styl muzyczny, który też pragnę prezentować alternatywny pop indie popny takiemu wizerunkowi leśnej. Wspomniałaś właśnie o gatunku, który preferujesz. Na koncertach towarzyszy ci gitarzysta. To by znaczyło, że bardziej preferujesz taki kameralny styl bycia na scenie, czy te zespoły, gitary, perkusja. Oj, to wszystko to jest coś, o czym marzę. Może to teraz zabrzmi jakieś ogłoszenie kom, że poszukuj może ktoś
kogoś. Yyy, natomiast tak uwielbiam grać yyy śpiewać przy akompaniamencie mojego kolegi chociażby gitarzysty Filipa Sykuta, którego serdecznie pozdrawiam. przezdolny po prostu człowiek i tak naprawdę dzięki niemu też zaczęłam tworzyć, bo on wierzył we mnie jako muzyk, że jestem w stanie poruszyć publiczność i dzięki niemu też powstały dwa utwory, które można posłuchać na Spotifyu i nie tylko. Także marzy mi się szersza publika z
większym gronem muzyków wokół siebie, pełnym składem, tak, pełnym będem, bo to jest zupełnie inny wymiar. dźwiękowy, jak państwo zresztą usłyszeli właśnie w piosence, która już była, no to słychać tam troszeczkę więcej niż jedną gitarę. I mój producent to jest cudowny człowiek Piotr Bogutyn. Również go serdecznie pozdrawiam. Dziękuję mu za to, że zrozumiał w ogóle przekaz moich emocji i ubrał te piosenki w takie szaty, jakie mi się marzyły, bo to jest niełatwo poczuć drugą stronę i swobodnie współpracować. Poprzednie single też tworzyłaś z tą samą ekipą?
Nie, dopiero teraz udało mi się dotrzeć do tak wspaniałego człowieka, jakim jest Piotr Bogutyn. Wszechstronny człowiek jest to producent, również gitarzysta. który na co dzień gra z Anią Karwan Sanach, zespołem Baim i można by tutaj wymieniać. M i poza tym co go jeszcze wyróżnia, za co najbardziej w nim cenię, że jest cudownym człowiekiem. A to dziś w dzisiejszych czasach naprawdę rzadko się zdarza i mam tą przyjemność z nim współpracować i cieszę się, że możemy dalej tworzyć. Czujesz, że złapałaś Pana Boga za pięty? Troszeczkę? Tak. I no nie spodziewałaś się, że to tak szybko wszystko pobiegnie.
Nie wiem czy szybko to biegnie. Z mojej perspektywy wymaga to wiele wysiłku, wiele poświęcenia jako na co dzień, że jestem mamą, żoną i mam swoje obowiązki. Nie sądzę, że z mojej perspektywy to jest takie łatwe i czy to tak szybko biegnie. Natomiast ja jestem osobą, która jest wdzięczna za wszystko, co na swojej drodze pozytywnego spotka, a to, co negatywne traktuje jako lekcję życia i też staram się to ubrać. w taki sposób, aby wyciągnąć coś dobrego. Dlatego śmiało z lekkością mogę
powiedzieć, że złapałam Pana Boga za pięty. Co teraz mówią twoi podopieczni licealiści? A mówiliśmy oj ci licealiści, którzy uczniowie, którzy we mnie wierzyli już dawno wyszli. Już tak już są dorośli i nadal i nadal we mnie wierzą, bo właśnie oni najczęściej do mnie piszą, kibicują czy też udostępniają moją muzykę i są aktywni i to za to im dziękuję. Natomiast obecni, to już jest inny rocznik, chyba mam wręcz wrażenie, że byli zazdrośni, że zajęłam się muzyką, a nie nimi. Chociaż miałam wspaniały kontakt z nimi, to w momencie, kiedy przeszłam na stronę muzyki, mam wrażenie, że troszeczkę się na mnie obrazili, choć nie ukrywam, że w dalszym ciągu jest wiele osób, które mi kibicuje. że no z czegoś trzeba być
zadowolonym, trzeba być świadomym tych konsekwencji, jakie niosą nasze wybory w życiu. Tak. Nie rzucasz pracy w liceum? Póki co nie planuję, bo uwielbiam uczyć. Naprawdę lubię być nauczycielem. Jednakże jak się życie potoczy, nie wiem. Wiadomo, że nie jesteśmy w stanie robić wszystkiego na raz jednocześnie, bo wtedy coś ubolewa na jakości. Na życie lubi stawiać różne problemy i lubi nam robić niespodzianki. Tak. I ja jestem gotowa na te niespodzianki i wtedy będę się martwić, jak już będę mieć takie wybory przed sobą. Kiedy występ w Gliwicach? No czekam na te propozycje.
Okej, dobrze. Słyszeli wszyscy działacze kultury. Ola czeka tutaj na propozycje, nie wiem, dni Gliwic i takie inne rzeczy. Gdzieś tam trzeba wystąpić wreszcie jako gliwiczanka. Tak, jako gliwiczanka będę dumna. Natomiast dostaję cały czas jakieś oferty spoza Gliwic i tutaj nieraz się wstrzymuję, nieraz jestem otwarta, na razie jeszcze sobie dozuję tutaj, a później jak będzie
odbiór publiczności, będą chętnie chcieli mnie słuchać, to jak najbardziej ruszę z kopyta z koncertami. Świetnie. Yyy powoli kończymy dzisiejszą rozmowę, ale to nie będzie nasza ostatnia rozmowa. W razie gdybyście drodzy państwo zauważyli yyy Olę na gliwickich ulicach, możecie podbiegać i prosić o autografy. Chętnie i przytulę. Dziękuję bardzo. Dziękuję za wizytę w studio. Wszystkiego dobrego. Adam Żak, Radio Telewizja Imperium. Kłaniamy się.
Yeah.


