80-lecie Cechu Rzemiosł Różnych | Zakład Stolarski Schody Hanusek
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[Muzyka] Dziś gościmy u Bernarda Hanuska w Gliwicach w Ostropie, który prowadzi tutaj Tutaj Zakład Stolarski. Gościmy w ramach obchodów jubileuszu 80 lat cechu rzemios różnych, bo pan Bernard należy do tego cechu. A ze mną jest jeszcze małżonka Bernarda Krystyna i córka Katarzyna. Wspólnie wszyscy prowadzą ten warsztat. Zacznijmy więc od gospodarza. Panie Bernardzie, pan mi już tutaj wstępnie mówił o historii tego zakładu. Z tego co się dowiedziałem to pan był elektrykiem. Ja nagle w pewnym momencie postanowił się przekwalifikować. Więc jak to było na początku?
>> No przekwalifikowałem się na stolarza. Pracowałem w państwowym zakładzie. Pierw zrobiłem dyplom czeladnika. Po iluś latach otworzyłem sobie prywatny zakład. W 90 latach z początku na przełomie 8990 prywatny zakład. Zrobiłem plum mistrza i po roku przyjąłem pierwszego ucznia. Na dzień dzisiejszy wykształciłem gdzieś chyba 20 uczni. No i zająłem się produkcją schodów wszystkimi etapami. No
w tej chwili jesteśmy na pewno jedną z wiodących firm w Polsce, można powiedzieć. Posiadamy park maszynowy, maszyny CNC, projektowanie komputerowe. Cała obróbka jest komputerowo ręczna, powiedzmy, bo wszystko się nie da komputerowo zrobić. Trójka robi projekty i pliki do maszyny CNC, obsługuje klientów. Jeździmy na budowę razem na pomiary. Żona się zajmuje kadrami, całym biurem. >> No zaczynałeś z tego co wiem to w malutkim warsztacie, jak wielu rzemieśników. To była taka typowo rzemiosło, takie przydomowo. Tak, >> typowo. Zaczynałem od wiertarki celmy z
przystawką, piłą. Robiłem jakieś tam obicia drzwi, bazerie i w w ramach powiedzmy czasu jakieś tam zaczynałem kupować maszyny już może nie w takie dobre jak dzisiaj mamy, ale jakieś tam tańsze i zaczynałem coś tam stolarzyć. A z biegiem czasu nabywałem teorię jak co się robi. No i
tak myślę, że w tej chwili jesteśmy. Doprowadziłem to na najwyższy poziom jaki może być w tej chwili. >> Rzeczywiście tutaj mieliśmy okazję zwiedzić zakład, zwiedzić halę. Wszystko tu jest nowoczesne. Produkcja odbywa się cały rok, można by powiedzieć. No jest to proces chyba dość skomplikowany zrobić takie schody, bo nam się wydaje, że to co, idziemy kawałek deski poheblujemy i gotowe, a to wcale tak nie wygląda. >> U nas się produkcja zaczyna całkowicie wszystko sami wytwarzamy. Zakupujemy drewno w tartakach. Chodzi w tartakach nasze drewno stoi na sztaplach. Przywoz drewno roczne, nie obrabiamy świeżego, bo te roczne drewno dajemy do suszarni.
Zaczynamy tam powiedzmy suszenie od 30 stopni, kończymy na 60 stopniach. Wilgotność drewna mamy gdzieś 8 10% bardzo suche. Następny proces to jest klejenie. Yyy, córka robi szablony, drukuje papierowe. Jak te drewno ma być wklejone? W jakim kierunku mają słoje? No i ostatni etap to taki jest, że idzie na maszynę CNC. Maszyna CNC wycina
wszystkie żądane kształty, co można zrobić, co tylko Bozia chce. No i później etap jest następny, to jest szlifowanie i lakierowanie. I na koniec już wszystko jest gotowe, wylakierowane. Pakujemy i jedziemy do klienta na montaż. >> Tak jest. Przyjeżdża samochód, to wszystko wydaje się takie proste, ale żeby to zrobić, to trzeba mieć ludzi. I teraz właśnie przejdziemy do do tej kadry, bo no wiemy, że brakuje stolarze, brakuje fachowców, więc skąd bierzecie, wzięliście pracowników, bo rozumiem, że to jest ta załoga. Domyślam się. >> Tak więks większość załogi to się tu wyuczyło. Są ctacy, że w innych zakładach ze mną pracowali, no i przeszli do mojego zakładu. No w tej chwili też trochę ograniczyłem załogę.
Nie chcę mieć za dużo ludzi, no bo to jest za dużo później wszystkich nerwów, wszystkiego. Mamy osiem ludzi i to wystarcza, żeby produkować schody i mocować. Nie robiliśmy eksport, robiliśmy i do Francji i i do Norwegii bardzo dużo. Do Niemiec żeśmy robili. Były takie czasy. No ale teraz już ze względu na mój wiek to już nie robimy takiego eksportu. Nie jeżdżę, bo to było człowiek więcej w samochodzie niż niż na zakładzie, nie? Ale 15 lat produkowaliśmy i na pewno z 1000 domów zrobiliśmy za granicą można powiedzieć. >> Przejdźmy teraz do cechów różnych, bo ty należysz praktycznie od początku. Jak ty oceniasz właśnie to w ogóle ten cech w sensie takim przynależności? Czy czy warto, czy trzeba przynależeć do tego cechu jako rzemieślnik?
>> Myślę, że warto. Jest to wspaniała organizacja zrzesza rzemieślników. Mamy zebrania. Czech nam pomaga, bo wszystkie dokumenty takie powiedzmy tam z uczniami, no cech tam jednak pomaga, żeby to wszystko powypełniać i i załatwiać. nie pilnuje jakieś badania, szkolenia, przepisy
z cechu na pewno warto znależeć, nie? Tak mówię jeszcze, gdzie jest poznaje się wspaniałych różnych ludzi z grona rzemieśniczego, tak by człowiek ich nie poznał, nie? Jednak w naszym cechu jest tam nie wiem 130, 140 firm. To jest jest dużo osób, nie? Kiedyś było 10 razy
tyle, no ale niestety te rzemiosło się kurczy. No młodych nie ma. Ale myślę, że moja córka będzie prowadzić firmę dalej, bo jest na etapie, że się zna na wszystkim i projektuje schody. Nawet mnie przeskoczyła w projektowaniu. >> Siedzimy tutaj koło twojego domu. Z tyłu widzimy narzędzia stolarskie, czyli takie już
może nieużywane albo czyimś domu. Natomiast to jeszcze też połączyłeś to świetnie, bo z pasją mamy tutaj kapliczkę, którą samą wykonałeś, więc coś powiedz o tej właśnie swojej pasji, bo [Muzyka] skąd czas i skąd fantazja na to, żeby to w ogóle robić. No jeśli się ma jakąś pasję, no to człowiek zawsze dąży, żeby to przekazywać tą pasję. Tak, te wszystkie strugi piły widzimy tutaj za mną. Ja tymi narzędziami zaczynałem, nie? Dzisiaj już nie ma takich narzędzi, tylko na ścianie wyszło. No i chcę,
jeśli młodzi ludzie przychodzą, nawet klienci są ciekawi, jak się kiedyś robiło i pokazuje im, można powiedzieć to jest takie muzeum malutkie, ale ale jest czym się zaczynało. No kapliczka to wybudowałem w 2022 roku, była poświęcona. Rzeźbiłem tam dwie figury w drewnie dębowym. Bardzo dużo czasu mi to zajęło, bo opiekunem stolarzy jest
święty Józef i tak miałem sobie w planach, że kiedyś taką kapliczkę wybuduję i no i ją wybudowałem. Jak nie mamy pracy, to idziemy, modlimy się do świętego Józefa i zlecenia już są. Nie mamy problemów z tym. No myślę, że właśnie dzięki takiemu zaangażowaniu
również tym siłom wyższym to jednak osiągnąłeś sukces. Możesz powiedzieć jeśli chodzi o o biznes. No tak powiedzmy to biznesowo, że wszystko poszło tak jak chciałbyś. >> No myślę na pewno sukces, bo jestem najlepszą firmą. Jesteśmy tu na Śląsku. Byłem rzemieślnikiem roku. To jest bardzo wielka nagroda. Otrzymałem w Katowicach na gali, że mieśnik roku jeszcze nie wyjechał, tylko raz wyjechał poza izbę katowicką. Nie, firmę z jakością dostałem, no z przyszłością.
No mam nagród, że nawet nie wiem ile ich tam w ogóle żeśmy otrzymali. Nie >> no, nie byłoby chyba tego sukcesu też, gdyby nie małżonka. Krystyna, powiedz jak ty do tego wszystkiego kiedyś podeszłaś. No bo początki pewnie były trudne, a potem z czasem zaangażowanie ogromne. Opowiedz coś. >> No ja staram się pomagać mężowi po prostu we wszystkim. No i w biurze i czy gdzieś trzeba po jakieś materiały pojechać, do urzędów załatwiać. Także ja staram się być zawsze koło niego i pomagać mu we wszystkim. >> A macie jeszcze jakiś inny temat oprócz prowadzenia zakładu stolarskiego? No mamy jeszcze wnuków, które teraz właśnie przychodzą do nas też się, bo już od marca jestem na emeryturze, także i wnukami się trochę zajmuje, no i wiadomo jak to jest w domu, ale też pomagam się bardzo, pomagam bardzo mężowi właśnie w
biurze i w tych wszystkich sprawach takich związanych ze stolarką. >> Wcale nie często się zdarza, że dzieci chcą zaangażować się w biznes, bo mają zazwyczaj jakieś swoje pomysły. Więc jak to się u ciebie stało? To raczej tak było spontanicznie. Yyy, pamiętam, że był taki dzień, gdzie właśnie tato zakupił program komputerowy, yyy, kompas
i właśnie przedstawiciel yyy tego kompasa powiedziała: "Może by pan tutaj dał kogoś młodszego?" I tato tak podszedł po mnie, mówi: "Chodź tylko Kasia, usiądź sobie na chwilę przy komputerze". No i chyba już tak w sumie zostało, że już tam od prawie tam 15 lat
wykonuję te projekty. No później zaczęłam z tatą jeździć na różne pomiary, pokazywał mi jak to wygląda, bo wiadomo, że sam projekt pokazany na kartce to nie jest to samo co w rzeczywistości, jak się na to patrzy. No i później nauczył mnie tego myślenia przestrzennego. Z czasem mi się to spodobało. No i myślę, że po części kontynuuję tą pasję od taty do tego drewna, stolarstwa. No i tak właśnie powoli powoli rozwijamy tą firmę na tyle ile możemy. Ja właśnie tak bardziej ze komputerowo programy, obsługa klienta.
No i przekazuje cały ten taki gotowy projekt w pigułce wydrukowany na papierze na stolarnię. No i później już tato całą tą produkcją tutaj ogarnia i nadzoruje. >> To jest projektowanie, ale też z tego co wiem masz kontakty z klientami, czyli pewnego rodzaju no menagżer, tak to trzeba powiedzieć, tak? No tak, >> a to też nie jest łatwe, bo, bo klienci pewnie różne rzeczy chcą. >> Tak, dziś w dzisiejszy dzisiejszym świecie jest to dosyć różnie. Czasami mówimy, rozmawiamy z indywidualnymi klientami. Często teraz jest też taka trendy czy po prostu moda, że rozmawiamy po prostu z architektami, a oni już tak jakby mają już konkretne, sprecyzowane swoje działanie, myślenie. Yyy, czasami to ułatwia, czasami pogarsza nam cały ten proces. Yyy, ale suma sumarum, każdy
projekt jest indywidualny i dostosowujemy go właśnie pod klienta. >> No proszę, jak to się zmieniło. Ja podejrzewam, że na początku to było tak, przyszedł gospodarz, powiedział: "Zrób mi schody". >> No kiedyś y projekty robiłem jeden do jednego. To była płyta tam powiedzmy 2 m na tr i rzut z góry się rysowało. Dzisiaj się to robi w komputerze. Kiedyś to było bardziej skomplikowane niż dzisiaj. Nie, to to skarb mieć taką córkę. >> No na pewno. >> Słuchaj, na koniec czego wam życzyć stolarzom albo czego tobie życzyć, twojej rodziny? No zdrowia to na pewno, ale czego jeszcze? Ja myślę takiej normalności, wie pan, żeby nie było takiego wyścigu, bo to wszystko się robi zawsze bardzo dużo porównaniu. Powiem
taki prosty przykład, jak otworzyłem zakład, zrobiwszy jedne okno, zapłaciłem wszystkie opłaty. Dzisiaj, żeby wszystkie opłaty zapłacić za utrzymanie tego zakładu, by ich trzeba było 20 zrobić. To jest ta różnica, nie? Mamy nowy sprzęt. Ja wszystko rozumiem, ale ten sprzęt też jest bardzo drogi. Zawodzi niekiedy. Nie ma nie ma ludzi do naprawy sprzętu, nie? Powiedzmy taka firma z Niemiec jak przyjeżdża do maszyny CNC to jest 8 ponad 1000 euro przyjazd. Nie mówię o jakiejś naprawie. A mamy jednego mechanika, co w Polsce co się zna na tej maszynie powiedzmy. A to się graniczy z cudem, żeby go dorwać, żeby on przyjechał na czas. No i takie to są problemy. No ale to nie te problemy są wszystkie do pokonania. Najważniejsze to jest rodzina i zdrowie i zgoda. Załoga jest No też myślę wszyscy są bardzo tak
rodzinnie tu się pracuje. Każdy wie co ma robić. Ktoś chce mieć wolne to ma. Tam nie ma jakiś takich problemów powiedzmy większych. Nie. Z tego jestem zadowolony. No tak też. No niczego nam można powiedzieć do szczęścia nie brakuje. Tylko pracować zdrowie, no i
żyć szczęśliwie >> i tej normalności tego będziemy tutaj państwu hanusków życzyć. My gościliśmy dziś w Ostropie w dzielnicy Gliwic, bardzo urokliwej zresztą, gdzie można też jak widać otworzyć biznes, osiągnąć sukces, a też myślę, że w dużej mierze dlatego, że że pan Bernard kiedyś związał się właśnie z cechem rzemios różnych, bo to jest takie dobra instytucja, żeby poprowadzić szczególnie tych początkujących rzemieślników czy też jak to ktoś woli biznesmenów do tego, żeby żeby móc otworzyć swoją działalność, a potem w niej trwać. Dziękuję bardzo.
[Muzyka] Ze mną jest Kamil, uczeń, praktykant, który dziś, z tego się dowiedziałem, ostatni dzień tutaj na stolarni. Masz jeszcze urlop troszeczkę parę dni, a potem zaczynasz swoją nową przygodę. Kamil, trzy lata przeleciało. Powiedz, jak ty to trafiłeś? >> No to już tak od rodzin rodzinny to był. Po prostu u mnie w rodzinie było tak, że pradziadek był stolarzem, później był wujek stolarzem, teraz akurat też wujek drugi jest stolarzem i to tak się stało.
I z tego zamiłowania po prostu. >> Zostałeś, przyszedłeś tutaj jako uczeń, miałeś lat, nie wiem, 14, 15, ile to było? >> Y, 15 prawdopodobnie. >> Już nawet nie pamiętasz. Y, kto cię tu skierował? cechzemnios różnych. Czy to tak, nie wiem, ktoś znajomy powiedział, że tutaj można można się nauczyć fachu. >> Znajomy powiedział, że można nauczyć się tu fachu, że fajna stolarnia, akurat fajni ludzie też, miła atmosfera >> i faktycznie tak było. >> Tak, tak. >> A pan Bernard jak pierwszy dzień jak go poznałeś, powiedział co będzie z ciebie stolarz czy też czy nie da rady?
>> Będzie, będzie, będzie. Pierwszy były łagodne roboty, później właśnie robiliśmy coś z drewnem. Teraz akurat taka budowa, więc różne roboty. Można się było tutaj naprawdę nauczyć tej stolarki tak od a do z, że przychodzisz i poznałeś, co to jest drzewo, potem te wszystkie maszyny i na końcu coś zrobić. >> Tak, jak najbardziej. [Muzyka]


