165 Lat Szkoły w Pławniowicach Przyszłość pod znakiem zapytania? | Reportaż w Telewizji IMPERIUM
Zespół Szkół Szkolno - Przedszkolnych obchodzi 165 lat istnienia. Lecz mimo tak bogatej przeszłości przyszłość tego obiektu stoi pod olbrzymim znakiem zapytania ponieważ lokalne władze chcą zamknąć szkołę.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[Muzyka] 165. Co się kryje pod tą liczbą? Wielki jubileusz. Jesteśmy w szkole w Puławniowicach. Za chwilę dowiemy się o historii szkoły i o jej przyszłych planach, ale tą lekcję historii rozpoczniemy oczywiście dzwonkiem. [Muzyka] Sylwia Młocek, mieszkanka Pławniowic od niedawna, ale
już na tyle długo, że zrosła się ze szkołą, szkołą, która ma 165letnią tradycję. Kiedy Sylwio byłaś razem z gośćmi Spławniowic u nas w studio, mówiłaś o o jubileuszu o 165 latach, które tutaj uczniowie spędzali różnych roczników. Doszliśmy do wniosku, że trzeba będzie tutaj przyjechać z kamerą. Oto jesteśmy
i teraz chciałbym od ciebie usłyszeć jak to się wszystko zaczęło, a potem będziemy rozmawiać z panią Małgosią Piętą, która już ze szczegółami nam opowie o 165 latach szkoły w Pławniowicach. >> Tak. Witam państwa bardzo serdecznie w szkole, w zespole szkolno-przedszkolnym w Pławniowicach. Dokładnie rok temu jak się tutaj przeprowadziłam już wtedy gdzieś tam usłyszałam w kuluarach, że będzie taki jubileusz. Zostałam poproszona o pomoc, więc obiema rękami się pod tym podpisałam, bo jest to kawał dobrej historii, ale przede wszystkim ja też emocjonalnie jestem związana ze szkołą, bo mam tutaj dzieci, więc widzę na jakiej płaszczyźnie są zaopiekowane.
Czy to kuchnia, czy to wykształcenie, zajęcia dodatkowe, zajęcia z logopedą, z psychologiem. To jest takie ciepłe miejsce, w którym większość naszych dzieci spędza 1/3 doby swojego dnia, więc gdyby tu tylko wpadały na chwilę, ale oni są tutaj tak zadomówieni, że moi synowie to o godzinie 16:00 nie chcą w ogóle wychodzić, więc naprawdę bardzo
ciepłe miejsce. 165lecie wyszło wspaniale. Spodziewaliśmy się około 200 gości, a przyjechało do nas ponad 500 osób. Były to, tak jak pan redaktor wspomniał, byli uczniowie, absolwenci tej szkoły, rodziny, odnajdywali się na zdjęciach, w kronikach. Świetna, świetne przedsięwzięcie, takie integracyjne, ale właśnie też wspomnieniowe. Nawet udało nam się ściągnąć jedną z najstarszych nauczycielek, panią Anielę Kołodziej, która w tym dniu obchodziła 94 urodziny, więc coś niesamowitego. Zrzeszyliśmy naprawdę taką pamięć. Cofnęliśmy się do tyłu w czasie, ale też daliśmy obecnej obecnym dzieciakom wystąpić na scenie.
Piękne przedsięwzięcie. >> 165 lat minęło, jak Zbicza strzelił. Yyy, jest tutaj wiele pamiątek, bo znajdujemy się w sali tradycji. Yyy, i tutaj za chwileczkę będziemy oglądać te wszystkie bardzo cenne pamiątki, a najcenniejszą z tego co wiem to jest kronika, którą znaleźliście zupełnie przypadkowo. Tak, tutaj pan Leszek Pięta, poprzedni dyrektor szkoły i osoba, która jest po dziś dzień związana z tym miejscem,
odnalazł kronikę. Z 1945 roku. Pojawiają się pierwsze wpisy obecnych wtedy dyrektorów, kierowników to się wtedy nazywało. Są tam zapiski dotyczące szkoły, ale też później kontynuacja i teraz pan Leszek nadal tą kronikę uzupełnia. jak to się kiedyś mówiło, za Niemca, bo to przecież była szkoła poza granicami Polski w tamtych latach. Te tradycje mimo tych wszystkich
fatalnych lat historii sprawiły, że ta szkoła przetrwała i istnieje do dzisiaj. Tak, istnieje i ma się dobrze i my cały czas kultywujemy tą właśnie tradycję podtrzymywania pamięci o tym, co tu się wydarzało. I właśnie jak państwo sobie zobaczycie, ta izba pamięci powstała po
to, żeby poprzedni uczniowie, poprzedni absolwenci mogli sobie zawsze tutaj przyjechać. są kroniki, mogą zobaczyć swoje świadectwa czy tam dyplomy, które niegdyś były rozdawane, zobaczyć na sprzęty, na których oni kiedyś pracowali, więc taki naprawdę trochę się tutaj zrobił nam wehikuł czasu, do którego bardzo ochoczo nasi absolwenci wkraczają. My też yyy może ja wyglądam
na na młodą osobę, więc może nie państwo nie uwierzycie, ale naprawdę w tej szkole tutaj kadra nauczycielska dba o to, żeby te stare dobre tradycje były przekazywane dzieciom i z tego tytułu odbywa się tutaj wiele takich dni tematycznych związanych z historią. Czy czy świętego Marcina, czy jakieś obchody. Za niedługo będziemy mieć właśnie piękne obchody z okazji 11 listopada. Szkoła przygotowała duży, duży spektakl na który odbędzie się
tutaj w Straży w Pławniowicach, więc cały czas uczymy dzieciaczki tych tych dobrych wartości. >> Ile teraz dzieci się uczy w szkole w Pławniowicach? >> W oddziale przedszkolnym mamy 44 dzieci. W oddziale szkolnym mamy 12 plus 5. A jeszcze pani i Małgosia mi tu podpowiada, 18oro dzieci. Niby malutko, ale wszyscy dobrze wiemy, że przyrost naturalny w Polsce pozostawia wiele do życzenia, więc działamy na tyle dzieci ile możemy. Aczkolwiek tak rozglądamy się tutaj i widzimy, że jest bardzo dużo teraz miejsc działek budowlanych i mamy cichą nadzieję, że ktoś tak jak ja będzie napływową osobą. I ja też pozwolę
sobie właśnie na taką prywatę, że kiedy przyjechaliśmy tutaj przed wyborem jeszcze zamieszkania budowy, to ja wyszłam do tej szkoły. Ja od razu byłam zakochana. Po prostu ciepły obiad unoszący się w powietrzu, uśmiechnięte dzieci, bardzo, bardzo miłe panie i przede wszystkim są to też wykształcone na różnych kierunkach osoby, więc naprawdę na każdej płaszczyźnie dbają o te nasze dzieciaczki. Nie da się tutaj po prostu wejść obojętnie i i wyjść z takim
przeświadczeniem, że jest tutaj serce na dłoni w tej szkole. I tyle można powiedzieć tytułem wstępu. Jesteśmy w zespole szkolno-przedszkolnym, a za chwilę pani Małgorzata Pięta opowie nam jak to wszystko dawniej wyglądało. [Muzyka] Pani Małgorzata Pięta. Nazwisko pani jest związane dość mocno z historią
szkoły w Pławniowicach. Proszę opowiedzieć jak to się wszystko zaczęło. >> Tak, to prawda. Ja jestem w tej jestem żoną syna Leszka Pięty. Syna ze względu na to, że jego rodzice na moi teściowie Barbara i Mieczysław Pięta tutaj zaczynali swoją pracę w latach 50. dostali taki przydział, jak wtedy bywało, do pracy i trafili właśnie na Pławniowice. Zaczęło się wszystko od mojego teścia, który tutaj był kierownikiem szkoły, później dyrektorem i wraz ze swoją żoną Barbarą, bo tak się zmieniali, raz był Mieczysław, raz była Barbara, byli dyrektorami tej placówki.
Teść ze względu na to, że przyszedł tutaj, jak się to kiedyś mówiło, z Polski na Śląsk, no musiał tutaj się troszeczkę zaadaptować. Nie wiadomo, że miejscowi ludzie nie za bardzo lubili obcych, a tutaj nagle kierownik szkoły i to w dodatku z Polski, z Małopolski. Dokładnie. Trzeba było ich jakoś przyciągnąć do siebie. stąd zainwestował, zaproponował,
że będzie to sport i zaczął organizować na początku piłka nożna, a później z czasem, ponieważ był zafascynowany od zawsze tenisem stołowym, na tenis stołowy i rzeczywiście mieszkańcy z czasem, ponieważ organizował te zawody czy spotkania zarówno tutaj w szkole, później było możliwość organizowania tego na boisku szkolnym naszym tutaj w Pławniowickim. Stąd przełamał jakby lody
z mieszkańcami i odtąd zaczęła się naprawdę fajna współpraca. >> Tym bardziej, że zaczęły się pierwsze sukcesy sportowe uczniów. Tak, zaczęły się pierwsze sukcesy. Teść tak po prostu wciągnął tą młodzież i rodziców w ten sport, że no zaczęły przychodzić
pierwsze sukcesy, pierwsze wyjazdy, nie tylko tutaj takie miejscowe, okoliczne, ale i na wojewódzkie czy nawet polski. >> Czy na te 165lecie przyjechali tutaj również uczniowie z dawnych lat? Tak, okazało się, że bardzo mile wspominają, kiedy usłyszeli wiadomość, zresztą myśmy to też nagłaśniali, paru uczniów, którzy mieli taką możliwość, przyjechali na to spotkanie. Bardzo miło je wspominali. Do tej pory się też dowiadują. Czasami jak tu są, jeszcze sami się umawiają tutaj z mężem, żeby sobie tą na spokojnie tą salę tradycji obejrzeć. Zdarzyło się chyba, że nawet mąż tam dostał jeszcze jakieś pamiątki od nich, które gdzieś tam przechowywali. Głównie są to zdjęcia klas albo wyjazdów na zawody, których też mamy tutaj bardzo dużo, bo teś to wszystko składał i gromadził. Zresztą mój mąż też to były
pudła po prostu zdjęć, które musieliśmy przewertować. Wiadomo, szkoła tutaj powstała yyy w 45 jako ta polska szkoła. Przedtem datuje się, nie wiemy dokładnie konkretnej daty, chociaż do tej pory staramy się gdzieś jeszcze wyszukiwać dokumenty, w których byłby dokładny zapis, kiedy ta szkoła rzeczywiście powstała. Z tego co wstępnie wyczytaliśmy, szkoła obecna to nie jest pierwsza szkoła tutaj, która tutaj była. Wiemy, że był to jakiś jednoparterowy budynek, który znajdował się tutaj gdzieś na terenach Pławniowic, ale w którym miejscu też już nikt dokładnie nie pamięta.
>> W porównaniu z tym, co mamy dzisiaj 18oro dzieci i 40 przedszkolaków, no to jednak jest znaczna różnica. >> To prawda. Ale cofając się troszkę jeszcze, ja to pamiętam, bo ja tu przyszłam w 90 roku do Pławniowic mieszkać, też szukałam po prostu pracy i tak los trafił. Okazało się, że w tym czasie Bąż był już dyrektorem i mieliśmy takie lata, że było naprawdę kiepsko z uczniami, bo były też takie roczniki, że mieliśmy klasę pięcioosobową. Wiadomo, że wiązało się to niestety z kłopotami, bo no kto będzie utrzymywał pięcioosobową klasę, ale bardzo dużo
takiego pozytywnego wkładu włożyli rodzice, którzy nie pozwolili pisząc różne apele, prośby do ówczesnych władz gminy, aby jednak ta szkoła funkcjonowała. Nawet była myśl taka przeszła o stworzeniu stowarzyszenia właśnie rodziców, które miałoby tą szkołę prowadzić, ale jakimś cudem
temat się wyciszył, szkoła nadal była. No mówię, bywało różnie. Czasami mieliśmy ponad 20 dzieci, a czasami rzeczywiście klasy 10, ośmio czy nawet pięcioosobowe, ale przetrwaliśmy [Muzyka] i kontynuujemy rozmowę na temat yyy szkoły, która ukończyła 165 lat i została wpisana do specjalnego rejestru. Za tym wszystkim stoi pani Sylwia Młocek. Sylwio, no to pochwal się, co zdołałaś yyy zrobić z
tym jubileuszem. >> Szczerze muszę przyznać, że to nie do końca był mój mój pomysł. Tu muszę wywiować dyrekcję naszej szkoły. To ona podpowiedziała, czy rzeczywiście warto by było coś takiego zrobić. I ja podchwyciłam rzeczywiście temat, że jak najbardziej, jeżeli istnieje taka możliwość, zróbmy to, bo będzie to raz,
że pamiątka na lata, ale przede wszystkim hołd, niezwykły hołd dla tej szkoły. I rzeczywiście drodzy państwo, szkoła została wpisana do stowarzyszenia i jest jedną, plasuje się na takim przodującym miejscu jako jedna z najstarszych szkół w Polsce. Szkoła z takimi tradycjami i nad nią wisi groźba likwidacji. Pani Małgosiu, pozwolicie na to? No nie chcielibyśmy na
to pozwolić. I mówiąc tutaj dzisiaj, udzielając tego wywiadu, trochę mi przykro i smutno z tego powodu, że tak niespodziewanie dowiedzieliśmy się, że mamy być zlikwidowani. Ja rozumiem wszystkie przesłanki do tego, że jest mało dzieci, ale to jest pewnego rodzaju tradycja. To już nie mówię tutaj o sobie jako naszej tutaj działalności w tej szkole, ale jest to także budynek, który jest bardzo związany ze społeczeństwem pławniowickim i ono myślę, że też tutaj będąc na tym 165leciu, kiedy mówiliśmy tym naszym absolwentom, że jednak szkoła prawdopodobnie zostanie zlikwidowana, no oni nie nie przyjmowali tego do siebie, jakoś nie dowierzali.
Jak to tyle żeśmy przeszli, były różne procesy przekształceń tej placówki, a tu nagle taka informacja, że będziemy likwidować. No przemyśleliśmy sprawę, zastanawialiśmy się tutaj głęboko wszyscy i zarówno pracownicy, pani Sylwia, ja tutaj z mężem. No jaki jest powód tego, że władze postanowiły nas
tutaj zlikwidować? Były spotkania i z władzami. Były tutaj nasze konsultacje. Chcieliśmy się dowiedzieć, co jest przyczyną. No niestety nie odzyskaliśmy takiej wiadomości dokładnej. No nie wiem czy no komuś coś przypuszczam nie pasowało. Te Pławniowice nigdy nie były pomyśli. Ja tak przypuszczam. A ponieważ tu już troszeczkę mieszkam i miałam kontakt z
urzędem gminy, więc tak przypuszczam, że taki jest właśnie powód, ale to nie znaczy, żeby nas tak troszeczkę po Matoszemu traktować i to nie tylko nas, bo są jeszcze inne szkoły, które są w stanie przygotowywane do likwidacji. Ja naprawdę wszystko rozumiem, ale myślę, że tą sprawę można by naprawdę
dla obu stron ładnie i z klasą załatwić. >> Tym bardziej, że w szkołę zainwestowano dość pokaźną kwotę. Jest po termomodernizacji, po remoncie, ma nową kuchnię. Jeżeli nawet zlikwidowana zostanie część szkolna, to i tak zostaje część przedszkolna, bo przedszkolaków stąd yyy nikt yyy mówi tutaj o władzach nie chce się pozbywać, więc nie wiadomo,
dlaczego tak się ma wydarzyć jak y planują władze. Oprócz tego, że szkoła została wpisana do tego rejestru szkół zabytkowych, jakie jeszcze podjęliście kroki? Próbowaliśmy na różnych szczeblach medialnych właśnie porozmawiać z panem wójtem. W Pokrewnej do państwa telewizji został ostatnio udzielony wywiad i może naiwnie, ale wierzę, że to co powiedział, że on wysłucha mieszkańców, że dla niego przede wszystkim liczy się dobro naszych dzieci, to że weźmie to pod uwagę kiedy będzie podejmował decyzje, bo rzeczywiście te dzieci, tak jak wspominałam wcześniej, one są tutaj zadbane na każdej z płaszczyzn. Mamy też tutaj dzieci z orzeczeniami, dla których adaptacja w nowym miejscu byłaby po prostu ciosem. Dla tych rodziców również. Więc tutaj to nie jest kwestia upartości, którą nosimy w sobie, tylko
kwestia dobra tych dzieci. To jest po pierwsza. Po drugie, tu z kolei liczę na radnych naszej gminy, bo są to osoby przede wszystkim, które są od lat związane z gminą i liczę tutaj na ich taką mądrość, że po prostu najzwyczajniej w świecie to będzie wstyd zamknąć szkołę, która jest jedną z najstarszych szkół w Polsce. W moim
odczuciu szkoła wiadomo tam gdzie jest gmina, więc szkoła w Rodzińcu wiadomo, że jest tą szkołą, tym pionem gminnym, ale na drugim miejscu powinna być nasza szkoła z racji tego, co już tu osiągnęliśmy, z racji tej historii, ale przede wszystkim też pewnego rodzaju dyspozycji, którą my mamy. My jesteśmy gotowi, spójni i troszkę nawet samowystarczalni, bo dużo rzeczy robi szkoła samodzielnie, tak? czy to malowanie, czy jakiekolwiek drobne remonty. Zawsze gdzieś tam nas się pomijało naszą szkołę, więc tutaj czy rodzice, czy właśnie nawet kadra pedagogiczna, to wszystko jest po prostu praca rąk. Więc dlatego tak bardzo mocno
zależy nam na to, żeby wszyscy jeszcze raz, którzy będą decydować o tej szkole, zastanowili się, czy naprawdę pewnego rodzaju ukrócanie głowy idzie tutaj sprawiedliwie, bo w naszym odczuciu niestety jest tutaj wiele niesprawiedliwości. też staramy się analizować to, co się dzieje z innymi szkołami i w tym samym czasie inne szkoły, które mają podobną ilość uczniów, ale na przykład wymagają remontu rzędu pół miliona, miliona złotych nawet i tam pieniążki jakoś są. Ta szkoła jest nazywana szkołą prognozującą, a nasza wciąż nie. Nasza co roku temat od jakiegoś czasu się odświeża i to też dla nas rodziców jest taki z tyłu sygnał, co zdecydujemy się posłać to dziecko po to, żeby mu za rok zabierać ten jego drugi dom, żeby wymieniać. Więc to też na pewno nie jest dla nas, tych osób, które się decydują
na wybór szkoły dla dziecka, taka informacja, która zostanie bez echa. No bo człowiek już się potem zastanawia, tak? Jeżeli ta szkoła cały czas jest tam gdzieś pod nożem, to czy warto, czy nie warto. No na szczęście większość osób, które jest związanych deklaruje, że chcę, żeby dzieci tutaj chodziły. Oni, tak jak wspominałam wcześniej, są zaopiekowani na każdej płaszczyźnie, bo często się nam zarzuca, że mała szkoła to może mało wycieczek, a może >> guzik, prawda? Mamy wszystko. Mamy i wycieczki fakultatywne, i nocowanie w
szkole, i konkursy, wycieczki. skorzystamy z projektów unijnych, tak jak wszystkie inne szkoły, wszystkie inne placówki. No więc no nie rozumiem pewnych, będąc tu tyle lat, nie rozumiem decyzji władz jeszcze niepodjętych, co prawda, ale już nas tutaj taką straszą, groźbą nad nami. Pani Małgorzata Pięta, pedagog Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Pławniowicach i Sylwia Młocek, która
również pracuje tutaj w tutejszym przedszkolu. Są bardzo mocno zaangażowane w przyszłe losy tej placówki edukacyjnej. Yyy, myślę, że gdybyśmy porozmawiali z mieszkańcami Pławniowic, głosy byłyby podobne. Jaki będzie los szkoły przekonamy się już niedługo.
I tak oto zakończyliśmy tą lekcję historii i może też lekcję przyszłości. 165 lat za nami. Ile przed nami? To się dopiero okaże. Adam Żak, Radio i telewizja Imperium Gliwice. [Muzyka]


