100% Gliwic | XXIII Gliwickie Dni Dziedzictwa Kulturowego
Gliwickie Dni Dziedzictwa Kulturowego to święto zabytków, historii i przeszłości. W przedostatni weekend września odbyła się już XXIII edycja tego wydarzenia. Tegoroczny program poświęcony był; odkrywaniu bogactwa dziejów gliwickiej dzielnicy Żerniki i niedalekiej Szałszy.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[Muzyka] Lwickie Dni Dziedzictwa Kulturowego to święto zabytków, historii i przeszłości. Przedostatni weekend września odbyła się już 23 edycja tego wydarzenia. Tegoroczny program poświęcony był odkrywaniu bogactwa dziejów gliwickiej dzielnicy Żerniki i niedalekiej Szałszy. Honorowy patronat nad wydarzeniem objęła Katarzyna Kuczyńska Budka, prezydentka Gliwic. Skąd się wziął pomysł, by w ten sposób przybliżyć mieszkańcom historię Gliwic? Mówi Leszek Jotliński, dyrektor muzeum w Gliwicach. >> No to jest bardzo wiekowa historia, ćwierć wieku właściwie, bo w 2003 roku przy okazji objęcia wówczas stanowiska dyrektora muzeum w Gliwicach pomyślałem inspirując się europejskimi dniami dziedzictwa i projektami, które w jakimś sensie funkcjonowały, ale na bardzo niewielką skalę w Europie. Pomyślałem,
że Gliwice ze swoim fenomenem wielu narodowości, złożonej historii, oczywiście gdzieś są źwierciadłem historii Europy środkowej, Górnego Śląska, Polski, to jest jasne, zasługują na to, żeby mieć podobny projekt, który pokaże w jak bogatej przestrzeni żyjemy. Wówczas proszę sobie wyobrazić, że uczestniczyło w nich 12 000 mieszkańców,
co tylko potwierdziło, że ten projekt ma rację bytu i powinien być kontynuowany. Dzisiaj jest 23 edycja, co mnie niezwykle cieszy. Inauguracja dni dziedzictwa kulturowego odbyła się pod Willą Karo, gdzie z tej okazji miała miejsce prezentacja okolicznościowej wystawy. Również i w pozostałych lokalizacjach udostępniono specjalnie przygotowane na ten cel eksponaty. A dlaczego tym razem wybrano żerniki? Mówi Damian Recław, koordynator 23 dni Dziedzictwa Kulturowego. Panie Damianie, skąd pomysł na żerniki na tą dzielnicę? Bo to taka troszeczkę chyba mało znana jednak dzielnica w Gliwicach. No tak, właśnie dlatego ją wybrałem. Długo nad tym myślałem, jaką dzielnicę, bo nie było powiedziane, co na tych dniach dziedzictwa ma być przygotowane. Ja wybrałem żerniki i długo się nad tym zastanawiałem, czy słusznie robię, bo
wiedziałem, że nie ma materiałów i będzie trudno to zrobić, tak? Bo to, że znaleźliśmy te materiały z dużym trudem, tak? To nie znaczy, że to było wiadomo. I wybrałem ją właśnie dlatego, że by pokazać, że miasto się składa nie tylko z centrum, ale również z dzieli, z których mieszkali ludzie, którzy mieli zupełnie inne losy i zupełne inne doświadczenia niż ci, co mieszkali nie tylko w mieście, ale nawet w innych większych miejscowościach, bo na przykład żerniki zawsze były jedną z najbiedniejszych wsi, a może nawet najbiedniejszą w rejonie Gliwic. Nawet taka ligota zabska była większa.
Skąd to wiem? No to wiem różnych yyy prostych danych, które udało się uzyskać. Mniej ludności, mniej podatków, mniej wszystkiego. Tak zawsze mieli wszystko gorzej, później szkołę i po prostu tak ten stan się utrzymywał. W zasadzie nawet przez długi okres po II wojnie światowej do czasu wybudowania tam osiedla polskiego Politechniki, no to tam nie było jakiś większych inwestycji. Dopiero ostatnie 25 lat stworzyło z tej dzielnicy z najbiedniejszej, dawnej wsi stworzyło jedną z najbogatszych dzielnic Gliwic. No w przy cudzysłowie nie wszyscy są oczywiście bogaci, choćby ja też nie jestem bogaty, a tam mieszkam. Natomiast jeżeli chodzi tak generalną zasadę wynikającą z tego, że ceny ziemi ile tam kosztują i tak dalej, dlatego ją wybrałem, żeby wskazać ludziom na to, że po prostu miasto się składza z różnych
jakby dzielnic i te dzielnice mają swoje historie, które są też ciekawe, choć może nie takie powiedzmy efektowne, tak jak na przykład sama same dzieje Gliwic. To jest raz. A dwa, chciałem też wskazać po prostu na to, tak jak już tu powiedziałem wcześniej, że przed te zabytki nieliczne, które tam są, na przykład ten słup morowy i tak dalej, ludzie przechodzą koło tego każdego dnia i dla nich to nic nie znaczy, bo nie przeżyli tego. Na przykład jak ktoś przeżył tam, nie wiem II wojnę światową czy jego rodzina, to cały czas o tym pamiętają. Nawet jak te rzeczy się wydarzyły gdzieś tam, no nie, albo w Niemczech, bo był w obozie, albo na przykład gdzieś na wschodzie, tak to o tym pamiętam. Ale to, że różne tragedie w przeszłości wydarzały się w takich żernikach, że cała ludność niekiedy zmarła, prawda? I to jest upamiętniający
obelisk, no to nikt się nad tym nie zastanawiał. Mi chodziło o to, żeby na to wskazać, żeby wskazać również na to, że ludzie powinni bardziej się integrować i myśleć o tym, że po prostu życie ludzkie jest krótkie i różne losy, historia poszczególnych krajów, narodów różnie się toczą. To też w żernikach widać. Tak po prostu tam się przeplatają te różne losy i wśród zwykłych ludzi, którzy nie byli jakimiś hrabiami, bogaczami, bo większość społeczeństwa były zawsze chłopami, czy tam w najlepszym wypadku na zachodzie mieszczanami. W Polsce to byli chłopi, czy na Śląsku też, ponieważ no taki był
ustrój państwa pruskiego, który też preferował, prawda, junkerstwo i tak dalej. No i dlatego tak po prostu te różne okoliczności o tym sprawiły. Ale na pewno tym, który był decydujące było to, że no ja już jestem stary, mieszkam, nie jestem żerniczaninem od urodzenia, bo się tam przeprowadziłem 37 lat temu i postanowiłem, że jeżeli mogę coś zrobić ze swojej strony jako tam tak zwany historyk, prawda, który coś tam wie, no żeby może zgromadzić tą wiedzę i innym ludziom udostępnić, bo zwykły człowiek nie ma czasu się takim czym zajmować. Miejscem kultu religijnego w Żernikach jest kościół pod wezwaniem Jana Chrzciciela, którego historię przypomni Anna Kulczyk. Zatem znajdujemy się pod
kościołem pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela w Gliwicach Żernikach. No i faktycznie budowa jest nietypowa, ponieważ wcześniej była to po prostu stodoła. Na obszarze, na którym my się teraz znajdujemy, były zabudowania folwarczne folwarku hrabiego Wiktora Fongrolinga, które zostały zakupione przez parafię świętego Bartłomieja w celu właśnie przebudowania stodoły na kościół, natomiast spichlerza na na plebanię. To się stało, znaczy
projekty są z 1930 roku, natomiast już sama przebudowa z 1931 roku. Kościół został przebudowany według projektu tutaj żernickiego architekta Augusta Nawrata. No i w wyniku tej przebudowy powstała świątynia halowa trójnawowa z prosto zamkniętym prezbiterium, nakryta spadzistym dachem o takim niewielkim kącie nachylenia. Dość skromny jest ten kościół w porównaniu do innych gliwickich świątyń. To wynikało z braku środków w tych latach 30, że akurat w tym kierunku poszli budowniczy. >> Tak, wówczas no pieniędzy po prostu było bardzo mało. Stąd też to pierwotne wnętrze kościoła było naprawdę ubogie, bo składało się na to wnętrze składał
się wówczas tylko ołtarz główny, szczelnica, konfesjonał, no i ambona. Jedynymi tak naprawdę elementami zdowniczymi w świątyni były yyy witraże, zarówno te w presbiterium, jak i te w nawach, w nawach bocznych. Tych witraży mamy yyy 24. No później z biegiem czasu w latach 33 do 39 uzupełniono to wyposażenie
kościoła o inne ołtarze boczne, o chorągwie kościelne, prawda, świeczniki, drugi konfesjonał, ławki, także, także to wszystko się już później pojawiło dzięki oczywiście ofiarności i hojności parafii. >> Mamy tutaj jakieś takie perełki albo coś takiego, co warto, na co warto szczególnie zwrócić uwagę? No na pewno warto zwrócić uwagę tutaj na te nasze witraże, szczególnie na ten tryptyk w prezbiterium przedstawiające przedstawiający sceny z życia świętego Jana Chrzciciela. Pierwsza z nich to jest proroctwo o Panu Jezusie. Wskazuje na to po pierwsze chorągiew z napisem Ekagnus Day, czyli oto Baranek Boży. Jak również tam na górze widać jeszcze wezwanie do pokuty.
Druga część tego witrażu środkowa jest to już chrzest Pana Jezusa w Jordanie. No i ostatnia ścięcie Jana, świętego Jana Chrzciciela. Więc na pewno na te witroże, na te witroże warto tutaj zwrócić uwagę. >> W żarnikach znajduje się jedna z najstarszych gliwickich szkół. A dlaczego jest wyjątkowa? Zdradza Joanna Puchalik. >> Szkoła patworkowa budowana można powiedzieć na raty. Zaczynając od tamtej akurat strony. Tam był najstarszy budynek. Teraz aktualnie już nie istnieje, bo w jego miejscu powstało przedszkole. Następny budynek środkowy to jest lata 70. XIX wieku. No i ostatni
budynek to początek XX wieku. Po drodze wszystkie te budynki były również rozbudowywane, przebudowywane, były dobudowywane piętro w miarę rozrostu dzielnicy i coraz większej ilości mieszkańców z coraz większą ilością dzieci, no które gdzieś do szkoły uczęszczać musiały. >> No to historia tej szkoły liczy sobie, jak dobrze mówię, już 150 lat >> mniej więcej. Pierwszy budynek to jest 1850 rok, aczkolwiek na samym początku to była przystosowana stodoła budynek gospodarczy jednego gospodarza. A
dopiero można powiedzieć taki budynek, który można właściwie nazwać szkołą to rok 1856. No ale no nadal jesteśmy w połowie XIX wieku. >> Mamy wiedzę ile uczniów uczestnło do tej szkoły na początku. yyy są dane na ten moment nie pamiętam, aczkolwiek to się ciągle rozbudowywało i dlatego ciągle trzeba było a to dobudować piętro, albo kolejny budynek. No aczkolwiek zaczynano gdzieś w okolicach powyżej setki, no a aktualnie skończono powyżej 400. >> Zachowały się jakieś oprócz tych zewnętrznych elementów coś takiego zabytkowego, perełkowego w środku? Może nie aż taka mocna perełka, ale mamy ładne oryginalne balustrady schodowe, część klatki schodowej, yyy, framugi,
drzwi, niektóre drzwi, stary dzwonek, yyy, miejsce, w którym było coś w rodzaju dawnej, jakby to powiedzieć, wycieraczki. One kiedyś były w takich wgłębieniach, że się robiło wgłębienie jakby w podłodze i tam była taka taka jakaś krata czy coś takiego, w której była wiecie wycieraczka. I w tym w tej szkole w tym momencie poprzez dlatego, że szkoła była rozbudowywana, to ta rzecz znajduje się można powiedzieć w samym środku szkoły. Aczkolwiek kiedyś, no to było miejsce, gdzie były drzwi do wychodzenia na zewnątrz. >> W żornikach znajdziemy też obiekty małej architektury. A jakie opowie Ewa Pokorka
Orzuk, miejski konserwator zabytków. >> Ja mówię o małej architekturze, czyli o kapliczkach, które tutaj się znajdują w dzielnicy, ale nie jest ich dużo. I jeszcze o pomniku. yyy poświęconym tym, którzy zginęli w czasie izej wojny światowej, a później dodana została tablica tym, którzy w następnej wojnie już zginęli. >> Co wiemy o tych kapliczkach? >> O kapliczkach yyy wiemy dużo różnych
rzeczy. Czasami trudno jest sprawdzić, ale na pewno jest bardzo ciekawa kapliczka słupowa, taka taka niewielka, którą może mało kto może zauważyć, bo ona jest przy drugiej kapliczce tej ceglanej, która upamiętnia osoby, które umarły w czasie epidemii zarazy. Nie wiem, cholery, dżów, ale zarazy. Ona jest taka niewielka, schowana, ale jest bardzo ciekawa. Kolejnym miejscem, o którym opowie Jarosław Mach, jest osiedle z lat 30 i XX wieku. Przede wszystkim, no bardzo
osiedle, które jest przykładem takiej typowej zabudowy z połowy lat 30. XX wieku, czyli z okresu już II Rzeszy. Jest to osiedle wybudowane według wytycznych i pod nadzorem organizacji Niemiecki Front Pracy, czyli Deutsche Arbites Front, która w tamtych latach w tym państwie odpowiadała za kwestie polityki mieszkaniowej. Czy jest coś charakterystycznego w tym budownictwie, w tych mieszkaniach, w tych domach w zasadzie? >> Znaczy jest dużo charakterystycznych rzeczy. Przede wszystkim jest to osiedle odwołujące się do architektury wiejskiej, do koncepcji tak zwanej germańskiej wioski. To zarówno jeśli chodzi o położenie i układ tego osiedla, jak i samą formę budynków, które odwołują się do tradycyjnej niemieckiej, wiejskiej architektury z 18 i XIX wieku. Widziałem tutaj jeżdżąc z uliczkami, że niektóre domy są
bardzo do siebie podobne. Tak to miało być. >> Tak. Zasadniczo mamy tutaj 147 budynków, z czego 144. Są to bardzo podobne budynki wolnostojące plus trzy budynki bliźniacze. One wszystkie były bardzo mocno zestandaryzowane, uproszczone. Jakkolwiek wdzielić można sześć podstawowych typów zabudowy. Przy czym rzeczywiście one są bardzo do siebie zbliżone. >> Wiemy kto tu mieszkał wtedy w 30 latach. Tak. Yyy, zasadniczo mieszkali tutaj yyy głównie pracownicy gliwickich Hód yyy górnicy z kopalni Gliwice oraz z kopalni Ludwik w Zabrzu. I co ciekawe y ludność na takich wzorcowych osiedlach yyy była specjalnie dobierana. Byli to ludzie o określonym oczywiście aryjskim pochodzeniu oraz wymagane było również członkostwo we wspomnianym Deutche Arbice Front, czyli w tym związku zawodowym, który zajmował się
mieszkalnictwem. >> Zżarnik przenosimy się do szałsz. A co tam można zobaczyć? Mówi Monika Michnik. >> Szałosza jest związana z żernikami historycznie. Dlatego zaproponowaliśmy państwu, którzy się zdecydowali na uczestnictwo w GDTK, zwiedzanie kościoła drewnianego wpisanego w szlak architektury drewnianej na Górnym Śląsku. No i udało nam się uzyskać zgodę
na wejście na terenadłości. zwiedzający będą mogli obejrzeć pałac grlingów obecnie własność prywatną. >> Historia tego kościoła, bo widać, że jest no wiekowy. >> Tak, to jest jeden ze starszych kościołów tutaj. Datowane jego powstanie jest na drugą połowę XV wieku. Zachowały
się elementy konstrukcyjne o tym świadczące. jest dość ciekawie wyposażony, ale na pewno tutaj elementem, który przyciągnie dużo osób jest właśnie możliwość zobaczenia parku pałacowego wraz z budynkiem. >> Ten kościół się zachował w takim stanie jakim jest? Nie przeszedł przez burze dziejów. >> Oczywiście, że przeszedł przez burzę dziejów. Architektura drewniana ma to do siebie, że przechodzi, jest narażona na zniszczenia. Ten kościół nawet się spalił w 1968 roku, ale elementy pewne
konstrukcji pozwoliły na wykonanie badań dendrochronologicznych, które uściśliły jego datowanie właśnie na tą drugą połowę XV wieku. >> Będzie też zwiedzanie okolic pałacu, więc kilka słów o tym obiekcie. No mamy tutaj do czynienia z najbliżej położoną zachowaną rezydencją Roadów von Grelling. Była to pruska arystokracja, która nabyła te dobra w
połowie XIX wieku i przebudowali istniejący tutaj wcześniej XVczny pałac. No i możemy podziwiać rezydencję nawiązującą w stylu do neogotyku z elementami takiego stylu Tudorów, czyli tego późnego angielskiego gotyku. Będziemy mogli przejść, pooglądać z zewnątrz obiekt, zobaczyć pozostałości parku przypałacowego, no i również zobaczymy zabudowania gospodarcze, te to co pozostało po dawnej działającej tej infrastrukturze. >> Ten ród odegrał ważną rolę tutaj w historii szałszy i okolic. >> No tak, to byli właściciele dbr, byli
związani, chociaż byli ewangelikami, byli związani z kościołem, który był katolicki. fundowali tutaj yyy elementy wyposażenia, dawali datki na jego remont, także no znaczne mieli. Cała ludność szałuszańska yyy pamięta do dziś cegielnię, która funkcjonowała i była własnością tej rodziny. To byli dobrymi gospodarzami,
tak w ocenie osób, z którymi udało nam się porozmawiać, takiej pamięci pozostali jako właśnie dobrze zarządzający rolnicy głównie. O tym, że takie wydarzenia są potrzebne i ciekawe przekonują nas uczestnicy. Jak taki pomysł w ogóle się podoba, żeby właśnie tu żernikach zrobić takie zwiedzanie? No miejsc, których nie zna się. Nie >> no ja wychodzę już te nie wiem które 20, któreś takie te te dziedzictwa i to w różnych kościołach byłem i przeważnie nie opuszczałem nigdy tego. >> A wiedziałeś, że ten kościół został zbudowany ze stadu? Tak, tak, bo to wcześniej już jak sen się wprowadza to mnie to trochę zainteresował, bo tak to tu nie chodziłem, nie byłem w kościele jako tam na mszy czy to. No >> powiedz jak ci się podoba ten pomysł tych dziedzictwa kulturowego i zwiedzania właśnie takich trochę
nietypowych miejsc? >> Rewelacja. Nawet jeżeli się tutaj mieszka, jestem mieszkańcem no dosyć długo, kilkadziesiąt lat, to na pewne rzeczy się nie zwraca uwagi, typu na przykład ten napęd nożny do organów. No po raz pierwszy słyszałem. Dalej te płaskorzeźby na tych belkach poprzecznych też się na to nie zrasą jakś wchodzi się patrzy na ogół klęka się na to nie także to są cenne rzeczy także nawet jak się jest mieszkańcem tak jak mówi kilkadiesiąt lat ktoś o tym nie pamięta nie zwraca się ratu uwag >> 23 dni dziedzictwa kulturowego już za nami ale wszystkie oddziały gliwickiego muzeum można odwiedzać na co dzień a też w ostatnich dniach ukazało się sporo nowych tytułów między innymi za to, że znane i nieznane. Zachęcamy do odwiedzenia naszego muzeum i odkrywania historii Gliwic.
[Muzyka]


