100% Gliwic | Wystawa Jana Śliwki Biennale

7 lipca 2025 · 18:26 · Obejrzyj na YouTube

Urodzony w 1946 roku w Gliwicach, przez lata rozwijał indywidualny styl twórczy, oparty na materiale, dźwięku i ruchu. Twórca ekspresyjnych kompozycji malarskich i kinetycznych form przestrzennych, który potrafił łączyć nowoczesne technologie z emocjonalnym przekazem. Jego dzieła – dynamiczne instalacje reagujące na impulsy otoczenia – wpisywały się w kontekst przestrzeni oraz upływającego czasu. W ramach festiwalu Biennale w Gliwicach można było zobaczyć wystawę prac Jana Śliwki. Dowiedzcie się więcej oglądając nasz materiał.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

[Muzyka] Rzeźby, które mają dusze. Jan Śliwka, który urodził się w Gliwicach, tworzył niezapomniane dzieła, które zdecydowanie wyprzedzały tamtejszą epokę. Można sobie je skojarzyć z dziełami Stanisława Lema czy Scotta Kaftona. I dowiedzmy się więcej, jak powstawały te dzieła, ile ich jest i tak naprawdę o co w nich chodzi.

[Muzyka] Dzień dobry. Nazywam się Paweł Pindur. Jestem szefem fundacji Soundscape, fundacji, która ma przyjemność współtworzyć Bienalne Gliwice. Mianowicie odpowiadamy za za program i wdrażanie tego programu w życie. Znajdujemy się aktualnie w naszym biurze festiwalowym przy ulicy Zwycięstwa 36. To biuro w teraz państwo tego nie widzicie, bo z tyłu siedzą ludzie i pracują przy swoich stanowiskach, ale druga część tego biura to mini galeria i

tu właśnie za mną stoją rzeźby kinetyczne Jana Śliwki, bo mamy tutaj wystawę właśnie tego gliwickiego artysty. To są rzeźby kinetyczne, rzeźby ruchome, które Jan Śliwka zrobił wykonał. z różnymi technikami. Tutaj mamy taką klejonkę drewnianą i to była to jest rzeźba z rodzin tych, których powstawały najwcześniej. Następnie tu w dalszej części, że tak powiem, w głębi rzeźba, która jest odlewem w 100%

jest to odlew aluminiowy. Tak. No i trochę one są te aluminiowe są bardzo ciężkie. Yyy, może nie widać. Tutaj jest to jeszcze jedna, która była, która jest najcięższa, którą udało nam się wprowadzić do galerii i ta no waży gdzieś, nie wiem, myślę, myślę około 200 kg. Stąd podejrzewam, że sam śliwka już chyba poza chcąc sięgać po jeszcze albo tworząc jeszcze większe rzeźby bardziej monumentalne i wielkogabetowe, chyba przerzucił się, oczywiście nie wiem ile w tym prawdy, to jest chyba bardziej mój domysł, przerzucił się na blachę i i te już większe, które nam się

zmieściły w w galerii są już spawane. Oczywiście to też jest aluminium, tylko że spawane części elementy tych rzeźb poruszane są przez muzykę, a w zasadzie przez częstotliwości muzyki. [Muzyka] W zależności od częstotliwości każdy element ma jest przepisany danie częstotliwości i muzyka, która jest implementowana do środka porusza mechanizmami. No i te mechanizmy, bo to jest bardzo ciekawe, a to są głównie silniczki

samochodów, z wycieraczek i one tak naprawdę stanowią główne, główne źródło mechaniki. Oczywiście muzyka, muzyka to jest element, który słychać jest w środku. To tak naprawdę tam jest zaimplementowane też radio samochodowe. To są stare samochody z lat yyy 70, 80.

Y i tego teraz nie będzie widać w kamerze, ale może potem sobie zrobicie przebitkę, bo tam są te radia pochowane i i napędzane jest to stać magnetofonowych. Bardzo ważnym elementem tego, tych rzeźb jest to, że ta muzyka nie jest przypadkowa. Inaczej myślę, że Jan Śliwka Kong wiedział kogo poprosić o to,

żeby ta muzyka była skomponowana i nagrana. No i Penderecki stworzył muzykę do tych rzeźb, ale nagrana została przez muzyków jazzowych z tamtych lat. No to czyli taką czołówkę, podejrzewam, polskiego jazzu. Yyy i i to właśnie one napędzają te rzeźby i one dają też ten charakter. Od razu pytanie, czy każda rzeźba ma swój utwór, czy to jest bardziej takie pośrednie? No tutaj już trzeba byłoby zapytać mistrza. No ja y

nie mamy aż takiej wiedzy. My dotarliśmy, ja w zasadzie dotarłem, bo bo miałem tą przyjemność być w pracowni mistrza i i te rzeźby no odnaleźliśmy w różnym stanie i taśmy również były w pracowni i to teśmy no wyglądały, no leżały przez ileśna dziesiąt lat niektóre i i też musieliśmy je pozbierać, skatalogować, przesłuchać, bo nie wszystkie były z z muzyką do rzeźby. różne tam jakieś powzane jakieś stare taśmy typu ABA, nie? Oczywiście to wszystko było przegrywane, nic żadnych oryginalnych taśm, także wielokrotnie gdzieś zmazane, zamazane długopisem i

i nagrane pewnie coś ponownie i ponownie, dlatego to też wymagało od nas czasu i i i przede wszystkim pracy, no bo trzeba było to wszystko wyciągnąć, wyczyścić, odrestaurować. zdigitalizować nagrania. Tutaj zastanawialiśmy się jak możemy to zrobić i wpadliśmy na pomysł z zespołem, żeby to zrobić z Politechniką Śląską. No i tak i tak też zrobiliśmy. Skontaktowaliśmy się z Politechniką. Zresztą już współpracowaliśmy wcześniej jako fundacja Soundscape z Politechniką, ale tutaj tutaj poprosiliśmy o ich o coś no niecodziennego, a mianowicie a zajrzenie do do rzeźb, do ich wnętrza,

odrestaurowanie, wyczyszczenie, przywrócenie do życia i i studenci wzięli to na warsztat. to studenci pod okiem oczywiście profesorów i yyy i doktorów y różnej maści. Ja przepraszam, nie znam się, nie to nie jest mój mój zakres, nie wiem, ani mój fach, także nie będę używał nazw z jakich to było wydziałów, ale tak, elektryka została wymieniona, zostały wymienione różne elementy, które zostały uszkodzone przez całe okablowanie zostało wymienione w tych rzeźbach tych raz, dwa, w tych trzech, czterech tu już mamy, y, tu już widzę tutaj studenci kombinowali z czujnikami ruchu.

Płytki zostały wstawione, zaimplementowane zamiast radia zostały muzyka została zdigitalizowana na zgrana na kartę SD, także tamta elektryka, elektronika została wymieniona i już trochę unowocześniona, no bo teśmy już długo by nie nie pociągnęły. My je pozgrywaliśmy. Mamy już zdigitalizowane te nagrania, tak żeby no nie przepadły. Ale ta tutaj w oryginale i ta, która jest za panem, nie widać jej teraz pewnie w w oku kamery. One są w oryginale dalej z z kasetami. Ja może

zaprezentuję. Momencik na chwilę zniknę, bo tu jest taka klapka magiczna i jest radio. Ja teraz uwaga drodzy państwo. Tadam. Dla młodszych widzów to jest nośnik muzyczny. Pewnie młodsi już nie mieliby problem z płytą Syd. To jest taśma magnetofonowa. Tu mamy 70 któryś rok, nie wiem, zamazane. I właśnie na takich taśmach Jan Śliwka, a w zasadzie on chyba dostawał te utwory już na tych taśmach zgrane od muzyków.

No i odpowiadając na pytanie, czy każda rzeźba ma swój utwór, tego nie wiemy. Nie wiem jaki był zamysł. Jest tych tej muzyki już mamy dużo zdigitalizowanej i cały czas jeszcze nad tym siedzimy. To jest cały czas proces, który się rozpoczął, ale on się nie zakończył. Tu jest jeszcze mnóstwo, mnóstwo pracy. Proszę sobie wyobrazić, że śliwka doprowadzał je do polerując i czyszcząc do efektu lustra. Także no jeszcze

jeszcze nam trochę brakuje. Tutaj jeszcze widać numerki. yyy z celowo ich nie nie usuwaliśmy, bo jak braliśmy je z warsztatu yyy z z Politechniki, y tu studenci sobie numerowali y i i jakby żeby wiedzieli, który element odpowiada tam yyy elementom w środku.

Słychać Pendereckiego. To są jakieś uderzenia w struny fortepianu, harfy, skrzypce, flety, dziwne odgłosy. Nie jest to taka klasyczna muzyka stricte sama w sobie, tylko jest to eksperymentum dźwiękowe. Tak. Tak. Taka muzyka współczesna. No, no, no. Penderecki. No słychać to. Ja miałem do czynienia z wieloma artystami yyy w swoim życiu i o wielu czy człowiek uczył, czytał, dowiadywał. No śliwkę należy do należał do zdecydowanie jednych z najbardziej produktywnych yyy twórców tych rzeźb. Jest nie wiem, nie

wiem. No w samej pracowni tego jest tego jest mnóstwo tu w Wilczym Gardle w Gliwicach. Y ale on bardzo długo siedział w Stanach i tam też tworzył dużo jego dzieł. w prywatnych kolekcjach w Stanach. Taka smutna historia, bo sześć jego 6 lat jego pracy zostało tam rozkradzione.

[Muzyka] No i i te rzeźby właśnie gdzieś już wylądowały, no głównie w rękach prywatnych kolekcjonerów, ale są też dzieła, które stoją w w przestrzeni publicznej, działają do tej pory. Ja oczywiście zachęcam wszystkich państwa do wejścia na stronę www.janśliwka.pl. oraz wyszukanie i dowiedzenie się czego czegoś więcej na temat twórczości i postaci Jana Śliwki, bo bo warto się zagłębić. No widać, że on on miał jakby swoją swój wyraz naryscystyczny, miał na to jakiś swój konkretny pomysł, jakby to powiedziałem młodzież, miał swoją stylówkę i i no taką nie do podrobienia.

bardzo dużo odwiedzających wystawę, bo naprawdę ta wystawa cieszy się ogromną popularnością. Rozmawiamy z ludźmi, z gliwiczaninami i nie tylko, bo też przyjechało mnóstwo ludzi spoza miasta odwiedzić tę wystawę i i inne pozostałe, które są organizowane w ramach pienialegliwice,

to ludziom ludziom jak patrzą na te rzeźby i wchodzą z nimi w jakąś interakcję albo po prostu obserwują, przychodzą na myśl z skojarzenia z z fantastyką. yyy z Lemem, ale też z filmem jak Piąty Element, jak yyy Gwiezdne Wojny. Tutaj no jest takie zresztą te rzeźby trochę

mają taki vibe tak jakby nie wiem starożytnych rzeźb w połączeniu z jakąś kosmiczną technologią, bo nagle wysuwają się różne elementy bez jakiegoś konkretnego kształtu, który nam ma coś podpowiedzieć, który ma nam, nie wiem, być do czegoś podobny, nawiązywać. No, no tutaj każdy może interpretować to na swój sposób. Oczywiście sam autor na

pewno miał coś na myśli. [Muzyka] Nie, no ale to jest tylko taki impuls. Weszliśmy trochę w ten świat Jana Śliwki i trochę go przypominamy gliwiczaną. Niektórych młodszych zapoznajemy ze twórczością mistrza i i z tego z tym kim był, jaką był barwną postacią na mapie nie tylko Gliwic, ale ale świata. No bo na przykład jego pierwszy teatr to on stworzył jakiś swój teatr.

Notabenę też stoi w wczymle w jego pracowni. Jest to teatr aktorów zrobionych przez śliwkę z drewna i oni są mechaniczni i oni się normalnie ruszają. Oni są są jak te rzeźby i tam jest kilka postaci. Niektóre mają swoje instrumenty jakieś takie dziwne i one też grają. To jest no kurczę człowiek

miał ogromną fantazję, a to wszystko dlatego, że był scenografem w teatrze i wkurzył się któregoś dnia na aktorów i powiedział: "Tak, to ja sobie zrobię swoich aktorów". No i zrobił sobie swoich aktorów, zrobił ich i naprawdę i tak naprawdę on z tego zasłynął, bo bo potem ten teatr no zjechał kurczę pół świata, no

naprawdę kilka kontynentów y i to w tamtych latach no to była nielada gradka. I tak w zasadzie trochę ta przygoda i i i w zasadzie tak śliwka objawił się światu, a potem już y kolejne kolejne y rzeźby i państwo widzicie efekt dookoła z moimi plecami. Y potem ta kinetyka, ta ruchomość.

W Stanach wiem, że jest jakaś wielka rzeźba, która która ma mikrofony, które są wycelowane w w miasto i to miasto dźwiękiem napędza ruch rzeźb. One są niektóre są monumentalne, wielkie, mają po kilka 78 met. Dlatego jeszcze raz zachęcam do wejścia na stronę www.janśliwka.pl pl i tam y tam naprawdę można zobaczyć

wiele więcej, bo i zdjęcia i i rzeźby, mnogość tego, bo bo tak jak powiedziałem jest bardzo płodnym artystą. Jak rozmawiałem z Januszem, z jego synem, no to a wielokrotnie Janusz podkreślał, bo on teraz to wszystko zbiera, założył tą stronę, dochodzą do niego zdjęcia z różnych kolekcjonerów prywatnych i Janusz mówi kurczę, że on już on się nie dziwi, że ojciec cały czas siedział w w warsztacie albo w pracowni, ale mówił, że nie był świadom tego nigdy, że on tego zrobił aż tak dużo, że tego jest ogrom, a jeszcze

skala, wielkość to rozsypane, że część jest w Europie, część jest w Stanach. To jest no naprawdę szapoba dla dla jego produktywności. No a tak jak widać, może tego nie widać, no on to wszystko dopieszczał, bo no proszę zobaczyć, ta klejonka, no przecież to jest kwadracik w kwadracik. Potem trzeba to uformułować, potem trzeba to odpowiednio wyginać. to musiał no przecież nad tym musiał spędzać jakieś hektolitry godzin

i i no wymagało to naprawdę dużej ilości pracy, skupienia, koncentracji, no i przede wszystkim serducha i wiary w to, że robi się coś fajnego. Dlatego super, super, że w ramach Bienale Gliwice mamy to u siebie, że możemy obcować z tą sztuką mistrza i i i przybliżać jego sylwetkę. yyy i twórczość gliwiczanom, ale i nie tylko, bo ludziom, którzy nas odwiedzają, tak jak mówiłem i to z Wrocławia. Niektórzy przyjeżdżali, z Krakowa. Naprawdę mieliśmy tu wiele wycieczek i jeszcze wiele przed nami, bo to nie koniec. Tak dlatego chciałbym jeszcze raz serdecznie podziękować, yyy, bo bo nie to wszystko nie byłoby, gdyby nie miasto Gliwice, gdyby nie Politechnika Śląska i studenci, których zaprosiliśmy do współpracy, oczywiście rodzina Jana Śliwki. Bo, bo oni nam udostępnili te rzeźby, wpuścili nas do swojego domu, do, no to naprawdę

też wymagało z ich strony wiele poświęcenia Januszowi, który cały czas tutaj siedzi z nami, edukuje, mówi, opowiada. No i oczywiście naszym partnerom, bez których no nie byłoby to możliwe pod względem finansowym. A mam tu na myśli yyy grupę Tauron oraz Orlen, bo to są nasi główni partnerzy. za co bardzo bardzo dziękujemy. [Muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo