100% Gliwic | VIII Bieg Goara

15 maja 2025 · 19:27 · Obejrzyj na YouTube

W tym odcinku Grzegorz Muzia postanowił wybrać się z kamerą i zobaczyć co ciekawego wydarzyło się tego dnia.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

[Muzyka] Park Kultury i Wypoczynku w Gliwicach jest miejscem, gdzie w zasadzie w każdy weekend odbywa się tam wydarzenie, które godne jest odnotowania. Tym razem gliwickie centrum edukacyjno-rehabilitacyjne przygotowało tam rodzinny festyn połączony z bieganiem i zabawą. Był to ósmy bieg Świętego Goara. Przenieśmy się teraz na leśną polanę. Posłuchajmy i zobaczmy co tam się wydarzyło. A opowiedzą o tym Katarzyna Zamora, Natalia Woźniak oraz Monika Sulowska. 8 lat temu przewodniczący Rady

Rodziców Jacek Adamowski rzucił taki pomysł. jest biegaczem, więc taki pomysł zrodził się w jego głowie. No dla nas to było trudne i i ale podjęliśmy to wyzwanie. Nie sądziłyśmy absolutnie, że to będzie tyle edycji. Było to dla nas y trudne, bo nowe i w ogóle takie trochę nie nasze, ale y bieg się bardzo rozrósł. Jest już to kolejna edycja. Z roku na rok jest nas coraz więcej. W tym roku mamy rekord, bo jest 200 biegaczy

dorosłych. Jeżeli chodzi o dzieci, to też jest to 100 175. 175, czyli też, że tak powiem, całkowita liczba. Mamy coraz więcej ludzi, którzy też przychodzą po prostu bawić się na naszym festynie. No dla nas ważne jest to z jednej strony, że impreza się odbywa, wszyscy się świetnie bawimy, ale przede wszystkim dzięki tym ośmiu edycjom udało nam się już zakupić dwa środki transportu, no i przede wszystkim stworzyć i doposażać cały czas nasz plac zabaw. Po drodze była też ścieżka edukacyjna, także widzimy wymierne efekty tych ośmiu edycji. Poruszyłaś

ważny temat, no bo zabawa, impreza jest tutaj, integracja bardzo ważna, ale jednak no cele, cele są tutaj dość konkretne, więc na co zbieracie w tym roku i na co liczycie? W tym roku zbieramy na doposażenie naszego placu zabaw. Mamy dwa place zabaw. Jeden jest taki bardziej dedykowany dla dzieci starszych, dzieci chodzących, sprawnych ruchowo. Drugi plac zabaw dedykujemy dla dzieci niżej funkcjonujących, takie które nie chodzą, czworakują i w związku z tym potrzebujemy dla nich takiej bezpieczniej na wyjechni. Mamy nadzieję, że tak powiem, zabudować cały ten plac dla mniejszych dzieci tą nawierzchnią.

Nie wiemy czy uda nam się to w tym roku, ale się trzymamy kciuki. Tak, mamy nadzieję, że jeśli nie w tym roku, no to może za rok uda nam się ukończyć już całkowicie ten plac dla dzieci młodszych i niżej funkcjonujących. A dlaczego Święty Goar? Dlaczego Święty Goar?

zupełnie, że tak powiem, nieoczekiwanie dla nas okazało się, że skrót naszej pierwszej placówki, która powstała w Gliwicach ponad 30 lat temu, to jest gliwicki ośrodek adaptacyjno-rehabilitacyjny w skrócie Goar, okazało się, że w Niemczech w Nadreni żył taki święty, nazywał się Goar i opiekował się osobami niepełnosprawnymi i chorymi, więc dosłownie dostaliśmy go jakby z góry spadł na nas i było to tak oczywiste, że stwierdziliśmy, no i bardzo oryginalne, że stwierdziliśmy, że ten wybór i ta nazwa jest dobra. Przy gliwickim centrum edukacyjno-rehabilitacyjnym działa przedszkole dla dzieci z niepełnosprawnością. Więcej o tym miejscu mówi Natalia Woźniak. Mamy u

siebie w przedszkolu przeszło 80 wychowanków. To są wszystko dzieci niepełnosprawne, dzieci z orzeczeniami. Mamy dzieci z wieloraką niepełnosprawnością, zarówno tą fizyczną, jak i intelektualną. Yyy, mamy u siebie też yyy oddziały tak zwanego Gorwu, czyli gliwicki ośrodek yyy rewalidacyjno-wychowawczy. Tam już są dzieci, powiedziałabym nawet taka młodzież i również są to osoby ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Kto do was może trafić? Czy tam są jakieś zasady takie ściśle określone, czy to też każdy może przyjść i spróbować się do was dostać? Nie, tak jak powiedziałam, do naszego przedszkola uczęszczają tylko i wyłącznie dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Żeby się dostać do naszego przedszkola, trzeba po prostu przez komisję mieć orzeczone właśnie potrzeby uczęszczania do naszego przedszkola. A co dla najmłodszych uczestników tego festynu przygotowali organizatorzy opowie Monika Sulowska. Działo się dużo. Pierwszy bieg to był bieg gospodarzy oraz naszych absolwentów. Następnie były bieg w zależności od kategorii wiekowej bieg skrzata, małego skrzata, wytrwałego oraz dużego i w zależności od kategorii był

pokonywany taki dystans. Rywalizacja była zacięta, wszyscy trzymali mocno kciuki, zarówno rodzice, opiekunowie, a dzieciaki trenowały z tego co wiemy cały rok po to, aby dzisiaj mógł móc wystartować w naszym wydarzeniu. Są tu fantastyczne nagrody. Która z pani mi powie, komu zawdzięczacie te nagrody? No bo bez tego to by tej zabawy nie było. Głównym sponsorem, jeżeli chodzi o nagrody dla dzieci była firma MBVt oraz fundacja Lelek i właśnie dzięki tym darczyńcom udało nam się zakupić nagrody główne dla naszych biegaczy tym tym którzy stanęli na podium. Natomiast lista naszych sponsorów jest naprawdę przeogromna. Z tego miejsca serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy chcieli nas wesprzeć, którzy są z nami, którzy trzymają mocno za nas kciuki. Zapraszam też do naszej strony internetowej. Tam znajduje się plakat z wszystkimi logami

naszych sponsorów. Tam można szczegółowo przeczytać, czym się zajmują yyy i i jaką specyfikę tutaj przedstawiają. Ojcem chrzestnym tego wydarzenia jest Jacek Adamowski, który zdradza nam skąd wziął się 8 lat temu u niego pomysł, by w ten sposób westrzeć tę placówkę. Właściwie to już dużo jak 8 lat, bo to już będzie chyba z 10 lat, bo 2 lata mieliśmy przerwy z powodu pandemii. No sprawa jest bardzo prosta. Yyy, moja córka uczęszczała do glipskiego ośrodka rehabilitacyjnego yyy przez dobre 89 lat. Yy ja przez ten cały czas działałem sobie prężnie w radzie rodziców. Niejako w ostatnim roku, w którym miała się Julka, moja córka żegnać z ośrodkiem, wpadliśmy na pomysł, który został zaaprobowany przez dyrekcję zorganizowania takiego biegu niejako pożegnalnego z mojej strony. Natomiast na tyle się to spodobało, na tyle pomysł

chwycił, że kontynuujemy aż do tej pory. Pamiętasz ten pierwszy bieg był stres, bo to jednak organizacja duża. Jak to jak to wyglądało od strony organizacyjnej? Pierwszy bieg był mocno stresujący. Nie wiedzieliśmy, czy w ogóle ktoś przyjdzie, ale gdzieś tam zapisy ruszyły, pogoda dopisała, frekwencja dopisała, uśmiechy na twarzach. Jak najbardziej. Z roku na rok to samo. Tak. Dziś twoja córka, jak wspomniałeś, Jula, ma 18 lat. A jak wspomina ona i ty ten pobyt w przedszkolu? Rzeczywiście to był okres, który jej pomógł, bo wiemy, że jest osobą niepełnosprawną. Tak. Julka ma zespół Dauna.

do ośrodka zaczęła uczęszczać od półtorej roku, mniej więcej miała półtorej roku, to to już zaczęła uczęszczać do takiej grupy wczesnoprzedszkolnej. Do 9 roku życia tam się rozwijała i była zaopiekowana. Bardzo dobrze wspomina. Do tej pory wspomina też swoje panie wychowawczynie. Zresztą jakby nie nie

urwaliśmy kontaktu, nie straciliśmy kontaktu ze ośrodkiem. Cały czas tutaj kontaktujemy się i i pokazujemy też na biegach, więc jesteśmy i Julka też też jest i pamięta. Także Roman także jest ojcem osoby z niepełnosprawnością. Jego syn już wyrósł jednak z wieku przedszkolnego, ale podobnie jak Jacek Roman wspiera ten ośrodek. Jak się dowiedziałem, syn ma problemy, ma autyzm, miał problemy z poruszaniem się,

więc szukaliśmy ośrodka, który się by mógł z nim zaopiekować. No padło na GCR i tam powoli zaczęliśmy wiadomo wdrażać jakieś rehabilitacje i bardzo te przedszkole tam pomagało mojemu synowi. Teraz syn ma 11 lat. O biegu też się dowiadywaliśmy, wiadomo, w trakcie. No i postanowiliśmy wspierać tutaj te przedszkole i do tej pory już syn wiadomo nie chodzi do przedszkola, ale co roku tutaj jesteśmy i biegamy razem i wspieramy przedszkole, bo warto naprawdę im pomóc, bo oni pomagają bardzo, bardzo wszystkim. Nie ma chyba lepszej formy wsparcia niż właśnie poprzez taką rekreację, zabawę i zachęcenia ludzi do jego uczestnictwa, bo to nie jest taka typowa zbiórka z puszką. Tutaj wszyscy dobrze się bawią.

Masz, podzielasz moje zdanie? Tak, oczywiście, jak najbardziej. Jest to super festyn. Polecam każdemu tutaj przyjść, zobaczyć jak świetnie można się tutaj bawić i wesprzeć oczywiście przedszkole. A jesteście panowie zaskoczeni tym, że aż tak duża frekwencja? Bardzo się cieszym, że tyle ludzi tutaj przychodzi i jesteśmy oczywiście zaskoczeni tym, że że ludzie są jednak zainteresowani tym, żeby pomagać. Bardzo się cieszymy, że że z roku na rok frekwencja jest coraz większa, że uczestników przybywa. Park ma swoją pojemność, więc jeszcze

jesteśmy w stanie troszkę osób zmieścić. Zapraszamy w przyszłym roku. A jak Ania trafiła na ten bieg gara? No można powiedzieć, że norma, ponieważ praktycznie od początku tutaj biorę udział w tym biegu, ma to miało to związek z tym, że syn był podopiecznym ośrodka gliwickiego ośrodka adaptacyjno-rehabilitacyjnego. Tam dowiedziałam się o biegu i od kilku lat po prostu startuję, startuję w tym biegu, bo uważam, że jest to coś dobrego i wspaniała inicjatywa. y to znaczy syn korzystał tylko y z porady neurologa

dziecięcego. Nie byliśmy z całymi podopiecznymi ośrodka, natomiast spotkaliśmy się tam z dużym zrozumieniem i naprawdę z wielką ilością ciepła. Y więc no cóż, więcej nie mogę niestety powiedzieć, bo byliśmy tam po prostu doraźnie. Byliśmy pacjentami jednego z lekarzy. Dla Ani takie bieganie to przysłowiowa bułka z masłem. Tak. Ostatnio y brałam udział w dwóch maratonach w tym jednym zeszłym tygodniu. No i staram się regularnie biegać w tej chwili już z synami, z mężem rodzinnie, a obecnie również z naszą drużyną hokejową Nike Polonia Bytom. Także staramy się tutaj z dziewczynami.

Będziemy startować z dziewczynami. Taka inicjatywa, no to chyba najlepszy pomysł, żeby coś wesprzeć, coś zbudować, coś zrobić. Nie trzeba nikogo prosić. Wszyscy uczestniczą chętnie. Widzisz to też? Tak. Tak, oczywiście. yyy i tym chętniej właśnie tutaj biegamy yyy ponieważ dochód z tego z tego yyy z tej opłaty startowej jest przeznaczony na wsparcie gliwickiego ośrodka adaptacyjno-rehabilitacyjnego. Jedną z najliczniejszych grup była reprezentacja pracowników Huty Łabęy. Skąd u nich taka chęć pomagania? Wyjaśnia Henryk. To znaczy się bierzemy czynny udział przez cały rok. Bieg świętego Goara. Jesteśmy tutaj co roku

liczną grupą. Fajna to taka inicjatywa, fajna idea. Pomagamy tutaj dzieciom niepełnosprawnym. Czy wy wiecie jaki jest w ogóle sens tego biegu, czy to tak po prostu dla frajdy? Nie, oczywiście wiemy. Hutałabendy i my jako team angażujemy się w różne biegi, tym

bardziej takie w charytatywne. Za tydzień oczywiście bierzemy też udział w biegu charytatywnym na onkologii. Aby biegać trzeba mieć odpowiednią formę. A jak się ją utrzymuje zdradza Ola. Zdecydowanie możemy powiedzieć, że się przygotowujemy, bo ponieważ biegamy cały rok. Y, tak jak kolega powiedział, bierzemy udział w różnych akcjach charytatywnych, również biegowych, nie tylko biegowych. No i też integrujemy się w innych zorganizowanych grupach biegowych. Zawsze jesteśmy jako reprezentacja Huta Team. My sami tworzymy tą grupę, jesteśmy grupą otwartą. Jeżeli tylko ktoś chce do nas dołączyć, to zapraszamy. Staramy się promować sport w

naszej firmie. To nie jest jedyna sekcja, jaką mamy poza sekcją biegową. Dzisiaj jeszcze będziemy brać udział w sekcji strzeleckiej. Mamy sekcję rowerową, wędkarską i mogłabym tak dość sporo jeszcze wymieniać. Lubimy się integrować, w szczególności w takich formach pozazzawodowych. Na takim wydarzeniu nie mogło zabraknąć Dominiki Habin, społeczniczki działającej na rzecz osób z niepełnosprawnością w Gliwicach. My tu jesteśmy bardzo

multifunkcyjnie. Po pierwsze jako mieszkanki Gliwic i jako uczestniczki tego biegu. Ja chyba najdłużej tu jestem, bo to jest mój ósmy bieg. Jestem od samego początku, e, dlatego że mój syn chodzi do Goaru. A fundacja jest rok piąty, bo 5 lat temu powstała fundacja, a komfortki promujemy od lat czterech, więc komfortka pojawiła się tu po raz drugi, bo dzięki miastu też mamy namiot, w którym możemy umieszczać niezbędne sprzęty do

przewijania osób dorosłych z niepełnosprawnościami. Mamy też krzesło toaletowe, czyli zapewniamy obsługę taką komfortową, w komfortce dla osób, którym nie wystarczą przenośne toalety typu toj toj, żeby załatwić swoje potrzeby higieniczne i w ten sposób zwiększamy dostępność. W tym roku też realizujemy zadanie publiczne, komfortkowe życie

osób z niepełnosprawnościami bodajże, ale już mi się te projekty, ale widzę, że już mi się projekty troszeczkę mieszają, także zapraszamy do korzystania z komfortki. Ola zaraz powie, kiedy i gdzie jeszcze można komfortkę będzie spotkać w ramach tego zadania publicznego. Dominika pokonała tę trasę z Kamilem, który jechał specjalnym rydwanie. Pytałam pani, kto wymyślał tą trasę, bo była taka górka,

że ja byłam 2 met pod wózkiem z Kamilem i miałam wrażenie, że moje nogi są za krótkie, żeby pod tą górkę wejść. A razem to trowożyliśmy chyba pociąg czterometrowy, bo wózek ma 2 met i ja już byłam taka rozciągnięta, żeby go pchać. Także testowaliśmy trasę. Zobaczymy, czy 31 maja będzie podobna. A już niedługo będzie miało miejsce kolejne wydarzenie, na które zaprasza Ola. Tak, 31 maja razem tak jakby dołączamy

się do gliwickiej prowokacji biegowej już drugi rok z rzędu i organizujemy przy tej okazji drugi bieg po wytchnienie. Więc biegniemy razem z biegaczami gliwickimi zbierając na opiekę wytchnieniową, którą zapewnia nasza fundacja. Dodatkowo przy gliwickiej prowokacji biegowej powstała rewelacyjna inicjatywa wolontariacka. Marek spędzi wiatrów stwierdził, że przecież te dzieci mogą biegać z nami i otworzyliśmy akcję Biegamy w Rydwanie. Mamy dwa wózki biegowe dostosowane dla osób z niepełnosprawnościami. Mamy dużą rzeszę biegaczy, którzy chcą być nogami dla tych dzieciaków, które same no wiemy nigdy nie pobiegną.

i łączymy ich w pary. Biegną razem u nas na stronie, ale też na stronie Facebookowej Biegamy w Rydwanie są linki do zgłoszeń zarówno do rydwanów, jak i dla wolontariuszy, którzy chcą popchać wózki. I będziemy biegać nie tylko w maju, ale biegamy od marca aż do października w każdą ostatnią sobotę miesiąca. A co się mogę już pochwalić, że na marcowej prowokacji Szymon razem z Markiem przebiegł półmaraton i na

ostatniej prowokacji w kwietniu z wolontariuszem Krzysztofem też pokonany został półmaraton. Także Rafałek też jest pół półmaratończykiem. Także zapraszamy serdecznie. Oprócz biegania oczywiście będzie wielki festyn rodzinny, także nie musicie biegać. Przyjdźcie się z nami pobawić. Bieg Goara to jest takie wydarzenie, gdzie nie ma przegranych. Posłuchajmy teraz jakie odczucia mieli uczestnicy, którzy już ten bieg ukończyli. Widzę, że trasa była jednak wymagająca. Co? Bardzo zaszcza te górki.

Widzę, że zadowolony. Trasa trudna. No te pagki były takie koźliwe, ale dało się to zrobić. Idea fajna. To by więcej takich licensów. Dziewczyny, widzę zmęczenie na waszych twarzach. Czyżby trasa rzeczywiście była wymagająca? Trochę, w szczególności, jak się nie biega. Czyli to co? Pierwszy raz w tym roku? Pierwszy raz, ale dałyście radę. Tak, dałemy radę. A ci się podoba taka impreza, takie wydarzenie? Super to jest, to jest fajne, że tutaj wspierają osoby z niepełnosprawnościami, szczególnie dzieci. To jest impreza, w której warto brać udział. My bierzemy udział co roku razem z firmą Hutała Bendy Team. Także polecamy.

Ja widzę, że forma u ciebie doskonała. Nie bardzo, nie bardzo. Ile okrążeń dzisiaj masz w planie? Proszę. Ile okrążeń w planie? No wszystkie trzy. Ja widzę, że biegł ukończony. Ciężko było. Nie tak ciężko. Nie normalnie. W sumie fajnie, że były takie momenty pod górkę, bo tam wtedy była taka weryfikacja kondycji, więc no ci silniejsi przez tego sobie lepiej radzili, nie? Więc super prasa. Z powodzeniem. Zakończony. Z powodzeniem. Jestem sześć miesięcy po operacji biodra, więc dla mnie tak. Fajna rehabilitacja. Bardzo dobra chyba. Super. Górki były wymagające.

Wymagające. Ale musiałam je ominąć, ponieważ jeszcze nie mogę takiego wysiłku mieć na moje bioderko. To chyba duża frajda uczestniczyć w takim biegu. Widzę, że was jest to dużo w tych koszulkach. Rozumiem, że z przedszkola. Tak jest. Jestem główną księgową przedszkola. Był wcześniejszy trening? Nie. Nie. A ty jak to wygląda u ciebie z tym chodzeniem? Bez bez treningu. To skąd pomysł, żeby tu w ogóle się dzisiaj z Nie, to ja chodzę w domu. W domu chodzę na kije, a tutaj bez treningu. Ale w tym roku jeszcze nie byłam. To jest pierwszy raz w tym roku. A co o tej akcji sądzisz? Tu jest bardzo dobrze.

Mój syn należy do tego przedszkola, także zachęcam, żeby tutaj zawsze brać udział co roku. [Muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo