100% Gliwic | Ulicznicy - Teatr Miejsca
Poznaj niezwykły teatr wędrowny, który łączy tradycyjną pracownię lalkarską z mobilną sceną. Założony przez Roberta Poryzińskiego – lalkarza, reżysera i opowiadacza baśni – Teatr Miejsca czerpie inspirację z japońskiej sztuki kamishibai oraz średniowiecznych teatrów retablo. W ramach "Ulicznicy" Gliwiczanie mieli przyjemność obejrzeć spektakl teatru w Parku Chopina.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[Muzyka] Teatr miejsca po raz kolejny w Gliwicach. mieliśmy okazję spotkać się i rozmawiać 2 lata temu. Tym razem jednak przyjechaliście w nie rowerem, bo we dwójkę, więc trzeba było zmienić sposób transportu. Z czym przybyliście tutaj? Opowiedz. Przyjechaliśmy tu do was, do Gliwic, do najpiękniejszego festiwalu w tym kraju, festiwalu Ulicznicy. Ale kadze, prawda? Ale naprawdę jest tu pięknie. Przyjechaliśmy z legendami toruńskimi. To jest spektakl zeszłego roku, który opracowaliśmy w zeszłym roku jesienią. Zrobiliśmy scenę. Ona jest, jak zauważyłeś, większa, już nie na rower. I przyjechaliśmy razem z moją narzeczoną, która maluje tel. Nie przypadkiem z Torunia, bo po prostu tam mieszkacie.
>> Dokładnie tak. Tam mieszkamy 2 lata temu dokładnie po wyjeździe z Gliwic wróciłem sobie gdzieś tam do domu. Mieszkaliśmy wtedy w Warszawie i postanowiliśmy zmienić miejsce. Chodziło nam o mniejsze miasto, z którego mógłbym szybciej wyjeżdżać. niż z dużej, aczkolwiek pięknej Warszawy. I tak jakoś trafiło na Toruń. A i dziś usłyszeliśmy opowieści toruńskie, czyżby
zasłyszane na ulicach Toruniu, czy też wyczytane gdzieś w starych takich starodrukach? Tak, tak, tak. Kupujemy legendy, kupujemy książki historyczne, gdzie gdzie opowiadane są baśnie w różny sposób, legendy i te legendy przeplatają się z historią i to stało się moim nowym konikiem. A ponieważ lubię opowiadać baśnie, no to legendy są bardzo blisko, więc legendy podpasowały mi po to, by je opowiadać. Zakochałem się po prostu w legendach, nie tylko w toruńskich oczywiście, bo w wielu, wielu innych miast. W teatrze takim, gdzie jest scena, czasem jest sufler, który podpowiada: "Wy tutaj jesteście zdani wyłącznie na siebie".
Dobrze tak mówię. Więc trzeba mieć no niezwykłą inwencję chyba, żeby ciągnąć przez 50 minut przedstawienie. >> To trwało 50 minut. >> Współczuję wam. No po prostu trzeba uczyć się tekstu, ale czasami właśnie w takich miejscach gdzieś coś się wydarzy i i to czasami zbije z tropu, zbije z pantały, więc więc trzeba szybko zareagować. Czy rzeczywiście czasami inwencja przydaje się, improwizacja, >> ale to sprawia też, że nie ma dwóch identycznych spektakli, bo zawsze
jest albo dodawane coś nowego, albo dojmowane. Oczywiście legendy zostają, ale to wszystko też zależy od reakcji publiczności, >> tak? Kontakt z publicznością, która która oddaje mi swoją energię. Ja oddaję im swoje baśnie, swoją energię i to wszystko wtedy kręci się wokół i powoduje to, co widzieliście przed chwilą. Widzieliśmy przed chwilą, gdy dzieci i dorośli podchodzili do skrzynki, oglądali lalki, robili sobie zdjęcia, pytali to i to. A teraz nadmienię tu przed chwilą spotkałem panią, która robiła zdjęcia mi 2 lata temu, jak rowerem wyjeżdżałem z z Gliwic. przysłała mi te zdjęcia i dzisiaj podeszła do mnie i mówi: "To widzieliśmy się 2 lata temu i moje córki już podrosły i specjalnie przyjechaliśmy tu na teatr miejsca". To jest po prostu przemiłe, przesympatyczne, przekohane.
>> Ostatni raz Robert był sam, więc zdradźmy jak to się stało, że poznaliście się na ulicznikach? >> Nie, nasza historia zaczęła się już dużo, dużo wcześniej. Właściwie prawie 7 lat temu poznaliśmy się w Bydgoszczy, więc nasze drogi później znowu nas zaprowadziły na Kujawy. Ale jeszcze do momentu, kiedy Robert jeździł rowerem, ja stałam po tej drugiej stronie, czyli ustalałam, gdzie Robert pojedzie, >> bo ustalam trasę Robertowi, ale z czasem jak właśnie były te momenty rozłąki, zapragnęliśmy, żeby więcej czasu jednak spędzać razem w te wakacje. Później pojawiły się legendy toruńskie. A co za tym idzie, legendy są już większe, więc nie mieszczą się do roweru, mieszczą się do samochodu, a kierowcą jestem ja, więc naturalnie
pojechaliśmy już razem. >> Czyli wcześniej była menadżerka, ale teraz zauważyłem, że też no aktorka, bo to dzisiaj otwierałaś to przedstawienie ty. >> Tak, dokładnie. To jest duża zmiana w naszym funkcjonowaniu, bo ja absolutnie nie jestem aktorką, nie mam żadnego wykształcenia w tym kierunku, ale przez to, że tworzymy teatr wspólnie i przy tym spektaklu pracowaliśmy razem, to jakoś naturalnie pojawiła się taka potrzeba, żeby zaznaczyć i swoją obecność, i zaznaczyć też historię, jak
to się stało, że właśnie te legendy powstały. >> Rozmawialiśmy też o tych waszych lalkach, o o scenie. niby niepozorna, ale jednak podejrzewam, że mnóstwo pracy trzeba było włożyć, żeby to stworzyć, żeby to móc pokazać. Tak, >> tak. był to właściwie, myślę, że około
roku trwało przygotowanie od pomysłu do już finalnego efektu scenografii, ale w międzyczasie kształtowała się również narracja dobór tych legend, bo zastanawialiśmy się, które wybrać, bo legend w Toruniu jest mnóstwo i już planujemy kolejne. Prawdopodobnie będzie druga część z innymi legendami. To wszystko brzmi bardzo pięknie. A ja też słyszałem, że były małe nieporozumienia co do kolorów, Larek, więc jak to było? >> Znaczy nieporozumienia, to trudno nazwać nieporozumieniem. Po prostu ja nie mam pojęcia o kolorach. No i bez urazy dla mnie kolory są takie jak w oczach większości mężczyzn, czyli czerwone, żółte, zielone i koniec. A tu jak widać
są mnóstwo innych kolorów, a Daria genialnie maluje i to nie ma tam nieporozumień odnośnie barw, kolorów, tylko Daria pięknie maluje. >> Ale długo trwało, zanim dałeś się przekonać. >> O tak, o tak, to prawda. Tutaj były nieporozumienie rzeczywiście, bo ja nie chciałem malować. Ja chciałem, żeby była pokazywana materia papieru, tego szarego papieru mazanego klejem z mąki. I ja kochałem ten właśnie wygląd, ale kochałem też Darię, więc tam musieliśmy znaleźć jakiś sposób na przetrwanie wspólne i dałem się przekonać, Daria mi otworzyła oczy na zupełnie inny świat Kolon >> i kompromisem są pomalowane lalki.
>> Ten inny świat. No ja stojąc z tyłu ludzie tutaj siedzą tak powiedzmy zamknąłem oczy i tak sobie przypomniałem, że na niektórych filmach pokazują właśnie jak w średniowieczu czy jak w dawnych czasach były takie przedstawienia. była właśnie ta skrzyneczka, z której otworzyły się postacie. To jest nawiązanie do tego, do do tamtych opowieści. >> Tak, dokładnie, dokładnie. To jest średniowieczna sztuka retablo. Robiąc spektakle wzorowałem się na średniowiecznych Sabałtczykach, którzy lata temu wyjęli
takie skrzynki niepotrzebne już wyjęli z kościołów. To były kiedyś ołtarzyki, nadstawki ołtarzowe i tam opowiada, wyjęli to, wyszli z tych kościołów, poszli w świat, opowiadali najpierw dzieje męki pańskiej, ale potem zmieniali te rzeźby, zmieniali lalki drewniane wtedy oczywiście i opowiadali o rycerzach, czarnoksiężnikach, księżniczkach, różnych takich historiach. Yyy, dziś w
Polsce takimi śladami retablo są ołtarze gotyckie, na przykład ołtarz wita Stwosza w Krakowie i w wielu kościołach gotyckich oczywiście yyy charakterystyczne było otwierane z otwieranymi yyy wierzejami, ale też szopki bożonarodzeniowe. To jest sztuka retablo. I i to właśnie te ta moja
narracja, mój sposób opowiadania baśni, mój sposób ilustrowania tych baśni nawiązuje bezpośrednio do sztuki retablo, do średniowiecza, stąd też instrumenty, flet, flety, fujarki, które są też instrumentami średniowiecznymi. Stąd też to ja nie jestem muzykiem zawodowym.
Muszę się uczyć, nie mam słuchu, więc ja uczę się na pamięć tych piosenek średniowiecznych. Pokochałem muzykę sakralną średniowieczną. Uczę się tych piosenek po to, by na żywo zagrać tak jak to robili Rybałci czy właśnie Sabałtczycy w średniowieczu, kiedy nie było magnetofonów ani innych udogodnień, tylko bębenek, tamburyn,
flet czy y fidel skrzypce. >> Gdzie będzie można zobaczyć, bo wiem, że jesteście w pełni sezonu następnym razem. Następny spektakl mamy w Toruniu, ale też będzie można nas spotkać na festiwalu fotel w Juszkowie, Cieplewie. jakoś tak w tych okolicach, nie pamiętam, pod Gdańskiem gdzieś niemalże w samym Gdańsku piękny też festiwal teatrów właśnie plenerowo-ulicznych i tam pojedziemy rowerem, bo ten festiwal raz, że jest troszkę bliżej Torunia, ale koniecznie chcieli nas z
rowerem. Tu odległość jednak mi przeszkodziła przyjechać z rowerem, ale tam będziemy z rowerem. Zaproś jeszcze, bo wiem, że w domu macie scenę i teatr własny, więc jak ktoś będzie w Toruniu, to gdzie na może was spotka, gdzie zajrzeć? >> Zapraszamy na ulicę Sukienniczą 6 w Toruniu, gdzie mieści się nasz dom opowieści, w którym mamy kameralny domowy teatr i tam również opowiadamy nasze baśnie. >> Ja skorzystam, jeśli będę tylko w Toruniu. Do zobaczenia w takim razie. >> Dziękujemy bardzo. Do zobaczenia.
[Muzyka] Przyjechałaś z Bytomia z tego co wiem. >> Co cię tu przywiodłaś do Gliwic? Mam tu znajomego z domu opieki z Miachowic i zrobiłam mu wycieczkę. >> No to fantastycznie. No >> jestem zachwycona tu co robicie? No byliśmy w tym jak to się mówi w tym w czym byliśmy? Andrzej >> byliśmy w jak się >> palmiarni >> palmiarni tutaj. >> No i >> bardzo fajnie tu jest >> fajnie, że się świetnie bawicie. Słuchajcie, zaskoczenie, że taka formuła kocyki ludzie tutaj i słuchają. >> Tak jest. Jest bardzo przyjemna atmosfera, a zwłaszcza dla dzieci i młodzieży.
>> No te opowieści są chyba takie, że i dla dorosł pouczające. Opowieści podobno dla dzieci, a tu więcej dorosłych. Co ty o tym sądzisz? No myślę, że jest to takie uniwersalne, że dla każdego na pewno każdy się jakoś zainteresuje >> tymi lucznikami, ale to przede wszystkim chyba taka fajna forma wyrwania się z domu, pikniku. Tak. Do tego podchodzicie? Tak, na pewno >> tak. Na łonie natury i na świeżym powietrzu to zawsze lepiej się ogląda, niezależnie również od teści >> i chyba też lepiej niż jakieś kawiarni czy restauracji, gdzie trzeba wydać jakieś pieniążki.
>> Tak, tak, dokładnie. Słuchajcie, a bywacie często na takich przedstawieniach? >> W zasadzie przypadkiem tutaj przyszliśmy tak i zobaczyliśmy, to usiedliśmy i się przeglądamy. >> Można złapać od razu bakcyla, że będę następny raz. >> Na pewno będziemy śledzić. >> Tak, tak. Teraz w Gliwicach sporo się dzieje, także warto śledzić.
>> Jak się wabisz? >> Jak się wabi? >> Guma. >> Słuchaj, sama tutaj na uliczniki. Czy z dzieciak? >> Nie, tam dziecko ogląda przedstawienie, a ja planuję wycieczkę do Torunia właśnie. >> No to kapitalnie trafiłaś. Tak. Opowieści o Toruniu można poznać? >> Tak. I to jest właśnie motywacja do tego, żeby znaleźć, żeby wyjechać do >> Torunia. M przyszłaś specjalnie na uliczników, czy to był przypadek? >> Tak, nie specjalnie. >> Ale to fajna taka sprawa, bo tak dziecko ma zajęcie, piesek ma spacer. >> Dokładnie. >> Taki był cel. >> Dokładnie. To wszystko było zaplanowane.
>> Jesteś z Gliwic? >> Tak. >> Wiesz, że inne miasta nam zazdroszczą? Dzisiaj rozmawialiśmy z ludźmi, którzy tutaj przyjeżdżają z innych miast i mówią: "U nich takiego czegoś nie ma. Rzeczywiście to takie fajne. >> Tak, bardzo fajne i zawsze jest co robić wakacje. >> No to bawcie się tutaj dobrze. Mam nadzieję, że dziecie też będzie zadowolone. Do zobaczenia w takim razie. >> Dzięki bardzo. Do zobaczenia.
>> No dzisiaj mamy szczęście do gliwiczanek i gliwiczan gliwiczan, którzy tutaj przyszli i z uwagą obserwowali opowieści teatru miejsca. Podobało się? >> Podobało się. >> Wytrwałaś do końca? >> Wytrwałam do końca. Bardzo fajna inicjatywa. To taki mały egzamin. O czym była opowiedź? Yyy, >> o Toruniu i legendach toruńskich. >> Byłaś w Toruniu? >> Nie, nie byłam jeszcze. >> No to to jest taki motywacja to jest taka, żeby do tego Torunia pojechać? >> Oczywiście, że jest. [Muzyka]
>> Powiem tak, ja też jestem gliwiczaninem. Jak byłem dzieckiem, to w parku nie można było na trawnik. Były takie tabliczki, zakaz chodzenia na trawniki. Teraz to się zmieniło chyba na plus, co? w parkach tak, ale niestety jeszcze pod lokami na skwerach jest zakaz często.
>> Ale tutaj czy to tylko taka forma pikniku, czy też bawicie się tutaj słuchając opowieści? >> Spotkaliśmy się z rodziną tutaj, kuzynostwo się pospotykało i będziemy się później bawić jeszcze. >> Okej, to dziewczynki chodźcie tu bliżej pogadamy, >> jeśli mama pozwoli. Jak masz na imię? >> Iga. >> Iga. Często bywasz w parku? >> Tak. A byłaś już na jakimś przedstawieniu liczników? >> Tak. >> No powiedz mi, co, co widziałaś, co zapamiętałaś? >> Widzieliśmy rodzinę, która się bawiła z psem.
>> Pies Bruno. >> Tak. >> To była fantastyczna opowieść, prawda? Pamiętasz morał tamtej opowieści? >> Do Gdańska? >> Nie za bardzo, >> że jak się ma pieska, to to jest duża odpowiedzialność. Tak. A dziś takie opowieści tego pana też cię interesują? Dopiero przed chwilą przyszliśmy. >> Chyba nie można lepiej spędzić popołudnia niż w takim towarzystwie znajomych i dzieciakami, żeby nie przed komputerem, nie przed smartfonem. >> Tak, zdecydowanie jest super. Jeszcze dzisiaj słoneczko za chmurami, więc można wysiedzieć. Jest bardzo przyjemnie. Naprawdę cudnie się siedzi tutaj i czekamy też na przedstawienie o godzinie 18:00.
>> To rozumiem, że na te dwa przedstawienia. Natomiast no taka formuła. Podoba ci się? Nie wiem, siedzimy se na trawce, słuchamy. Czy może lepiej by było w teatrze gdzieś na deskach, na krzesłach? >> A można spróbować tego i tego. No bo akurat wczoraj o 20:00 byliśmy w ruinach teatru. Też cudne przedstawienie, też super, ale tak w plenerze naprawdę szczególnie jak się ma dzieciaki, to to jest najlepsza forma. Także >> no z tego co słyszę, to wyście chyba sobie plan ułożyli bardzo pod kątem uliczników, jeśli chodzi o wakacje. Tak. No staramy się właśnie, bo co roku są to naprawdę takie niezapomniane imprezy, więc staramy się właśnie tak ogarniać plany, żeby też uczestniczyć w tych weekendowych imprezach.
[Muzyka] >> Ja tutaj tak podziwiam tych aktorów, którzy no dość muszą muszą dużo improwizować. Chyba na tym to polega. >> Tak też. A szczególnie jak jest zmiana pogody albo coś, nie? To też mimo deszczu w tamtym roku czy dwa lata temu byliśmy właśnie tam, gdzie pan y właściciel, że tak powiem, tych dyrektor uliczników prowadził i wszyscy z parasolami i siedzieliśmy, nie całe przedstawienie, więc >> wszyscy twardo siedzieli i
>> czekali do końca i >> żeby zobaczyć finał. >> Słuchaj, ale to też chyba taki urok jest, że no zapominamy o telewizorze, nie wiem, o komputerze. Masz tak? >> No tak. Nikt nie widzę, żeby tutaj ktoś siedział właśnie teraz z telefonem, tylko wszyscy słuchają. >> Dobrze, dziękuję wam bardzo. Miłego oglądania. >> A wy jesteście gotowi wysłuchać naszej opowieści? [Muzyka]


