100% Gliwic | Ulicznicy i Spektakl dla najmłodszych "Bruno"
W dzisiejszym odcinku programu 100% Gliwic kontynuujemy relacje z festiwalu "Ulicznicy". Dzisiejszy występ pod tytułem "Bruno" skierowany był do tej młodszej części widowni ale to nie znaczy że dorośli się nudzili. Ale o fenomenie spektaklu opowiedzą Wam sami aktorzy jak i widownia.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[Muzyka] Cześć. Jestem Maks i mam 6 lat i mam największą wyobraźnię na świecie. Teraz wyobrażam sobie, że ten aktor na scenie to ja, choć on wcale nie ma 6 lat, ale jak sobie wyobrażę, to ma. Najbardziej na świecie uwielbiam rysować. W sumie rysuję ciąglej po wszystkim. Mamie nie zawsze się to podoba. Najbardziej lubię rysować dinozaury i
kury. >> Gliwicki festiwal ulicznicy ma już za sobą półmetek. Może to być rekordowy festiwal, jeśli chodzi o liczbę widzów. Widownia starego teatru Wiktoria na każdym spektaklu zapełnia się do ostatniego miejsca. Tłumy też gromadzą się w Parku Chopena, gdzie mogliśmy między innymi zobaczyć przedstawienie teatru KT. Aktorzy tego teatru nie pierwszy raz gościli w Gliwicach. Co tym razem zaprezentowali? Mówi Bartosz Cieniawa. >> Pierwszy raz jesteśmy z tym tytułem, czyli z bajką Maks reżyserii Daniela Arbaczewskiego, ale pokazywaliśmy tutaj na ulicznikach również wcześniejsze spektakle. Byliśmy tutaj i z Arkadią, i z Peregrinusem, i ze ślepcami, więc bywamy regularnie, a jako ulicznicy czujemy się tutaj fantastycznie.
>> Dla Bartka nie było zaskoczeniem, że na ich występie łąka, która zastąpiła widownię zapełniła się praktycznie do ostatniego miejsca. chyba niezaskoczony, bo pracuję z tym teatrem 33 lata i jeździmy po całym świecie i mamy to szczęście, że gramy w spektaklach, przy których widzowie, zwłaszcza na ulicy, gdzie to nie ma sytuacji, w której się ktoś kupuje bilet, tylko czasem jeśli nie wie, to przechodzi obok i nagle widzi spektakl i zatrzymuje się i przeważnie jeśli się zatrzymuje, to zostaje z nami do końca. Także jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że nasze spektakle oglądają tłumy ludzi. Czy takie występy w parkowej scenerii można porównać do tych prezentowanych na deskach scenicznych? Co o tym sądzą Magda i Bartek?
Ale to różnie, bo mamy też spektakle, które gramy na deskach teatrów, ale myślę, że jest coś niesamowitego właśnie w tym kontakcie z widzem na ulicy. Tak jak Bartek powiedział, że ludzie zatrzymują się i zaczynają wchodzić w te historię, którą im prezentujemy i jest dzieje się coś takiego niesamowitego nagle. To znaczy
festiwale teatrów ulicznych, a ulicznicy to jeden z takich festiwali, no różnią się tym, że proponują właśnie teatr najczęściej w takiej nietradycyjnej przestrzeni teatralnej, czyli właśnie w przestrzeni miejskiej. Czasem to jest park jak tutaj, czasem to jest plac dużego miasta, czasem to jest jakiś trotuar, który daje taką przestrzeń i możliwość do pokazania spektaklu i też miejsca dla widzów, dla widzów. Więc jakby yyy to co różni tego typu festiwale od festiwali teatru pudełkowego to fakt, że yyy ta sztuka,
ten teatr dzieje się w przestrzeni miejskiej. Nie potrzeba do tego sceny, nie zawsze potrzeba świata. Jak dzisiaj w środku dnia e potrzebny jest tylko teatr i widzowie. I to jest >> nie od dziś wiadomo, że najbardziej wymagającą publicznością są dzieci. Dużą sztuką bowiem jest sprawić, by wytrwali w skupieniu do końca przedstawienia przez kilkadziesiąt minut. Co o tym sądzi Magda? >> Tak, to prawda, ale tutaj akurat w tym tytule mamy bardzo pomocną dłoń nam
podaje lalka i i też kostium psa, które naprawdę przyciągają uwagę i i też tworzą te magię teatrum. >> A o czym była sztuka zaprezentowana przez krakowskich artystów? >> Jest to opowieść o przyjaźni chłopca z psem. Najpierw y z wyobraźni, a później z takim żywym organizmem. yy, która się okazuje trochę inna y i trudniejsza niż ta yyy z wyobrażonym psem, ale niezwykle
piękna. >> Były w tym przedstawieniu momenty, kiedy widzowie wybuchali śmiechem, ale też i pojawiły się u dzieci podkówki. Czy o to chodziło? Nie, raczej staramy się nieść dobre i pozytywne emocje. Jeśli czegoś byśmy oczekiwali, to pewnej refleksji dotyczącej tego, że piesek, którego czasem chcemy wziąć do domu, to nie jest maskotka, tylko żywy organizm. I właśnie jakby decyzja o tym to jest decyzja, która jest decyzją odpowiedzialną i wiąże się z obowiązkami, które trwają lat kilka albo kilkanaście. Więc to jest taka refleksja, na której by nam bardzo zależało.
>> Jak to bywa w przypadku teatrów ulicznych, teatr KTO już wyruszył w drogę. Gdzie będzie można ich spotkać w najbliższych tygodniach? >> Do Gliwic na pewno zawitamy. Liczymy na kolejne zaproszenia spektakli teatru Kateo. Natomiast już jutro gramy spektakl Peregrinus w Kołobrzegu na festiwalu. W kolejną sobotę gramy we Frankfurcie Spectacle Bal. Początkiem sierpnia będzie można teatrę obejrzeć w Edynburgu, więc całe lato w podróży w wielu, wielu miejscach zapraszamy na naszą stronę, tam jest cała informacja. A z tą bajką jeździmy po całej Polsce w tym roku właśnie z Instytutem Teatralnym, więc w wielu miejscach będzie szansa zobaczyć tą bajkę Maks Chce psa wykoniu teatru Kateo. W ogromnym cyrkowym namiocie, w trochę innej niż dzisiejsza wersji.
Zapraszamy serdecznie. Informacja na stronie Instytutu Teatralnego i Teatru Kto. >> Największą wyobraźnię to ma dziadek. Dlatego z dziadkiem dogaduje się najlepiej i dziadek jest najmądrzejszy. Nawet mama to wie, bo zawsze mówi ten to jak coś wymyśli i wtedy tak dziwnie przewraca oczami. To jest właśnie moja rodzina i ja, Maks.
>> Gliwicki festiwal przyciąga nie tylko aktorów z innych miast, ale też widzów. Skąd przyjechała Beata? Zobaczyliśmy państwa plakaty na słupie ogłoszeniowym w Tarnowskich Górach, bo stamtąd jesteśmy. No i ponieważ pogoda jest piękna, postanowiliśmy przyjechać i
sprawić wnuczkom radość. >> Beata nie kryła też zachwytu nad tą formą prezentowania sztuki. >> Jestem zachwycona. Jak byłam sama mała, lubiłam bardzo podobne przedstawienia. Było ich wtedy mało. Chodziło się po prostu do teatru. Później, kiedy moje dzieci były małe, tych teatrów ulicznych było już więcej. No i teraz jest to taka kontynuacja, trzecie pokolenie. Także bardzo się cieszymy, że takie imprezy się odbywają i dzieci mogą inspiracje jakieś dostać, zbudować wrażliwość. Jest to wspaniała rzecz. >> A jak Beata ocenia taką formułę uliczników, która jednak odbiega od znanych standardów? Bardzo dobrze, dlatego że >> ta abstrakcja pomaga dzieciom, każdemu dziecku stworzyć swoją własną bajkę.
Joanny do kategorii dzieci z pewnością już zaliczyć nie można, ale jak przekonuje nawet takie przedstawienie może wciągnąć dorosłych. >> Tak, bardzo lubię takie teatry uliczne. Lubię jak się dużo dzieje, zwłaszcza dla dzieci. Zainteresowanie dzieci sztuką i kulturą to jest, uważam, coś, co powinniśmy robić na bieżąco od najmłodszych lat. Pierwszy raz już byłaś w poprzednich latach na ulicznikach? >> Byłam oczywiście w poprzednich latach również jestem gliwiczanką, więc bardzo często bywam na takich yyy wydarzeniach. >> Tutaj spotykam ludzi z innych miast, którzy bardzo nam zazdroszczą, znaczy gliwiczaną Gliwicą zazdroszczą właśnie takich wydarzeń. Co takiego jest pociągającego twoim zdaniem właśnie w tych ulicznikach, w tej formule takiej spotykania się na dworze?
>> No po pierwsze jest bardzo dużo miejsca dla wszystkich. Każdy kto chce może przyjść i zobaczyć co tutaj się dzieje. Może wziąć często udział w tym. Tak. Nie, to to nie są tylko spektakle, ale to są również wydarzenia, które wciągają bardzo mocno uczestników do środka, czyli różnego rodzaju warsztaty. Mamy tutaj piękną przestrzeń, można pospacerować, można odpocząć, można się ukulturalnić, więc dużo różnych rzeczy, dużych, dużo różnych aktywności w jednym. >> Przyszłaś z córką. Kto, kogo kto bardziej naciskał na to, żeby tutaj dzisiaj być, bo to różnie bywa dzisiaj akurat ja bardziej naciskałam, natomiast bardzo często jest tak, że to córka nas wyciąga na tego typu wydarzenia.
Krystyna również regularnie bywa na tych przedstawieniach, co ją przyciąga. >> Nie, nie pierwszy raz, kolejny raz, bo to wydarzenie cykliczne w Gliwicach. Bardzo lubimy. To jest miła forma spędzenia czasu z kulturą i sztuką na powietrzu dla dorosłych i dla dzieci. >> A jak Krystyna by zachęciła innych do uczestnictwa w tym festiwalu? >> Na zewnątrz wakacje, jest możliwość zobaczenia różnych spektakli, różnych artystów. Każdy znajdzie coś dla siebie. >> Niewątpliwie interakcja widza z aktorem też jest tym czynnikiem, który przyciąga uczestników. >> No to jest coś niezwykłego i każdemu
polecam takie doświadczenie. >> Dzisiaj w tych przedstawieniach jest dla dzieci. Kto się lepiej bawi? Twoim zdaniem dorośli, dzieci i dlaczego? >> Chyba wszyscy się dobrze bawimy, bo można spędzić czas na świeżym powietrzu, zobaczyć coś fajnego, przeżyć coś fajnego, więc myślę, że wszyscy dobrze się bawią. Sandra, Dawid i Julia trafiły na ten spektakl przez przypadek. Jakie wrażenia zabiorą ze sobą z parku do domu? >> No my jesteśmy pod wrażeniem, że tutaj w parku mamy możliwość zobaczenia tego. Byliśmy tutaj w palmiarni i przy okazji udało nam się zobaczyć. A ponieważ od najmłodszych miesięcy już chcemy, aby nasze niemowle obcowało z naturą, ze sztuką, to jesteśmy zachwyceni.
>> Jak najbardziej zgadzamy się z żoną tutaj. Rzeczywiście bardzo fajna inicjatywa. Tutaj yy popieramy to z żoną jak najbardziej i też się tutaj to podoba. >> Choć Julia jeszcze nie skończyła roku, to też z dużą uwagą obserwowała to, co działo się na parkowej scenie. Tak, szczególnie za tym pieskiem Bruno wozi z rokiem, także pomimo tego, że że może do końca nie wie, co tam się dzieje, ale ten kolorowy piesek, który biega tam na scenie jak najbardziej przekuwa uwagę. Myślę, że to jest niesamowite, w ogóle jest niesamowita atmosfera tutaj. My jesteśmy pod wrażeniem też ilości ludzi, która tutaj jest i tego jakie jest zainteresowanie i jaki jest cudowny odbiór. Także my jesteśmy pod wrażeniem i na pewno polecamy.
>> Zapytajmy teraz dzieci, czy im historia Maksa i psa Bruno przypadła do gustu. >> Była historia o Brunie, że chłopiec narysował psa Bruno i on powstał. >> Podobał ci się ten pies? Chciałbyś mieć takiego psa w domu? >> A przyjdziesz jeszcze kiedyś do parku na kolejną bajkę? Fajnie. A powiedz mi o czym była ta bajka, bo ja nie widziałam. Opowiesz mi? >> O Brunie. >> A kto to jest Bruno? >> Pies. >> I jaki ten pies był? Duży, mały? >> Duży i trochę mały. >> Trochę mały. A co ten Bruno robił?
>> Mam wszystko źle. >> Chciałabyś mieć takiego pieska w domu? A jak ci się podoba taka tutaj formuła zabawy, że siedzisz, oglądasz blisko w parku? Podoba ci się to? Tak. Ciekawe to było, prawda Kajo, że ciekawe było to, że [Muzyka] myślałem, że ja w tym małym psie, gdzie
ludzie na zewnątrz doprowadzili za i za przód, przebijali przebijali przebijali się te do dużego. Dzieńit to nie było widać. Tylko ten co stał w siu. Jak to w bajkach bywa, wszystko skończyło się szczęśliwie. Do zobaczenia więc na kolejnych spektaklach. [Muzyka]
Dobra. [Muzyka] M.


