100% Gliwic – Bieg na 6 Łap w Schronisku!

1 kwietnia 2025 · 13:24 · Obejrzyj na YouTube

🐶 100% Gliwic – Bieg na 6 Łap w Schronisku! 🏃‍♂️🐾 W tym odcinku Grzegorz Muzia odwiedza schronisko w Gliwicach, by relacjonować wyjątkowe wydarzenie – Bieg na 6 Łap! ❤️🐕 To nie jest zwykły bieg – uczestnicy spacerują w tempie dostosowanym do psa, dając czworonogom chwilę radości i ruchu. Wydarzenie to świetna okazja, by wesprzeć schronisko, poznać jego podopiecznych i może nawet znaleźć nowego przyjaciela na całe życie! 🐾✨ Jak przebiegała akcja? Sprawdźcie naszą relację! 🎥🔥 🔔 Subskrybuj, by być na bieżąco z wydarzeniami w Gliwicach!

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

[Muzyka] Już od 8u lat gliwickie schronisko dla zwierząt Sośnicy zaprasza chętnych spacerowiczów do biegu na sześć łap. Wbrew nazwie wcale nie trzeba podczas tego wydarzenia biegać, a wręcz przeciwnie. Celem jest znalezienie dla mieszkających tam psiaków nowego domu. Zanim jednak trafią do adopcji, to muszą gdzieś mieszkać. I w tym celu minionej zimy w schronisku miał miejsce kapitalny remont pawilonu dla psów. A co się zmieniło oraz ile tam teraz może mieszkać zwierzaków? Mówi Aneta Trzeciak. Co się zmieniło? Mieliśmy remont pierwszego pawilonu. Pawilon został zmodernizowany. Zostały wykonane prace takie gruntowe. Mamy ocieplanie podłogowe. Mamy zrobione tak naprawdę wszystko od a do z. Boksów mamy 13 z

jednej strony, z drugiej strony jest około sześciu lub pięciu, bo one są podwójne, więc są i pojedyncze boksy, i takie podwójne, duże dla dużych psów. A jak ten remont poprawi byt lokatorów tego pawilonu? No na pewno będzie im cieplej, na pewno będzie bardziej komfortowo i na pewno będzie bezpieczniej również dla nas przy otwieraniu, przy zamykaniu, przy przy zapinaniu psów, przy wyprowadzaniu na spacery. Dla niektórych czworonogów schronisko staje się domem na całe życie, ale na szczęście zdecydowana większość zwierzaków trafia do adopcji. Jak wygląda obecnie sytuacja pod względem liczb w schronisku psów i kotów?

Myślę, że w zimę kotów nam nie przybyło. Raczej kotów przybywa nam teraz, kiedy jest okres ten, taki, kiedy kociaki już się rodzą. Małe. Jeśli chodzi o psy, mamy obecnie 60 psów w schronisku. Myślę, że to jest dobra liczba. Jest ich mało. No słuchajcie, tak jak widzimy, kolejka na bieg na sześć łap jest duża, więc ludzie czekają w kolejce po psy. Te spacery mają na celu nie tylko adopcję, ale też pomagają w zmianie podejścia do zwierząt. Czy to rzeczywiście tak działa? bardzo się zmienia. Przychodzi bardzo dużo ludzi z dziećmi. Dzieci dzięki temu uczą się empatii, uczą się odpowiedzialności posiadania takiego zwierzaka. Bardzo dużo się zmienia.

Wydaje mi się, że to jest dobra inicjatywa na na taką na zwiększenie świadomości wśród ludzi. Schronisko nie mogłoby funkcjonować tak prężnie, gdyby nie wolontariusze. To dzięki nim może odbywać się bieg na sześciu. Łap, a pieski mogą wychodzić na codzienne spacery. Czy po zimie jest u wolontariuszy taka nowa energia do działania? Mówi Karolina. Jak zawsze nowa energia, zawsze mamy w głowach nowe pomysły. W dniu dzisiejszym wolontariusze sprzątają między innymi wybiegi. Przygotowują je do tego, aby pieski mogły sobie pobiegać, polatać i zrelaksować się w takim bardziej naturalnym środowisku aniżeli w boksie.

Yyy, przez zimę też przygotowywaliśmy nasz wybieg, kącik adopcyjny, także jak pan mówi, nawet przez zimę nie yyy siadamy na laurach, tylko pracujemy ciężko i oczywiście jak zawsze pracujemy nad tym, żeby jak najwięcej zwierzaków znalazło nowe domy. Nowością przy schronisku jest wybieg adopcyjny. Jaką funkcję ma pełnić to miejsce? Wybieg adopcyjny jest to takie miejsce, w którym pieska można swobodnie spuścić ze smyczy. My w momencie, w którym chcemy go adoptować, chcemy go bliżej poznać, zobaczyć jak on się zachowuje w takich właśnie bardziej naturalnym środowisku, niekoniecznie na smyczy, albo na przykład zapoznać go z innym pieskiem, którego już mamy, a chcemy dodatkowego pieska doadoptować do psiego rezydenta i wtedy tam swobodnie można go właśnie spuścić, siąść sobie z nim, pogłaskać, wyprzytulać, zobaczyć jak on się w

stosunku do nas zachowuje i czy ta chemia pomiędzy nami istnieje. Nie każdy może sobie pozwolić na dużego psa, ale też są tacy, którzy właśnie takie pieski preferują. Czy w schronisku jest więc wybór pod względem charakteru i wielkości? Mamy wszelakiej maści przypadki od psów bardzo energicznych. Na przykład do domu, gdzie ktoś biega, uwielbia chodzić po górach, jeździć na rowerze i wtedy taki pies energiczny na pewno sprawdzi się w takim domu. Ale też pieski starsze, spokojniejsze, łagodniejsze dla osób, które ewentualnie bardziej prowadzą taki stacjonarny, kanapowy tryb życia, jak to się mówi, również takie się znajdują. Tutaj na przykład pieski mniejsze, pieski większe, w zależności od tego, co kto lubi. Yyy, gabaryty też można dostosować do potrzeb danego człowieka, który chce adoptować pieska. Wolontariat to praca

społeczna, a w przypadku opieki nad zwierzętami czasochłonna i niełatwa. Nie dostaje się za to medali czy innych nagród. Jak to więc się dzieje, że wolontariuszy w schronisku nie brakuje? Zaszczyty są wewnętrzne. Każdy z nas odczuwa bardzo duży poziom satysfakcji z każdą przeprowadzoną adopcją, z każdym psem, który na przykład został socjalizowany, a początkowo no gdzieś tam do adopcji się nie nadawał, ponieważ był bardzo wylękniony, przestraszony. My nad tym pracujemy, aby te pieski były właśnie otwarte na kontakt z człowiekiem i przy każdym takim działaniu, zachowaniu, które uda się gdzieś tam przetworzyć na to lepsze, przyjemniejsze w stosunku do człowieka, my odczuwamy bardzo duży poziom satysfakcji takiej wewnętrznej energii, która znowu napędza nas do dalszego działania. Jeśli się tak

dużo i długo przebywa z kotkami i pieskami, to czy nie ma się ochoty, aby przygarnąć je do własnego domu? Oczywiście, że tak. wszystkie byśmy chciały, ale gdzieś ta racjonalność w głowie również jest. Rozsądek pozostaje cały czas z przodu głowy i powstrzymuje nas to przed otwarciem prywatnego schroniska we własnym domu. Nie, no ale tak na poważnie wiemy, że tu im krzywda się nie dzieje i że mają szansę na to właśnie, żeby znaleźć dobry, właściwy dla ich charakterów dom. Zainteresowanie wyprowadzaniem psów na spacer było tak duże, że niektórzy musieli spędzić godzinę w kolejce, czekając na swojego czworonoga. A co skłoniło Agnieszkę i Adriana, aby w te sobotnie przedpołudnie wybrać się na ten bieg na sześć łap?

Prciągło nas chęć wyprowadzenia piesków, które no ciężką sytuację mają i też potrzebują trochę miłości od człowieka. osobiście mamy mamy mamy swojego piecha i cały całe życie nasze góruje praktycznie ze zwierzętami więc nie nie więc bardzo kochamy zwierzęta bardzo uwielbiamy mogli jakbyśmy mieli większy dom to byśmy ich wzięli więcej nie możemy Agnieszce Jadrianowi przypadł pies gatunku tych dużych czy nie sprawiał trudności na tym spacerze znaczy się my bardziej chyba przypadkowy wybór. Wolimy duże pieski, bo nasz też jest bardzo duży i nie ma nie mamy problemu z tym z dużymi pieskami, ale bierzemy każdego, jesteśmy już nie pierwszy raz, to już oj, który raz z kolei bierzemy dokładnie od roku i bierzemy, którego tam dostaniemy. Nie ma różnicy, czy mały, czy duży, każdy potrzebuje miłości. A co

Agnieszka sądzi o takich akcjach jak bieg na sześć łap? Według mnie jest super. Właśnie takie akcje, które są przeprowadzane zdecydowanie powinny być częściej. Szkoda, że tylko tutaj to jest raz w miesiącu, ale bardzo fajnie. Widzę zdecydowanie większą empatię ludzi do zwierząt i wiem, że na przykład tam kiedyś można powiedzieć 10, 15 lat temu nie było takich akcji. Były zdecydowanie ograniczone, a teraz zdecydowanie ludzie widać bardzo empatycznie podchodzą do zwierząt i fajnie, super. To są świetne akcje. Ja popieram 100%. Dla niektórych psy to tylko zwierzęta, których zadaniem jest na przykład pilnowanie podwórka. Dla innych to członkowie rodziny. Jak to jest więc z tą miłością do zwierząt?

ocenie Agnieszki, bo można powiedzieć, że są e takimi braćmi mniejszymi, którzy nie mogą w żaden sposób sami nam o tym powiedzieć i powinniśmy je jak najbardziej kochać. To są bardzo wdzięczne zwierzęta i powinniśmy je kochać. Kochać, jeszcze raz kochać. A czy nie żal się rozstawać po takim spacerze z pieskiem? Żal, za każdym razem żal jest. Przykro, żal jest. Dokładnie. My mamy owczarka. E. Ale tak jak mówię, no jeżeli możemy, no to wyprowadzamy czy jakoś wspieramy finansowo na tyle ile możemy. Jak najbardziej. Natalia jest stałą bywalczynią tych spacerów. Co ją przyciąga na to wydarzenie? Jesteśmy już kolejny raz tutaj i nie wiem, jakoś tak po prostu fajnie też mamy tutaj kumpelę, która robi. Sama mam też dwa psy i kota, więc jakoś tak nie wiem. A w wolontariacie zawsze robiłam. Pudding, bo tak nazywa się pies, którego

wyprowadzała Natalia, jest niestety przykładem złego traktowania w przyszłości. Na spacerze jednak zachowywał się nienagannie, ale no od serca. No kochany psiak. Tylko szkoda, że go głaskać nie można. I to jest tak, że się idzie za pieskiem i tak nie można go pogłaskać. No niestety. No ale no też trzeba to uszanować. On pewnie straumatyzowany, biedny, ale fajnie. No ja mam takie dwa małe maltańczyki, a to jest taki dosyć spory piechol, ale fajnie. A czy w ocenie Natalii da się tak zrobić, aby poprzez akcje edukacyjne

ludzie nie pozbywali się bez ważnych przyczyn kotów czy psów? Jak rozwiązać? Nie wiem. Natomiast zbytnio nie szanuję trochę takich ludzi, bo no to jest straszne. Jakby ktoś robi nadzieję psu, przegarnia go, daje mu dom, a nagle go musi oddać, bo nie wiadomo dlaczego. Nie, też właśnie słyszałam jak kotka oddawali, bo był straumatyzowany, a wyrobił się na ich łóżko i oddali, bo bo tak po prostu byłoby idealnie, gdyby schroniska nie były potrzebne, ale niestety tak nie jest. Czy więc da się podjąć działania, by jednak przestały być potrzebne? No w sensie fajnie by było, jakby nie było tych piesków tutaj i miałyby po prostu domek swój szczęśliwy, yyy, taki jaki

potrzebują. No ale w sumie z drugiej strony dobrze, że są takie schroniska właśnie dlatego jak w sensie dla zwierząt, które są niechciane po prostu. No i fajnie też, że możemy pomagać w ten sposób jakoś tak wpierać te pieski, czy tam przynosić coś, czy chociażby takie spacery. No to myślę, że to jest bardzo dużo dla takiego zwierzaczka. Właśnie nie. Paweł na to wydarzenie przyszedł całą rodziną. Dla nich to już jest coś więcej niż tylko spacer. No my jesteśmy każdej akcji co miesiąc jesteśmy tutaj całą rodziną. Yyy praktycznie co miesiąc

trafia nam się inny pies, ale te wszystkie psy są yyy tak miłe, y tak potrzebujące takich wyjść. Widać to zwłaszcza na pierwszych kilkunastu metrach, kiedy kiedy pragną tej przestrzeni, wąchają wszystko dookoła. Także bardzo polecam wszystkim, niezależnie od pory roku, takie rodzinne wyjścia. A skąd tyle empatii do zwierząt, u Pawła i jego rodziny? Przez 13 lat mieliśmy psa w domu. Nawet wtedy, kiedy ten pies był z nami, to i tak chodziliśmy tutaj wyprowadzać jeszcze psy. No nasz pies odszedł w zeszłym roku

i próbujemy zapełnić tą lukę po stracie psa. Szymon i Martyna to kolejni stali uczestnicy biegu na sześć łap. Limy pochodzić z pieskami. Często chodziliśmy. Ostatnio mieliśmy małą przerwę, ale planujemy do tego wrócić znowu. Ogólnie lubimy zwierzęta. Swojego psa nie mamy, co prawda, ale lubimy gdzieś tam pospacerować. A co Martyna sądzi o tym wydarzeniu? Czy rzeczywiście taki bieg ma sens? Jak najbardziej, bo często za takimi akcjami idą adopcje, a to jest szansa na dom dla zwierzaków. Więc jak najbardziej polecamy i zachęcamy, żeby przychodzić. Tak, jak najbardziej zachęcamy wszystkich, żeby przychodzić. Dowodem na słowa Martyny jest przykład Korneli i jej męża. Oboje po spacerze zdecydowali się na adopcję psa. Czy właśnie tak miało być? Pomysł skąd się urodził? No generalnie zawsze chcieliśmy z mężem mieć psa, ale nie

mogliśmy sobie na to pozwolić, bo nie mieliśmy swojego domu. Ale w końcu w tym roku wybudowaliśmy, zamieszkaliśmy i to jest chyba najwyższa pora, żeby takiego pieska sobie zaadoptować. No i mąż zawsze marzył o owczarku, więc tutaj okazja generalnie się świetna. A dlaczego pies ze schroniska, a nie na przykład szczeniak z hodowli? Nie wiem. Wyszliśmy z założenia, że piesek mały zawsze znajdzie dom, a piesek, który jest już w schronisku i tym bardziej taki piesek jak Duna, który ma problemy sercowe, no może mieć dużo większy problem ze znalezieniem kochającego domu, a fajnie byłoby jej dać miejsce ciepłe, no nawet na nie wiem rok czy dwa, w zależności ile jej się uda jeszcze pożyć. To w takim razie czym Diuna tak zauroczyła Kornelię? Yyy, no wystarczy na nią popatrzeć. Jest przecież przepięknym psem. Yyy, bardzo

grzecznym na spacerku w ogóle bardzo fajnie yyy z nami szła, mimo że pierwszy raz nas widziała. Yyy, no i co jest dla nas ważne, podobno zna też koty i miała z nimi kontakt. A my w domu już jednego kota mamy, więc dla nas to jest też kluczowe. W tym biegu na sześć łap wzięło udział około 200 uczestników. Daty następnego biegu jeszcze nie znamy, ale wolontariusze ze schroniska już dziś zapraszają. Zapraszamy na następny bieg. [Muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo