100% Gliwic | 81 Rocznica Powstania Warszawskiego

5 sierpnia 2025 · 18:11 · Obejrzyj na YouTube

1 Sierpnia obchodziliśmy 81 Rocznicę Wybuchu Powstania Warszawskiego. Również w Gliwicach miały miejsce uroczystości. O godzinie 17 zawyły syreny, a na skwerze przy ul. Jasnogórskiej odsłonięto tabliczkę ku pamięci Mieczysława Buczkowskiego - Powstańca Warszawskiego i mieszkańca Gliwic. Odbyło się to w obecności małżonki i Wojska Polskiego. 👉 Subskrybuj kanał, by być na bieżąco z naszymi relacjami!

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

[Muzyka] 1 sierpnia obchodziliśmy 81 już rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. Również i w Gliwicach miały miejsce uroczystości. Punktualnie o godzinie 17:00 zawyły sreny, a tutaj na skwerze przy ulicy Jasnogórskiej odsłonięto pamiątkową tabliczkę ku pamięci Mieczysława Buczkowskiego, powstańca warszawskiego i mieszkańca Gliwic. Odbyło się to w obecności jego małżonki oraz żołnierzy wojska polskiego.

>> Pani Ewo, dziś y bardzo taka wzruszająca chyba uroczystość, bo z jednej strony rocznica powstania warszawskiego, z drugiej strony no uhonorowanie pani męża. Pewnie pani jest dzisiaj dumna. Tak. Tak. Co pani czuje? >> Tak. Muszę powiedzieć, że w ostatnich czasach wojsko wykazuje, wykazywało nam

bardzo dużo takiej życzliwości, opieki i tak dalej. Czy w wyjeździe na przykład na uroczystości rocznicy powstania do Warszawy czy w jakiś innych, no bardzo pięknie zorganizowano pogrzeb męża w lutym. No i dzisiaj też panowie tak bardzo pięknie zorganizowali tą tą uroczystość, także jestem bardzo wdzięczna i

zobowiązana właśnie tą tą życzliwością ze strony wojska. Był czas, kiedy o powstańcach się nie mówiło. To były trudne czasy. >> Oczywiście, oczywiście w ogóle nie było. Właściwie rozmowa o powstańcach zaczęła się od chwili wybudowania muzeum powstania w Warszawie, bo przedtem to w ogóle nawet nie wypadało się przyznawać, że się jest powstańcem. Dopiero, dopiero

po uruchomieniu tego muzeum w Warszawie to dopiero zaczęło się mówić o powstańcach i zaczęły być uroczystości. No proszę państwa, dzisiaj w telewizji było oczywiście dużo dyskusji na temat powstania i ciągle wraca, a czy powstanie było potrzebne, a czy należało je robić, a tyle ludzi zginęło, a mąż zawsze mówił, że to w

ogóle nie wchodzi w rachubę. powstanie. Yyy, nawet jeżeli by ci przywódcy nie dali hasła albo odwołali, to powstanie byłoby i tak wybuchło, dlatego że yyy społeczeństwo było tak zmęczone niewolą, tym poniewieraniem, tym strzelaniem. jechało się do pracy, zatrzymano autobus, wyrzucano wszystkich, strzelano, stawiano pod muru, strzelano i nigdy nie wiadomo było, czy się z tej pracy wróci, czy się nie wróci, czy także mąż mówi, że to w ogóle nie było dyskusji, czy jest potrzebne, czy niepotrzebne. Ludzie byli już na skraju wyczerpania psychicznego i powstanie

zresztą najlepszy dowód. Mąż mieszkał na Żoliborzu. Miał się zgłosić w centrum w szpitalu, ale już nie zdążył, dlatego że na Żoliborzu dzień wcześniej wybuchło powstanie bez hasła oficjalnego, dlatego że młodzież już jak zobaczyli te tabory niemieckie wlokące

się ze wschodu porozbijane i tak dalej, to już zaczęli walczyć z Niemcami. Także to w ogóle nie wchodziło w rachubę takie takie dyskusje. >> A mąż chętnie wracał do tych wspomnień, opowiadał, czy raczej tak unikał tematu? >> Młodzież może powie, czy chętnie, czy nie chętnie. Mąż zawsze mówił, robiło,

robiło się to, co należało robić i uważał, że to powinno wyczerpać, ale ja go namawiałam, żeby żeby mówił młodzieży, żeby opowiadał, że to jest ważne, bo to wychowanie dzieci było bardzo takie patriotyczne, ale powiedzmy sobie, nie we wszystkich domach tak było, a zwłaszcza teraz. I dlatego wydaje mi się, że trzeba mówić i trzeba opowiadać młodzieży i żeby ich jednak przekonać do

tego, że ojczyzna jest wartością wielką i że trzeba jej bronić. Pan Mieczysław ratował ludzi w powstaniu, a potem ratował ludzi po prostu lecząc ich w szpitalu. Muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o związki mojego męża z Gliwicami, to były bardzo takie ścisłe, dlatego że no mąż młodość

spędzał w Warszawie, ale po powstaniu, po wojnie jeszcze był jakiś czas w Warszawie, bo tam wykańczał sprawy studiów i tak dalej, ale potem przyjechał na Śląsk. No i yyy mąż przyjechał tu na Śląsk, najpierw rozpoczął pracę w klinice w Katowicach. Yyy a ale potem yyy ponieważ profesor,

który klinikę w Katowicach prowadził, został przeniesiony do Wrocławia, a Wrocław był rozburzony wtedy bardzo i mąż nie chciał już znowu w ruiny jechać do tego Wrocławia, więc został tutaj u rodziców. M, ale wkrótce został powołany do wojska. Niby mówiło się, że na rok, ale wyszło z tego prawie 8em lat. Jak udało mu się po tych ośmiu latach jakoś wydostać z wojska, wrócił do y Zabrza,

do kliniki, tam zrobił doktorat, ale praca w klinice wydawała mu się taka zbyt monotonna. Był wtedy młody, energiczny, chciał działać. Y, no i okazało się, że szpital w Gliwicach jest strasznie zaniedbany. Szczury latały po kuchni, w ogóle był brud, smró i ubóstwo. I mąż zdecydował się przejąć ten szpital i rozpoczął jego renowację. Yyy, no oczywiście to wzbudziło bardzo wielu wrogów, bo każda, jak nam się coś

udaje robić, to na ogół wrogowie się znajdują, ale mąż miał zasadę, że nie walczył z wrogami, tylko szukał przyjaciół. >> Tak zostało praktycznie no dziś, że dziś jest bardzo ważną placówką, czyli można powiedzieć zastał taki troszeczkę drewniany szpital, a zostawił murowany. Tak jakbyśmy to o królu Kazimierzu powiedzieli. >> Tak. Jaki mąż był na co dzień tak w domu? On był bardziej taki opiekuńczy, czy może by taki, że ciągle coś myślał? >> Wspaniałym człowiekiem jako człowiek, wie pan, był bardzo szlachetny, bardzo otacki, był bardzo takim prawym człowiekiem, wie pan. Dla niego nie było jakiś takich pół pół świadków i tak dalej. był bardzo

dzielny, prawy i i dzięki temu przeżyliśmy z sobą jako bardzo dobre małżeństwo 65 lat. >> A zapytam o tą ławeczkę. Rzeczywiście mąż przychodził tutaj, lubił usiadać tu na łabeczce, na które >> tak, bo była taka sytuacja, że jak wychodziliśmy, starałam się, żeby codziennie wychodzić, mimo że już mąż miał duże trudności z chodzeniem, ale uważałam, że codziennie trzeba wychodzić, więc wychodziliśmy, pierż mieszkamy tam w tamtym bloku, tym drugim bloku. Wychodziliśmy tutaj, ja go zostawiałam na tej ławeczce, szłam z wózeczkiem na wieczorka na zakupy.

No i tak, tak żeśmy spędzali i potem wracała, wracaliśmy. A tutaj w tamtym budynku na parterze mieści się fundacja pomocy dzieciom chorym na cukrzycę. No i panie z okna swojego biura widywały mojego męża, który siadał na tej ławeczce i w pewnym momencie jak go brakło, panie doszły do wniosku, że coś trzeba z tą ławeczką zrobić i one wystąpiły z inicjatywą,

żeby zrobić właśnie tą tabliczkę i upamiętnić tą ławeczkę. >> Będziemy na tą ławeczkę przychodzić. Dzięki temu będziemy o pani Mieczysławie pamiętać. A myślę, że o powstańcach też pamięć nigdy nie zaginie. Zaczynamy teraz, myślę, uroczystości. Ja bardzo dziękuję >> serdecznie. Witam państwa na

uroczystości upamiętnienia 81 rocznicy wybuchu powstania warszawskiego oraz odsłonięcia tabliczki upamiętniającej jednego z uczestników powstania warszawskiego, zmarłego w lutym tego roku pana pułkownika doktora Mieczysława Buczkowskiego, pseudonim Bóg. umieszczonej na jego ulubionej ławeczce. >> Panie majorze, uroczystość bardzo wzruszająca dzisiaj. Pierwsza taka w Gliwicach. No bo jednak powstanie warszawskie gdzieś tam pamięta się o nim

głównie w stolicy, a to tymczasem w Gliwicach i nieprzypadkowo, prawda? No nieprzypadkowo tutaj w Gliwicach. No niestety tak się złożyło, że w tym roku zmarli gliwiczanie, dwoje gliwiczan, ostatni powstańcy warszawscy, ale trzeba pamiętać o nich. Gliwice też zawsze o nich pamiętało. Garnizon Gliwice zawsze pamięta o powstańcach Warszawy, o tych trudnych chwilach i tych trudnych czasach. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że

możemy uczestniczyć w takich uroczystościach, organizować tak, żeby pamięć o tych heroicznych czynach naszych Polakach nigdy nie nigdy nie zamarła. >> Widzę duże wzruszenie tutaj w głosie pana majora. Panie majorze, no dla wojska, dla żołnierzy, takich zwykłych żołnierzy ci powstańcy to są przykładem właśnie tego, czego co byśmy sobie chcieli, żeby było zawsze, patriotyzmu, walki. niezłomności do samego końca o ojczyznę, o o życie, o rodzinę. >> No tak. Yyy jak to mówią żołnierze nie

pracują, tylko żołnierze służą, służą, służą ojczyźnie i to nam przyświeca zawsze yyy do końca naszych dni, choćby to były w pokoju. Mimo wszystko i tak służymy ojczyźnie. >> Niech tak zostanie. Dziękuję bardzo za >> Dziękuję bardzo. >> Żołnierze Wojska Polskiego, Armii Krajowej. oraz harcerze i mieszkańcy Warszawy

spoglądali na płonącą Warszawę z determinacją i bólem. >> Panie Piotrze, powstanie warszawskie kojarzy nam się słusznie ze stolicą, ale też i Gliwice mają swoje akcenty i swój wkład w tą nowszą historię, jeżeli chodzi o powstańców, bo tutaj mieszkali powstańcy, a dziś uhonorowaliśmy w zasadzie jednego z nich przez ławeczkę, a drugiego też przez pamięć. Tak, oczywiście powstańcy warszawcy kojarzą nam się ze stolicą, z tym największym zrywem zbrojnym powstańczym w czasie II wojny światowej.

Wiele osób wtedy w powstaniu zginęło, zarówno powstańców, jak i mieszkańców Warszawy, ale znacznie więcej ich przeżyło. Wszystkie te osoby niosły później ze sobą pamięć o powstańców. Wiele z nich rozproszyło się po Polsce i po świecie. Przynajmniej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt osób, które uczestniczyły w powstaniu warszawskim mieszkały również w Gliwicach. Jedną z takich osób był pan doktor Mieczysław Buczkowski, wieloletni ordynator oddziału chorób wewnętrznych gliwbickiego szpitala, również dyrektor tej placówki i dyrektor Zakładu Opieki

Zdrowotnej. >> Ławeczka symbol. Bardzo wyraźnie to będzie symbol. No tutaj pan Mieczysław podobno, znaczy nie podobno, tylko na pewno lubił przychodzić, lubił siadać, a dzięki temu będzie ta pamięć trwała. Skąd ten pomysł wziął się? Wie pan może? To jest inicjatywa małżonki pana doktora, pani profesor Ewy Buczkowskiej i myślę, że to jest fantastyczna

fantastyczny sposób na uhonorowanie tej pamięci. Oczywiście przy takich rocznicach jak rocznica wybuchu powstania warszawskiego mówimy o tych wielkich i ważnych sprawach. o wolności, o ojczyźnie, o walce w jej obronie. Ale powinniśmy również pamiętać, że

powstańcy warszawcy, inni żołnierze i osoby, które walczyły w obronie ojczyzny, walczyły również o te sprawy najprostsze. O to właśnie, żebyśmy mieli się gdzie spotykać, żebyśmy mogli żyć normalnie z naszymi rodzinami, dziećmi, wnukami i mieć taką ławeczkę, w której na której można sobie usiąść i odpoczynć. Mówimy o powstaniu śląskim, ale jednak gdyby nie inicjatywa i zaangażowanie pana Mieczysława, to nie wiadomo jak szpital miejski by dziś wyglądał. Myślę, że szpital miejski i zakład

opieki zdrowotnej przechodziły różne koleje losu. Na pewno pan doktor Puczkowski ma swój ogromny wpłat jego historię. przyczynił się przecież yyy również do utworzenia oddziału kardiologii, oddziału yyy intensywnego nadzoru kardiologicznego, oddziału Dializ. W związku z czym yyy zapisał się na kartach historii naszego miasta nie tylko jako powstaniec warszawski ale przede wszystkim jako fantastyczny lekarz, ordynator, dyrektor, który przez wiele, wiele lat niósł pomoc gliwiczanom >> i w pewnym sensie gliwiczanin. Dziękuję bardzo. >> Wój jest dla mnie bliską osobą. Wój Buczkowski nie jest dokładnie moją rodziną, ale jest ojcem chrzestnym mojego męża.

>> Pani Urszulo, na pewno pani znała, nieraz rozmawiała z panem Mieczysławem. Postać, bym powiedział nawet, znacząca w Gliwicach. Niewielu mamy powstańców. Jak jaki był pan Mieczysław, pani zdanie z perspektywy właśnie dużo młodszej osoby od niego? >> Był osobą taką niezwykłą, jakich się już nie spotyka. był niezwykle wyważony,

niezwykle spokojny, oczytany, prawdziwy erudyta, prawdziwy z olbrzymią wiedzą, która w ogóle jakby ząb czasu nie żadnego piętna nie wywarł na jego myśleniu i na jego wiedzę, którą zdobywał przez lata czytając mnóstwo książek i o świecie i o Polsce. Miał też takie bardzo wnikliwe spostrzeżenia o sytuacji takiej społecznej czy politycznej aktualnej. Był takim obserwatorem też bardzo wnikliwym. dużo komentował życia i świata

i dzielił się bolesnymi wspomnieniami mniej chętnie, ale dało się go do tego przekonać, bo niektórych osób się nie daje. Także jeszcze moje dzieci były w stanie usłyszeć o powstaniu, były w stanie nawet usłyszeć o tym, jak się żyło w dleciu międzywojennym. Te opowieści były tak bardzo barwne, żywe i opowiedziane niesamowicie pięknym językiem. Myśli pani, że odcisnął takie pozytywne piętno na dzieciach, bo na was to na pewno, jeśli chodzi o patriotyzm, o odczucia do Polski? >> Na pewno, >> na pewno był taką takim punktem odniesienia. Tym bardziej, że cała rodzina wuja i też tym samym rodzina mojej teściowej, bo to jest jakby ten to samo pochodzenie, była rodziną patriotyczną.

prababka, wuja lub babka, nie jestem pewna, ym spędziła jakiś czas w carskim więzieniu za to, że ukrywała powstańców styczniowych. Także te tradycje tam były bardzo żywe i bardzo pielęgnowane. [Muzyka] >> I oby to przetrwało. Dziękuję bardzo i do zobaczenia.

[Muzyka]

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo