🚴♂️ 100% Gliwic – 66. Gliwicki Rajd Rowerowy 🌿🏅
🚴♂️ 100% Gliwic – 66. Gliwicki Rajd Rowerowy 🌿🏅 W tym odcinku Grzegorz Muzia relacjonuje 66. Gliwicki Rajd Rowerowy, organizowany przez Turystyczny Klub Kolarski PTTK im. Władysława Huzy. 🚴♀️🌞 Setki miłośników dwóch kółek wyruszyły w trasę, by wspólnie cieszyć się aktywnością, pięknymi widokami i rowerową pasją. Jak wyglądała tegoroczna edycja? Sprawdźcie naszą relację! 🎥✨ 🔔 Subskrybuj, by być na bieżąco z wydarzeniami w Gliwicach!
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.
[Muzyka] Już po raz 66 turystyczny klub kolarski PTTK imienia Władysława Huzy z Gliwic zorganizował rajd, który oficjalnie otwiera sezon rowerowy w nowym roku. Start rajdu był w Gliwicach, a meta w Twarogu Małym, gdzie tradycyjnie odbył się konkurs na najpiękniejszą marżannę, a potem symbolicznym spaleniem wszystkich kukieł pożegnano zimę. Do Twarogu z różnych stron Śląska z tej okazji przyjechało ponad 200 rowerzystów, a wśród nich byli między innymi Beata i Ryszard z klubu Groń Stychów. Posłuchajmy jak zaczęła się ich przygoda z PTTK. No w sumie z PTTK to
powiedzmy od 2015 roku, ale w 87 roku, w 85 już byłem w W 85 byłem już na zlocie pierwszym. To był mój pierwszy zlot rowerowy w Gliwicach, w Czechowicach. No ja dopiero od 2015 roku razem z mężem zaczęłam jeździć, bo przedtem to tak było z dziećmi tylko na takie spacerki, jak to mówią, dookoła komina. Beata ze względów zawodowych później zaczęła jeździć na takie wyprawy rowerowe, ale ma za to cenne wskazówki dla początkujących. Posłuchajmy jakie. Tak, zaczynałam troszkę później, małymi dystansami, bo nieraz rodziny się bronią, że tak daleko nie pojadą. Ja też zaczynam od 10 km, później coraz dalej.
Człowiek nabiera kondycji i takie właśnie nie siedzenie przed telewizorem można powiedzieć, nie przed komputerem. Warto brać dzieci. Jeżdżą z nami też wnuki, może na nie na takich dużych dystansach, ale też poznają. Jest tyle ciekawych miejsc, gdzie można właśnie podjechać rowerem i spędzić ze sobą czas. Ryszard lubi wyzwania. Takim było pokonanie trasy z Wisły do Gdańska. Jak tego dokonał? to etapami, bo to jest na przykład etapami, no bo trzeba, żeby zacząć szlak Wisły zaczyna się od przysłopa, więc na Baranią górę trzeba wejść, ale to już pieszo wjeżdżają rowerami, ale to trzeba już mieć inny level, jak to mówią. No i po prostu takimi kawałkami z Wisły do Tychów czy tam do Katowic, potem z z Oświęcimia do Krakowa, z Krakowa do Warszawy i z Warszawy do Gdańska. Akurat takie, takie to miałem podzielone etapami, także to
są takie tygodniowe wyjazdy, nie? Beniamin i Aleksander na ten rajd przyjechali z Cieszyna. Które to już jest ich topienie Marżanny i co ich ciągnie na te wyprawy? Jesteśmy kolejny raz z rzędu. Co roku jeździmy na ten rajd. Bardzo się nam to podoba. Przyjeżdżamy po prostu pociągiem Cieszyna do Katowic i potem z Katowic do Gliwic i pokonujemy tą trasę. Kiełbaska
oczywiście i nam się to zawsze podoba co roku. To chyba czwarty z kolei będzie, nie? I po prostu jest tu bardzo miła atmosfera. Mamy już, jak się mówi, grono swoich przyjaciół, więc można się spotkać, powspominać jakby dawne też wycieczki, no i po prostu razem wspólnie
z przyjaciółmi planować następny. A jak zaczęła się ta przygoda Beniamina i Aleksandra z PTTK? Czy w sumie można powiedzieć, że to było tak, że mój najstarszy brat zachęcił mnie do tego, żeby jeździć na rowerach, a ja ze względu na to, że żeby swojego syna, bo to jest mój syn, nie Beniamin, żeby go po prostu zachęcić do właśnie takiej turystyki i zapełnienia wolnego czasu,
żeby po prostu nie poszedł jakieś inne złe towarzystwo i tak dalej. No to zaproponowałem, że będziemy jeździć na rowery i to się zaczęło od 2013 roku, że po prostu zaczęliśmy jeździć na rowerach, wstąpiliśmy do klubu jako najpierw sympatycy, a w 2016 już do PTTK
i od 2016 jesteśmy w PTTK i TKK Ondra Szyk Cieszyn, a w 2018, a syn chyba czy d lata później staliśmy się przodownikami turystyki kolarskiej, więc po prostu gdzie Są jakieś fajne wycieczki czy nawet zloty. Staramy się na nich jeździć. Ostatnio byliśmy na zimowym rajdzie Stolemy w Pucku. Posłuchajmy teraz dlaczego w ocenie Aleksandra lepiej jest jeździć zorganizowanej grupie niż samemu. Czy uważam, że różnica jest taka, że
jeżdżąc w grupie można po prostu dowiedzieć się więcej ciekawych rzeczy i pozwiedzać więcej ciekawych rzeczy, bo człowiek jak jedzie po prostu indywidualnie, no to wytycza sobie trasę i jedzie tą trasą, a może po prostu przeoczyć na przykład naprawdę bardzo fajne i czy muzea, czy skanseny, czy pomniki przyrody, czy jeszcze jakieś inne rzeczy związane po prostu z krajoznawem, A jadąc w grupie po prostu można do zwiedzić się więcej rzeczy i no i jest raźniej, nie? Oczywiście lepiej w grupie, no nie? Bo jak się jedzie w grupie, to jest też w miarę przyzwoite tempo, gdzieś można razem pojechać, pozwiedzać, a samemu też można wiele rzeczy. Z samego doświadczenia wiem, że jak na przykład jeżdżę sam, no to też zwiedzam, no nie? Zaliczam trasę i powiedziałbym, że to jest naprawdę bardzo fajne. No nie pełni się z
Beniaminem. Zgadzamy. Teraz poznajmy grupę kolarską z Uniwersytetu II Wieku z Knurowa, a przedstawi ją Bernard Fiołka. Dzień dobry państwu. Dzisiaj jest dzień piękny, słoneczny. Jesteśmy na topieniu Marzanny w tworogu małym na obiekcie sportowym. Jak co roku od kilku lat tu w tym miejscu rozpoczyna można powiedzieć się nasz ten powiatowy gliwicki teren i
miejsce gdzie topimy marżanny i spotkamy się rowerzyści ja reprezentuję Knurów Uniwersytet II wieku prezes nasz Tomasz Regginek bardzo intensywnie nas integruje. Za zeszły rok pamiętam było nas około 300 członków. Grupę rowerową również aktywujemy. Parę takich
ministerialnych dofinansowań. Byliśmy na Wellstyn, Milis Baricz i tu co roku się spotykamy, ale w międzyczasie uczestniczymy w takich rajdach naszych rowerowych. Bardzo fajna grupa i wtedy organizujemy się, wybieramy się na trasy okrutne po naszym rejonie. yyy zawsze mamy coś atrakcyjnego, czy zwiedzamy jakieś takie ogliczne zamki, czy również yyy na jakiś takich y wewnętrznych naszych yy imprezkach. Także to rowery pamiętam jak
ctery lata temu czy trzy y wyjeżdżaliśmy taki rajd rowerowy. No różne rowery były, ale pamiętajcie od zwykłego roweru do dzisiaj do elektryków czy każdy inny ma jakiś lepszą sprzęt, jest to fajna sprawa. I powiedziawszy na sam koniec być może wyjeżdżając na takie poza
obszar nasz Knorowa na rejon Baryczy czy na Corst piękne sprawy tam żeśmy sobie wynajęli autokar który miał przyczepkę tam żeśmy przyczepiali rowerki piękna sprawa rowery jadą za nami. Grupa taka 30 40osobowa. My w autokarze i dojeżdżamy na miejsce, gdzie w tym momencie wsiadamy na rowery, ustawiamy i
pięknie się bawimy i można zwiedzać Polskę, bo naprawdę jest gdzie. W obecnych czasach i miasto Gliwice i każda okoliczna obszar, każdy okoliczny obszar robi przy remoncie dróg czy dojazdach ścieżki rowerowej. Piękna sprawa. Także pozdrawiam, zapraszam wszystkich rowerzystów na spotkanie w każdym miejscu. Razem z panem Bernardem z Knurowa przyjechały panie Elżbiety, Irena i Jola. Poznajmy je bliżej. My jesteśmy z Knurowa, z Uniwersytetu II Wieku w Krnurowie i mamy yyy w naszym
yyy uniwersytecie taką grupę, która po prostu jeździ na rowerze. Naszym tutaj liderem jest kolega Julian. Tak. i on jest głównym takim organizatorem, nas tutaj wszystkich jakoś tak integruje, zachęca do wyjazdu i dlatego tutaj właśnie jesteśmy. Zawsze bardzo lubiłam jeździć na rowerze i bardzo, bardzo się ucieszyłam, kiedy właśnie pojawił się Julian i ogłosił, że jest taka grupa rowerowa. Każdy wyjazd jest dla mnie radością. Oczekuję i prawie jak mogę to jeżdżę zawsze. To jest mój kolejny wyjazd w tej grupie i czekam na dalsze. Znaczy ja mogę powiedzieć tak, ja mam dobrą formę, ja jeszcze na oryginale rowerze nie podrasowanym, nie nieliczna. A jak muszę, bo jestem z tego
dumna, że jeżdżę na rowerze bez wspomagania i kondycję mam przez to bardzo dobrą, ale nie tylko dzięki temu. Przygoda z rowerem to jest od dziecka, bo zawsze na rowerze lubiłam jeździć, a teraz jako już w takim wieku troszeczkę starszym Julian nam ja nie umiem się ułatwia ułatwia nam tą pracę raczej także jeździmy z nim. To zapytajmy Juliana, jak udało mu się przekonać, by panie połknęły tego rowerowego bakcyla. Znaczy specjalnie nie trzeba nic zrobić.
osobistym. W każdym bądź razie cieszę cieszę się, że mam takie koleżanki i kolegów i możemy coś tam w tej turystyce pokazać, że jednak pomimo naszego młodzieżowego wieku jednak dajemy radę pokonać te 20 km w jedną stronę. No i jeszcze czeka nas powrót. Także, że ruch to zdrowie. Tak,
w tej grupie jeździ też pani Jadwiga, która opowie nam jak to kiedyś wyglądała droga do Twarogu i czy coś się zmieniło. Byliśmy tu kilka lat temu i droga wtedy była dużo wyboista, była błotnista. Dzisiaj drog Julion Julian, nasz przewodnik bardzo dobrą trasą nas poprowadził. Bardzo tu lubimy bywać. Ile razy możemy to nie tylko tu, bo jeździmy dosyć dużo i często nawet byliśmy w Czorsztynie a tam 80 km także trasy są
przecudne, organizowane przez naszego wspaniałego Juliana. To poznajmy teraz koło PTT Ramża Czerwionki Leszczyny, a przedstawi je Grzegorz Mućkę. No pięknie pan trafił, bo w tym roku nasze koło obchodzi 65lecie powstania, także już kupę czasu jeździmy, chodzimy po górach.
Yyy, w latach świetności mieliśmy jeszcze sekcję żeglarską, motorową, y, narciarską, a w tej chwili jest nas około 60 członków i tylko preferujemy turystykę górską i rowerową. Robimy swoje rajdy rocznie, gdzie do nas przyjeżdżają wszyscy rowerzyści z całego województwa. Natomiast bierzemy udział we wszystkich większości, no może tak powiem, we wszystkich rajdach, które organizują inne kluby i dodatkowo robimy sobie swoje wyjazdy, takie na przykład w tym roku zaplanowaliśmy velosoła, dookoła czterech zbiorników Pogoria, Meandry, Odry, żelazny szlak, także sporo
jeździmy na rowerkach, a grupa jak widać jest młoda, silna. prężna. Także chętnie korzystamy. Jak tylko coś się dzieje rowerowo, to zawsze nas można znaleźć. Koło Grzegorza jest ledwie o rok młodsze od rajdu Topienie Marżanny. Czy to oznacza, że już od 65 lat jego członkowie przyjeżdżają do Twarogu Małego, by cieszyć się z powrotu wiosny? Jesteśmy co roku od lat, od samego początku zawsze przyjeżdża. Czasami było minus7 stopni, było nas trzech, a jak jest pogoda, to kilkanaście osób zawsze jedzie. Nie mamy tu blisko, bo ponad 20 km w jedną stronę. Także jak na pierwszy wyjazd yyy w roku w sam raz cztery pory
roku też bywały. Bywało tak, że przy minus siedmiu jechaliśmy na topienie Marżanny. Akurat Wandrus Żory w Żorach organizował. To jak mieliśmy łańcuchy nastawione na danym biegu, tak zamarzły, już nie można było używać przerzutek, także było ciężko. Na zakończenie tego rajdu ma miejsce konkurs naefektowniejszą Marżannę. Tym razem zwyciężyła Marżanna przygotowana przez Norberta. No tradycyjnie już z naszego trionu robię Marżannę. Już zeszłego roku kombinowałem, co zrobić, w czym rzecz. Jesteśmy Trią z Knurowa i należymy do
rowerowego związku. Dlatego ma i pompkę i kółko nawet i głową kiwa, co było już zarejestrowane. No dużo pomysłów trzeba. Zawsze się coś urodziło, żeby dołożyć. Pani Irena Musiał pełni funkcję sołtysa twarogu małego. Jak sięga pamięcią rowerzyści do Twarogu przyjeżdżali od zawsze. Pani Reno, dzisiaj kolejny już tutaj zlot, jeśli chodzi o rowerzystów z różnych części miasta. Pani pamięta ten pierwszy raz, kiedy przyszli do pani zapokali do drzwi? Chodziłam teraz do Kruniki, bo mąż prowadzi tak krunika. To już było to 97 to już było z nowin taki odcinek, ale wy jeszcze chyba jesteście wcześniej.
Wcześniej? Tak jest. wcześniej od od początku mojej kadencji chyba jak jak pani zareagowała zapytali i powiedzieli czy możemy sobie tutaj zrobić metę i imprezkę czy pani się bała oni z początku jeździli do strażrywają no ale że tu jest więcej miejsca więcej już teraz coraz więcej ludzi dlatego mają tu mamy zaplecze takie z ogniskiem zrobione nie ławeczki plac zabawi mogą skorzystać ze wszystkiego. A pamięta pani jakąś, nie wiem, albo zabawną historię, albo jakąś taką coś podpalili, coś ten działo się? Nie, nie jest bardzo grzeczne ludzie, bardzo, bardzo zostawiają porządek po sobie, nie ma problemu. A proszę mi coś powiedzieć o waszej tutaj miejscowości Twarogu. Ilu jest mieszkańców, jak wy tu sobie żyjecie? No bardzo dobrze żyjemy, bardzo dobrze.
Mamy około 300 mieszkańców. No rzeczy, no właściwie wszyscy nie są tu zameldowani, nie? No ale mamy bardzo fajnych mieszkańców, trzeba pochwalić. Mamy dużo takich nowo, jak to powiedzieć, nowo wybudowanych, przybyłych, ale naprawdę ludzie z dobrego serca zawsze pomagają,
zawsze są chętni do wszystkiego. My dużo organizujemy, dużo organizujemy. Teraz żeśmy mieli dzień kobiet, teraz będziemy w niedzielę mieli Marzanka, bo się boli, że będzie zimno dzisiaj i dopiero za tydzień. Później mamy rajd rowerowy w maju. Pierwszy albo trzeci. No zależy od pogody, żeby śniegiem nie sypało, nie? Bo już my tak mieli, że już i śnieg sypał 1 maja. No później mamy festyn
czerwca dla dzieci. No jak zarobiemy czy będziemy mieć pieniążki, zrobimy jeszcze pożegnanie lata. No i Mikołaj. Mikołaj zawsze mamy tu, no zawsze od jak był covid to myśmy objeżdżali traktorem. Teraz przyjeżdżał Mikołaj na traktorze, na boisku. Mają dzieci frajda z ogniskiem, ze wszystkim. No to się dzieje u was bardzo dużo. A proszę mi powiedzieć, czy jest taka możliwość, że jak to się tu wybudować, to jeszcze jest plac, czy już nie ma? No jeszcze są działki, bo widziałam z początku jest sprzedam działki, nie? Tu też jeszcze są działki, także jeszcze by może coś się znalazło. Jeszcze może by się coś znalazło. Natomiast proszę mi powiedzieć, bo ci rowerzyści, wróćmy do nich, oni dodają takiego uroku, kolorytu, że nie wiem, czekacie na nich co roku, że będzie ta wyprawa. No nim pan Szerszeń przyjechał do nas, to ja
już z mężem rozmawiałam. O, jeszcze nie było marzenioków, już się znaleźli. No bardzo się cieszymy, że że mamy taką wioskę, w której ludzie się dobrze czują, chcą przyjechać, bo przez tyle lat przyjeżdżają i myślę, że są zadowoleni, także myślę, że nie ma źle. A pani sołtys jeszcze jeździ na rowerze? Pewnie, że pewnie, że czyli ekologicznie i do do sklepu. Tak, do sklepu. No tak, jeszcze samochodem, ale do sklepu rajd rowerowy. No z 13 do 15 km jedna strona
jademy, nie? To fajnie. To co, będzie w Twarogu fajne lato w tym roku czy nie? Jakie są? Musi, musi być. Mamy festyny, mamy takie rzeczy. To musi być pogoda. Musi być pogoda. No. No to zaprości to przyjedziemy z kamerą. Do zobaczenia. Zawsze jak jademy na rajd rowerowy, to jademy z pełnym wypasyem. Mamy ciasto, kawa, mamy bigos albo kiełbasa pieczono, nie na ciepło. No także my zawsze jakoś tak no razem, wspólnie wszystkimi siłami. Mam bardzo dobrorada, którą się tak staro, że miałam dobrorada. No już
niektórzy poodchodzili, bo i wiekowo, a teraz mam takich młodych, ale tacy fajni, zaangażowani, że naprawdę się chce. No to się chce. No w takim razie wracamy tutaj do wyboru najpiękniejszej Marzanny. Zapraszamy panią sołtys do naszej tutaj zabawy. Dziękuję. Dziękuję bardzo. Jak widać było w ten pierwszy dzień wiosny pogoda dopisała. Humory też. dzisiaj wstało taki bardzo złym
humorze i świecić też mu się nie chciało, bo mówi, że zimno na dworze, a gdy piosenkę usłyszało, to się tak bardzo rozcieszyło. Za wielkie chmory zaraz wyszło i nam radośnie zaświeciło. Słoneczko nasze rozmuszka, bo nie do twarzy cichysk. Słoneczko nasze rozpusz się i
nasze na rowerze będzie lżej. [Muzyka]


