Wrak Race Silesia zagrało z WOŚP!
W minioną niedzielę po raz 34. zagrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. W Gliwicach jednym z pierwszych wydarzeń, które zapoczątkowały orkiestrowe licytacje, były zawody Wrak Race Silesia – widowiskowe wyścigi popularnych „złomków”. Tradycyjnie areną zmagań był specjalnie przygotowany teren giełdy samochodowej w Gliwicach, gdzie od rana nie brakowało emocji, ryku silników i… hojności.

Wrak Race Silesia od lat gra z WOŚP, łącząc motorsportową pasję z pomaganiem. O tym, jak długo wydarzenie wspiera Orkiestrę oraz jakie atrakcje przygotowano na tegoroczne licytacje, opowiadał organizator zawodów Marcin Klukowski.

Licytacje pełne emocji
Jedną z pierwszych wylicytowanych atrakcji był przejazd wozem strażackim. Zwyciężczynią licytacji została Dorota, która wraz z rodziną postanowiła wesprzeć WOŚP w wyjątkowy sposób. Spore zainteresowanie wzbudziła także licytacja przejazdu „taksówką” Wrak Race po torze, i to w trakcie trwającego wyścigu. Najwyższą kwotę zaoferowali Jarek i Jakub, dla których adrenalina połączona z pomaganiem była propozycją nie do odrzucenia.
Na zakończenie licytacji wylicytowano samochód biorący udział w wyścigu. Jego nowi właściciele przeznaczyli na ten cel aż 1200 złotych. O tym, ile jeszcze udało się zebrać do puszek podczas wydarzenia, mówili wolontariusze WOŚP – Szymon i Franek, którzy przez cały dzień kwestowali wśród uczestników i kibiców.

Kibice i wrakowe perełki
Wrak Race to nie tylko zawodnicy, ale także publiczność, która licznie zgromadziła się wokół toru. Wśród kibiców nie brakowało stałych bywalców – Marzena i Grażyna zdradziły, komu w tym roku najmocniej kibicowały.
Na torze pojawiły się prawdziwe wrakowe perełki. Duże zainteresowanie wzbudzał m.in. Volkswagen Beetle, którym ścigał się Damian. Swoich sił w wyścigach spróbował również Dominik, który opowiedział, skąd wziął samochód na start. Spore wrażenie – nie tylko na torze – robił także pojazd Adriana, a uwagę kibiców przyciągał samochód Mateusza wyróżniający się nietypowym designem.
Wśród uczestników nie zabrakło również weteranów. Błażej, choć nie jest mechanikiem, samodzielnie przygotowuje swoje auta do startów i od lat bierze udział w wyścigach „złomków”. Co ciekawe, w zawodach startuje także jego żona Weronika, która ma własne auto i równie dużo sportowego zacięcia.
Pomaganie na pełnym gazie
Wrak Race Silesia po raz kolejny udowodniło, że to wydarzenie znacznie więcej niż tylko sportowa rywalizacja. To połączenie pasji, dobrej zabawy i realnej pomocy potrzebującym. W Gliwicach znów pokazano, że pomaganie może iść w parze z ogromnymi emocjami – i to dosłownie na pełnym gazie.