Rowerowy rajd do Sierakowic | W Drogę

26 czerwca 2026 · 13:36 · Obejrzyj na YouTube

Rower to dla nich nie tylko środek transportu, ale przede wszystkim sposób na aktywne spędzanie czasu i odkrywanie uroków regionu. Turystyczny Klub Kolarski im. Władysława Huzy po raz kolejny zaprosił miłośników dwóch kółek na wspólną wyprawę. Tym razem trasa prowadziła do Sierakowic, gdzie na uczestników czekały konkursy, wspólna integracja i zasłużony odpoczynek po przejechanych kilometrach. Było to ostatnie klubowe spotkanie na rowerowym szlaku przed wakacyjną przerwą. Kto wyruszył na trasę razem z „Huzym”? O tym opowie Elżbieta.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

[muzyka] Rower to dla nich nie tylko środek transportu, ale przede wszystkim sposób na aktywne spędzenie czasu i odkrywanie uroków regionu. Turystyczny klub kolarski imieniem Władysława Huzy po raz kolejny zaprosił miłośników dwóch kółek na wspólną wyprawę. Tym razem trasa prowadziła do Sierakowic, gdzie na uczestników czekały konkursy, wspólna integracja i zasłużony odpoczynek po przejechanych kilometrach. Kto wyruszył na trasę razem z Chuzym? O tym opowie Elżbieta. Prócz naszego klubu przyjechali jeszcze z Bytomia, z Czerwionki Leszczyn. Jeszcze mamy z Rybnika i z Knurowa, z tryonu.

To wszystko. >> A z miasteczka śląskiego jeszcze osoba jedna jest również >> z Sierakowice. Ja tu jestem pierwszy raz. A powiedz, wy tu często już bywaliście? >> Tak, przyjeżdżamy często tutaj w zeszłym roku też. Troszkę mniej udany był, bo akurat lał deszcz [śmiech] taki, że było mało osób. No ale trudno,

nie, my pogody nie wybieramy. Jaka pogoda jest, taką musimy zaakceptować. >> Ale macie za to bardzo fajne warunki. Tutaj są stoły zadaszone, piękne boisko. Jaką trasę pokonaliście, żeby tu pokonać Gliwic? Którędy żeście jechali? >> Przejechaliśmy przez łany i właściwie głównie żeśmy polami jechali. Także omijaliśmy większość dróg

nieduże 17,5 km bliziutko, >> ale to oznacza, że to bardzo malownicza trasa. Tak, pola, lasy. >> Oczywiście, że tak. Tak, bo nie ma ruchu. Omijamy większość dróg, także da się przejechać właśnie takimi polami, lasami. >> To jest dla was, no nie tylko chyba po

to, żeby jeździć na rowerze, ale przede wszystkim ważne są te spotkania, integracja. >> Tak, to jest najważniejsze spotkanie. z ludźmi, z przyjaciółmi. W większości się znamy, dlatego przeważnie przyjeżdża ta sama grupa osób. >> A jak ty długo jeździsz z Chudzem? Już >> od 2010 roku. >> Czyli to jest no kawał czasu.

>> Tak. No mąż mnie wciągnął, bo mąż należał jeszcze od czasów szkoły podstawowej. No nie ma go już z nami, ale 10 lat, ale ja zostałam w klubie. Dalej jest jeżdżę >> i to jest tak, że jak się zacznie jeździć na takie rajdy to już się nie przestaje to się jeździ. >> Nie, nie przestaje się, bo mówię jazda rowerem, a ja samochodem to jest zupełnie co innego. Jeżdżąc rowerem można naprawdę zobaczyć bardzo dużo to,

czego się nie zobaczy samochodem. Zwiedza się bardzo dużo. Można się zatrzymać przy każdej kapliczce, przy każdym jakimś pomniku przyrody. Także to jest nieporównywalne. Mówię Polskę. Odkąd zaczęłam jeździć na rowerze to poznałam Polskę od nowa. >> Od grudnia klub ma nowego prezesa. Funkcję tę objął Andrzej Skulski. Poznajmy go bliżej. >> Ja pracowałem w górnictwie przez wiele lat. Wcześniej poszedłem na emeryturę. Później pracowałem w [parsknięcie] różnych zakładach pracy w tym no

w strefie ekonomicznej. >> A z klubem Hudzy od kiedy jeździsz? >> Od 4 lata, czyli jak mamy dzisiaj 26, czyli było od 22 roku. >> No to stosunkowo bym powiedział, jesteś tutaj świeży. >> Świeży. Tak, tak, świeży jestem. No ale przedtem prac, to znaczy przedtem jak skończyłem skończyłem pracę, poszedłem

na emeryturę, to byłem też działałem w ogródkach działkowych, też tam byłem prezesem tutaj w Gliwicach na ulicy Wyspiańskiego, tam wypoczynek jest. No to przez 20 parę lat tam pracowałem. także, >> także wiesz jak to się wszystko organizuje, >> jak się wszystko właśnie to organizuje i tak dalej. >> I powiedz mi, klub Huzy ma się dobrze dzisiaj? >> Bardzo dobrze. Niedługo, niedawno myśmy

za ten przyszli do nas młodzi, którzy nam strasznie pomagają niesamowicie. także i przez WhatsAppa i przez Facebooka masę ludzi przychodzi do nas, czyli jest to rozwijająca się historia. Także bardzo dobrze. >> Na mecie spotkaliśmy także Michała skrzydłem, który prowadzi nieformalną grupę rowery na kole. Na wyprawę przyjechał z miasteczka śląskiego, co sprawiło, że postanowił dołączyć do rajdu organizowanego przez klub imienia Władysława Huzy. Znaczy ja kiedyś przez lata jeździłem w klubie w Tskich Górach w Jutrzęce, no ale tam po prostu ten klub już troszeczkę gdzieś tam się rozpadł, no a teraz ze względów też i rodzinnych, no to wiadomo, łatwiej było to organizować gdzieś tam przy domu, więc jest taka nieformalna grupa, żeby y

no bez tej otoczki powiedzmy petkowskiej, ale jak najbardziej uczestniczymy też w różnych rajdach takich organizowanych. >> Miasteczko Śląskie, to jest kawałek drogi było rowerem, czy też troszeczkę pomagaliście sobie? Nie, na razie do Gliwic pociągiem, ale teraz już będę wracał rowerem do miasteczka. >> Ta jest ile kilometrów? >> Około 50, ale myślę, że będzie więcej. No bo ja tak jak jeżdżę to też turystycznie to gdzieś tam jeszcze okrężenie, więc myślę, że gdzieś koło 70 80 będzie jeszcze stąd do domu. No czyli tak niecała setka, może to koło setki pęknie dzisiaj.

>> No to całkiem niezły wynik. Ja rozumiem, że całą grupą, >> nie? Ja sam dzisiaj jestem >> sam, czyli taki można powiedzieć rodzynek, >> tak indywidualnie. A oprócz tego wygrałeś konkurs rzutu kalosze. Pierwszy raz startowałeś w tym prestiżowy w tych prestiżowych zawodach. >> Tak, tak. Na tych yyy takich spotkaniach koles często są różne dziwne konkurencje. No akurat rzut Kaloszem gumiokiem po śląsku no to pierwszy raz. No ale udało się. >> Trenowałeś, >> nie? >> Czyli tak od razu z marszu też można wygrać konkurs. Będzie nagroda. To co, zobaczymy ci jeszcze na którymś rajdzie Chuzego?

>> Myślę, że tak, bo zbieram tą oznakę ziemi gliwickiej. Tam jest też wymóg, że ileś tych y takich wycieczek organizowanych z rajdu jakby przez klubowych. No więc myślę, że że wszystko przede mną, bo na razie dzisiaj mam pierwszą do odznaki brązowej, a tam kolejne stopnie to tych rajdów trzeba więcej. >> Czyli to wszystko dla frajdy zdrowia i przyjemności. >> Tak, >> wśród uczestników nie zabrakło również przedstawicieli innych klubów. Barbara i Adam reprezentują katenę Bytom. Ja widziałem, że przyjechaliście we dwójkę z Bytomia. Kawałek drogi jak jak daliście radę?

>> Raczej raczej tośmy tak troszkę sobie ulepszyli tą trochę tą trasę, bośmy pociągiem trochę podjechali, ale potem tutaj już żeśmy >> jechać przez te wszystkie miasta. >> No żeby nie jechać przez te miasta tutaj ten to dopiero z Gliwic żeśmy wystartowali tutaj. >> Wy tak we dwoje zawsze na każdy rajd. >> No przeważnie znaczy się i z naszego klubu nie potem też. No ale dzisiaj to oni gdzie indziej jechali, a my też gdzie indziej. Mamy tu na przykład z tego z ród jak jedziemy,

to tu jest szlak i się tędy przejeżdża. >> Powiedziałeś, że jak przejeżdża się, czyli to nie tylko rajdy ten rower jest. Jak często? Właśnie jak często jeździcie? Codziennie, raz w tygodniu? >> No jeździmy tak na w weekendy trzeba, nie? weekendy. No bo tak w tygodniu to nie ma za bardzo czasu, bo praca na zmiany ten no to tak nie za bardzo, ale weekendy zawsze wyjeżdżamy. >> Czyli ty jak pracujesz jeszcze to no to taki fajny to odskocznia coś takiego właśnie. >> Ja ja to tylko czekam kiedy no będzie weekend, żeby gdzieś pojechać. [śmiech] >> Ciebie też to tak wciągło?

>> No ja cały czas lubiłam i i dalej lubię jeździć rower. >> Dobra, to powiedzcie mi, dlaczego wasz klub uważacie jest najlepszy? Która mi powie? Oj, no to jest ciężka sprawa. No nie wiem czy najlepszy, no ale no ogólnie skupi ogólnie właśnie jeździmy też na te rajdy do tych zaprzyjaźnionych innych klubów albo albo swoje. Wczoraj byliśmy na swoim ziemia Bytomska to też było fajnie, bo do nas przyjechali też z Chuzy i z innych klubów, >> którzy zbierają to >> i tak co weekend. No to co, zapraszamy wszystkich na rowery. Turystyczny klub kolarski imieni Władysława Huzy stale zyskuje nowych członków. Jednym z nich jest Rinaldo Schnir, który dołączył do klubu w lutym. Co przekonało go do wstąpienia w szeregi gliwickich rowerzystów? Y, >> chęć podróżowania z fajnymi ludźmi.

Wiem, że to tam jest duża grupa kolarzy, którzy tam właśnie robią wspaniałe imprezy, wycieczki. Dołączyłem się od lutego jestem z nimi. Już mam za sobą kilka fajnych imprez i bardzo mi się podoba i myślę, że będziemy to ciągnąć. >> Czyli szybko się wściągnąłeś. A skąd się w ogóle dowiedziałeś, że jest taka możliwość? >> No internet, internet to raz. Poza tym

jak to się mówi, wieść gminna niesie. Tu się słyszy, tu się słyszy, tam kolega jeździł też. No i i mówię, zapisuje się. Miałem to zrobić wcześniej, ale tak schodziło. Od lutego jeżdżę. >> I widzisz różnicę lepiej w grupie niż samemu? No na pewno, na pewno jest przyjemniej, weselej, bezpieczniej też, no niż kiedyś samemu się jeździło. No to różnie może być, a tu jednak jest, to są bardzo fajni ludzie, także jestem bardzo zadowolony. >> Myślę też, że to warto wykorzystać ich ogromną wiedzę na temat różnorodnych tras i miejsc, które można rowerem odwiedzić.

>> Zdecydowanie jestem pod wrażeniem. Niektórzy z nich no mają tak niesamowitą wiedzę historyczną. Jazda z nimi jest prawdziwą przyjemnością, bo praktycznie co chwilę się gdzieś zatrzymujemy. Krzyszka, pliczka, kościół i za każdym razem jakiś mały wykład, że wiesz naprawdę pod wrażeniem. No szczególnie Jarek na przykład kolega to imponuje swoją wiedzą. >> A jak z formą, bo widzę, że tak sylwetka jest, więc chyba nie narzekam. >> Nie jest źle. Nie jest źle. Tak, tydzień temu, tydzień temu byliśmy na górze Świętej Anny. Pierwsza setka padła, także dałem radę. No i będą następne.

>> Będą następne. >> Na trasie wiek nie miał większego znaczenia. Najstarszym uczestnikiem wyprawy był 84letni Stanisław Uliasz. I jest pan dzisiaj najstarszym uczestnikiem rajdu. A z Gliwic tutaj no 17 km. Był problem? >> Nie dał dałem rady. Jechaliśmy z grupą z

rynku. >> Powiedz mi jak często ty jeździsz na takie rajdy? No w Kanzy te rajdy, które są bliżej Gliwic, to jeżdżę, staram się na wszystkie jeździć. >> A skąd się wziął u ciebie pomysł, żeby zacząć jeździć właśnie z klubem? A to to już dosyć dawno kolega Stanisław Radomski, który ma numer [śpiewanie]

legitymacji pi z pułkownikiem Chzym zakładali klub. No i on mnie namówił. No i tak jeżdżę już sporo lat. >> Ojej. Czyli prawie od początku. No może od początku nie, bo ale jeszcze od lat 60. >> To ty pamiętasz pułkownika Huzego? >> Nie znam pułkownika, ale ze Stanisławem Radomskim to

jeździmy duże razy. >> Powiedz, te pierwsze rajdy twoje różniły się od tych, co są dzisiaj, czy może ta tradycja jest taka sama? >> Ja bym powiedział, że jest wszystko mniej więcej podobnie. No tylko tyle, że obecnie to mamy kaski rowerowe, może są inne rowery, ale

resztę wszystko jest. >> Chodź na chwilę. >> Tak samo. >> Co ci daje jeżdżenie na rowerach tutaj z grupą? No jest przyjemno spotykam znajomych, można porozmawiać i no jest się na świeżym powietrzu. A to nie jest też tak, że no w twoim wieku to jest taka to jest okazja, szansa i też możliwość, żeby jednak tą kondycję podtrzymać, żeby być sprawnym fizycznie. >> Tak trzeba stale jednak mimo wszystko dbać o tą kondycję.

To jest ważne. >> A jakim rowerem jeździsz? Jakiej firmy i czy to jest elektryk? Obecnie to jest elektryk. Nie pamiętam jaka to to jest firma, ale mam rower zwykły w garażu i jak bliżej Gliwis to jeszcze korzystam z tego zwykłego roweru. >> To fantastycznie. W takim razie co? Do zobaczenia w następnym rajdzie. >> Dziękuję bardzo. Do widzenia. To był ostatni rajd turystycznego klubu kolarskiego imienia Władysława Huzy przed wakacyjną przerwą, ale z pewnością nie ostatnie kilometry, jakie tego lata pokonają jego członkowie. Po wakacjach klub wróci z kolejnymi wyprawami, zachęcając do aktywnego wypoczynku i wspólnego odkrywania najciekawszych zakątków regionu. No.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo