Alicja Listek i Tobiasz Bieniek | Rozmowa Dnia

25 czerwca 2026 · 25:41 · Obejrzyj na YouTube

W dzisiejszej rozmowie gościem Jakuba Mroczkowskiego byli Alicja Listek z fundacji Sawanci oraz Tobiasz Bieniek. Rozmawiali oni o niezwykłej inicjatywie, czyli z Toszka do Maroko pokonać ponad 4000 km rowerem i wspomóc fundacje Sawanci. Opowiadają oni o tym, jak powstał pomysł, co motywuje do działania i w jaki sposób chce do tego podejść.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

[muzyka] Radio Ekspertów i Pasjonatów. [muzyka] Witam wszystkich widzów i słuchaczy radia i telewizji Imperium. Przy mikrofonie Jakub Mroczkowski, a dzisiaj w studiu goszczę Tobiasza Bienka i Alicję Listek z Fundacji Savanci. Dzień dobry. >> Dzień dobry. Dzień dobry. Pretekstem do rozmowy staje się pewna inicjatywa, którą podjął się, której podjął się Tobiasz. Powiedz proszę, co planujesz zrobić? >> Planuję wyjechać z Tożka i pojechać na rowerze do Maroko, pokonując przy tym 4200 km, a przy tym pomóc fundacji

Savanci. >> I jak to było, że zaczęliście, nazwijmy to, współpracę? Czy ty odezwałeś się do fundacji Savanci, czy jakoś wcześniej się znaliście? Ja się właśnie odezwałem do fundacji Savanci. Kierowałem się właśnie tym, że chciałbym komuś pomóc podczas tej inicjatywy i zawsze wiedziałem, że będę chciał pomagać dzieciom i właśnie dzięki temu, że właśnie w Gliwicach jest taka fundacja, wybrałem akurat tą fundację. >> Dobrze, ja muszę to powiedzieć. Ty masz, Tobiaszu, 18 lat. Jedziesz do Maroka. Maroko leży w Afryce, na innym kontynencie. Już wcześniej to zdradzę. Powiedziałeś, że planujesz to pokonać w pi dni. Y więc

pewnie widzowie mają chwilę osłupienia. Coś pomyliłem. >> Y, w miesiąc. >> W miesiąc. O, właśnie to i jeszcze pić dni było do na Hell do G. >> Na Hel. Dokładnie. Tak, >> dokładnie. Więc troszeczkę pomieszałem, więc teraz widzowie będą jeszcze chwilę w szoku. A tymczasem zapytam ciebie Alicjo, jak zareagowałeś na taką propozycję? Raczej na początku dla nas to był szok, że przede wszystkim tak młody człowiek podejmuje tak trudne według oczywiście nas wyzwanie i byłyśmy bardzo wdzięczne, dumne, że w

ogóle nas wybrał do do tego, żeby nas wspierać. Ale tak jak mówię, przede wszystkim to był szok, że że tak młoda osoba ma tak otwarte serce i w ogóle tak jest odważny, żeby pokonać tyle kilometrów sam. >> A nie boicie się o niego? Czy >> cały czas się boimy? Cały czas się boimy. Dlatego mówię, ja się zastanawiam, to jest 10 krajów tak naprawdę, przez które musi przejechać Tobiasz i niektóre miejsca są naprawdę niebezpieczne, więc mam nadzieję, że

komunikacja i kontakt będzie cały czas utrzymywany. Myślę, że tutaj rodzice Tobiasza też też [śmiech] już też już dużo powiedzieli na ten temat i mam nadzieję, że to się wszystko uda. Raczej nie mam wątpliwości. Może w ten sposób. A czy nie mieliście w fundacji takiej wątpliwości, aby powiedzieć mu Tobiasz, nie, nie jeźdź, zostań z nami, po co tyle ryzykować? Yyy, nie, nie, absolutnie nie, bo yyy uważamy, że yyy

nie wolno powstrzymywać młodych ludzi, którzy mają takie inicjatywy. Myślę, że jest już na tyle yyy dorosły i myślę, że ma wokół siebie na tyle mądrych ludzi, którzy mu doradzają i mówią, co powinien zrobić. No myślę, że już sam na tyle y potrafi podejmować takie decyzje. >> Dobrze, to zdradź nam troszeczkę na temat y samego przygotowania. Będziesz

jechał przez miesiąc, już padło przez 10 krajów. Jak fizycznie przygotować się do takiego wysiłku? >> Na pewno ja bym tutaj to rozdzielił tak, żeby się przygotować fizycznie oraz psychicznie. Fizycznie możemy być zawsze przygotowani, ale jeśli głowa nam nie dojedzie, to nigdzie nie dojedziemy, bo tak naprawdę tutaj głowa będzie miała główną jakby taką jakby nie wiem cel tego, bo jeśli powiedzmy będziemy mieli kryzys piątego dnia i głowa nie wytrzymie, no to będzie

koniec. A i właśnie tutaj jest najważniejsze to, żeby się tą tą głową jakby przyzwyczaić i właśnie najlepiej trenować głowę wcześniejszymi wyprawami, czyli krótszymi, tak jak ja to robiłem rok temu i 2 lata temu. A fizycznie myślę, że tutaj szczególnie przyzwyczaić się do rowera, do siodełka. Yyy, a poza tym na pewno

dobrym pomysłem jest pójście na siłownię i i ćwiczyć yyy mięśnie yyy głębsze. >> Mhm. Yyy to powiedz mi proszę, yyy będziesz jechał miesiąc y ile godzin dziennie albo ile kilometrów? >> Dziennie będę przejeżdżać mniej więcej po 160 km, choć już mi się trafił taki

dzień, gdzie będę musiał pokonać 200 km. Mniej więcej myślę, że będzie to trwało 8 10 godzin jazdy plus przerwy. Tak myślę, nie wiem 14 godzin maksymalnie coś koło tego, >> bo myślę właśnie, że jednym wyzwaniem jest ta sprawność ciała, innym psychika, ale też no żyjemy w czasach, kiedy mamy

dużo bodźców obok siebie, dużo zajęć, ty jesteś świeżo po szkole, pracujesz, więc tutaj szkoła, tu praca, tu chwilę temu pisałeś matury, a nagle przez miesiąc będziesz tylko i wyłącznie jeździć na rowerze przez większość swojego dnia. Czy to ci się tak po ludzku nie znudzi? Myślę, że może mi się troszkę znudzić, ale tutaj na pewno główną rolę będzie odgrywał krajobraz. Codziennie praktycznie, może nie codziennie, ale będzie będą się te państwa zmieniały, kultura będzie się zmieniała i to na pewno będzie fajny aspekt, żeby pozwiedzać dużo, więc myślę, że mi się to nie znudzi.

>> Przez jakie kraje będziesz jechał? >> Będę przejeżdżać przez Polskę, Czechy, Słowację, Austrię, Węgry, Chorwację. Słowenie, Włochy, Monaco, Francja, Hiszpania, Gibraltar, Maroko. Jak przygotowałeś się też pod względem wiedzy na te wyprawy, bo chyba wcześniej musiałeś poczytać o tych krajach, o przepisach i gdzie będziesz nocował?

>> Będę głównie nocował pod namiotem. Będę też spać u ludzi, jeśli ludzie mnie w ogóle przyjmą i pewnie co dwa >> A to zamierzasz tak pukać do drzwi i pytać? >> Właśnie dokładnie. To jest taki plan, żeby zapłukać i zapytać się, czy mogę powiedzmy u nich y rozgościć się na ogródku. Powiedzmy, czy mogę się u nich na ogródku właśnie, y, namiotem rozstawić i czy bym powiedzmy mógł tam powerbanka u nich w domu podładować. Y, w ostateczności, czy bym mógł też powiedzmy umyć, nie wiem, albo pod prysznicem, albo po prostu pod wężem ogrodowym. >> Czy to jest bezpieczne?

>> Nie wiesz na jakich ludzi trafisz. Znaczy ja zawsze podchodzę do tego, że znaczy nie jest to na pewno aż tak bezpieczne jak myślimy. W sensie no może być to i niebezpieczne i bezpieczne. Ja się kieruję takim m takimi jakby nie tak się kieruj w życiu, że niebezpieczeństwo może nas spotkać na każdym kroku. Czy tak naprawdę czy wyjdziemy z domu nigdy nie wiemy. Czy to jest powiedzmy Maroko, czy to jest Stoszek, to według mnie niebezpieczeństwo może być wszędzie. A będziesz miał jakieś środki, aby ewentualnie bronić się przed jakimiś niebezpieczeństwami?

>> Znaczy aktualnie jestem przygotowany na to, że będą bezpańskie psy w Maroko i mam kupione gaz pieprzowy na psy. Myślę, że w ostateczności na ludzi też by zadziała. Miejmy nadzieję, że nie będę musiał go używać. >> To wróćmy jeszcze do Polski, do fundacji Savanci. Jak ten wielki wysiłek zamierzacie wykorzystać? Przede wszystkim jako fundacja wspieramy osoby w spektrum oraz rodziny

tych osób i w tym momencie naszym głównym celem jest wybudowanie szkoły dla dzieci z niepełnosprawnościami przede wszystkim właśnie w spektrum autyzmu. I po prostu dzięki Tobiaszowi mam nadzieję, że znajdą się sponsorzy, znajdą się ludzie dobrej woli, którzy będą wpłacać po prostu yyy różne datki darowizny. na ten cel, czyli na budowę szkoły. >> Czy ta trasa będzie przez cały czas jakoś pokazywana? Będziesz transmitował, wrzucał zdjęcia? >> Na pewno w głównej mierze będą zdjęcia

na moim Instagramie oraz Facebooku. Planuję też robić rolki z każdego dnia, choć zobaczymy jak to będzie wyglądać czasowo, bo jednak nie ukrywam, że ten dzień będzie się szybko kończyć. dla mnie >> podejmiesz wyzwanie, które w ostatnim czasie, może będzie to za dużo powiedziane, ale stało się modne, bo sam łatwo gang, było

to tak często powielane w sieci, też wyruszył na rowerową wyprawę ostatnio w Gliwicach Anna Guzek, ale zacząłeś wcześniej, więc powiedz mi, skąd ta pasja do roweru? Yyy, pasja do roweru na pewno yyy już była od małego. Yyy, kluczowym na pewno momentem, takim pierwszym kluczowym momentem był było kupno yyy roweru przed babcię na komunię. Wtedy właśnie zacząłem jeździć na rowerze górskim po okolicach. Yyy, i wtedy właśnie tak stwierdziłem, że jest to dosyć fajne tak zwiedzać. Potem w 2000 chyba 21 kupiłem swój rower szosowy. To była powiedzmy chyba ósma klasa podstawówki. No już wtedy wiedziałem, że no to już jest fajne, nie? Tam wtedy zrobiłem też pierwszy raz chyba 100 km i wtedy już poczułem taki

takie już taki ogień, żeby to po prostu robić. I też tak myślę, że warto tutaj tak podkreślić, że z roku na rok też mam taki cel, żeby robić 100 km więcej. W tamtym roku w wieku 17 lat zrobiłem 400 km jednego dnia, w wieku 16 300. I tak idąc w dół, w tym roku też również planuję dojechać właśnie stożka nad morze. Zobaczymy czy mi się uda. Mam nadzieję, że tak. No ale właśnie ta pasja rower właśnie te pasja od dzieciństwa można powiedzieć zawsze była. >> A czy te inne wcześniej wymienione wyprawy rowerowe cię zmotywowały do tak wielkiej, czy wcześniej już miałeś w głowie taki pomysł? y na pewno zmotywowały mnie do tej większej. Y myślę, że takim właśnie tym kluczowym momentem było to, jak ćwiczyłem i jeździłem sobie właśnie po okolicach i właśnie gdy miałem 16 lat wyruszyłem właśnie stożka nad morze i to był jakby

tak długo trenowałem, żeby w końcu mi się to udało i to był właśnie taki celim można powiedzieć mam teraz, bo jakby powiedzmy podobne doświadczenia, ale o wiele większa właśnie wyprawa. >> Alicja, a czy ty jeździsz na rowerze? Tak, zdarza się. Ale elektryku.

>> A ile najwięcej w ciągu dnia przejechałaś? >> 40 km. >> Ja sam zacząłem się zastanawiać ile ja przejechałam najwięcej. Nie przypomnę sobie, ale jestem ciekawy, gdzie kończy się ta granica takiego spokojnego jeżdżenia, a potrafienia wykręcać tych setki, tych setek kilometrów. Jak to u ciebie było? y myślę, że właśnie tutaj wchodzi właśnie ta głowa. Y myślę, że bardzo dużo osób y

powiem tak, że amatorów zrobiłoby 100 km na spokojnie. Tylko dużo osób ma granicę w głowie, e, albo im się właśnie nie chce. Yyy, ale właśnie yyy dla mnie takie spokojne właśnie kilometry to myślę to jest właśnie te 150 200 yyy robię tak, że je czuję lekko, ale nie mam takiego czegoś, że powiedzmy następnego dnia wstanę i powiem nie dzisiaj dzisiaj nigdzie nie jadę tylko mam okej dzisiaj wsiadam i jadę dalej. Myślę, że u mnie ta granica właśnie takich maksymalnych kilometrów mogłaby być na 300 coś koło tego, ale myślę, że to był jużby totalny zajazd.

>> A jak zamierzasz wrócić z Maroka? >> Z Maroka planuję wrócić tak, że docelową docelowym miejscem jest właśnie te Maroko. Tylko z Maroka jeszcze muszę wrócić do Hiszpanii, do Malagii i tam będzie czekać na mnie samolot. O to przynajmniej tyle, że nie musisz wracać z powrotem na rowerze. >> Tak. No zabrakłoby mi czasu tak naprawdę. >> Jeżeli chodzi o te siły, ile najwięcej dni z rzędu pokonywałeś tak wiele kilometrów? >> Mhm. Najwięcej kilometrów jakby w ciągu tam kilku dni pokonałem w tamtym roku. Y

w 9 dni pokonałem 1570 km. To też tam mniej więcej wychodziło po 160 km dziennie. Była to właśnie wyprawa Cztery stolice. Jechałem właśnie stożka do Budapesztu, Bratysławy, Wiednia i Pragi. >> Może nie powinienem tak czarno wróżyć, ale co będzie? Mówię tylko o ewentualności, jakbyś chciał z jakiegoś powodu zawrócić. Czy jest taka możliwość? Znaczy na pewno jest taka możliwość, ale nie myślę nad tym powrotem, bo gdyby przyszły gorsze dni, to bym mógł to za bardzo rozważać i wolę podejść z takim podejściem, że jeśli już nie dam rady, no to wtedy mam się zastanawiać, że to będzie taka konsekwencja tego, że nie dam rady. Ale no tak realnie myśląc, no to jeśli naprawdę by coś oczywiście odpukać, by się coś stało, no to myślę, że albo bym prosił ludzi, żeby mnie gdzieś podwieźli, albo bym jakiś pociąg,

coś takiego. >> A jak z technicznym przygotowaniem? Co trzeba wziąć na taką wyprawę? I co jeśli rower się w ciągu wyprawy zepsuje? >> Y, na wyprawy przeważnie biorę dwie dętki, trzy dętki. Do tego biorę również naboje CO2. Jest to jakby zamiennik pompki, tylko problem jest taki właśnie, że gdybyśmy pompowali właśnie rower szosowy pompką, to za dużo czasu by nam to zajęło. I właśnie tutaj dobrym rozwiązaniem są właśnie naboje CO2, które tam w dwie, trzy sekundy pompują

właśnie rower do ośmiu barów, bo tyle jest potrzebne. Poza tym łyżki jakby do wyciągania opony i jakiś tam multitool oraz imbusy. I to jest tak naprawdę wszystko. W razie większej awarii pewnie kierowałbym się do jakiegoś serwisu. >> Pewnie plecak też swoje dodaje w tak przy takiej wyprawie. Ile bierzesz rzeczy osobistych, jeśli nie jest to tajemnica? >> Y według tak myślę mniej więcej sam

rower waży 9 kg. Z całym bagażem może dojść do 25 27 kil. Tak myślę. Y, na pewno będę też na bieżąco jeszcze na Instagramie wrzucać ile dokładnie ten rower waży, bo to myślę, że dla niektórych może być właśnie ciekawe. Czy jak będziesz zmieniał te kraje co kilka dni, czy będziesz miał przestrzeń, aby nacieszyć się tymi krajami, klimatem?

Będziesz miał chwilę, aby usiąść, odpocząć albo coś pozwiedzać? Znaczy na razie mam zaplanowane tak, że powiedzmy zawsze jak jadę podczas trasy, to zawsze próbuję tam zwiedzić jakiś rynek, zamek, tylko też nie dokładnie tak, żeby wchodzić do jakiegoś muzeum, tylko tak bardziej z architektury pooglądać i zrobić sobie zdjęcie. dni jakby takich takiej pauzy nie mam

zaplanowanych w ogóle podczas wyprawy. Jedyne co to mam taki chyba pić dni albo cztery, że jak już dojadę do Malagi i tam będę czekać na samolot, to wtedy się położę na plażę i będę przez ctery dni tak odpoczywać, że myślę, że to będzie najlepszy czas może tej wyprawy. Ale

>> jestem naprawdę pod wrażeniem twojej głowy, że umiesz tak cieszyć się spokojem, wysiłkiem, a nie potrzebujesz tych zewnętrznych bodźców, jakie w ciągu dnia sobie dostarczają twoje rówieśnicy. To będzie może ciut dziwne pytanie, ale czujesz się inny, nawet powiem wyjątkowy na tle rówieśników? yyy troszkę czuję się wyjątkowy. No też dużo osób jest pod wrażeniem w moim wieku, co tak naprawdę robię. Można tutaj też podkręcić to, że czuję

się też troszkę wyjątkowy, no bo mam taki kolor włosów i od małego właśnie zawsze jest rudy, rudy, rudy i to jest zawsze jakby ta wyjątkowość we mnie była. A to, że mogę powiedzmy dzielić się jeszcze z tym ludźmi, no to to jest dla mnie właśnie super uczucie. >> Ale przecież na dlatego masz y tak

napisane na swoim profilu, że jesteś rudne kole. Dokładnie tak. Dokładnie [śmiech] tak. >> Rudy na kole. Właśnie dlatego, że jestem rudy. >> A na kole, no bo po śląsku rower to oczywiście koło. >> A zdarzyło się w twoim dzieciństwie tak nawiązując, że miałeś jakieś nieprzyjemności, ktoś jeszcze się naśmiewał z twojego koloru włosów? To się zdarzało? Znaczy powiem szczerze, że na początek było to dla mnie uciążające, ale według mnie najważniejsze jest to, żeby yyy to, co jest powiedzmy negatywne zrobić na pozytywne. I właśnie z tego,

jak powiedzmy czułem, dla mnie wtedy to były odczucia, że jest to jakby obraza przemieniłem na to, że hej, i tak tego nie zmienię i stwierdziłem, że >> mogłeś się przefarbować. mogłem się przefarbować, ale bym się musiał farbować cały czas i właśnie stwierdziłem, że jednak yyy jakby jest

najlepiej przyjąć do siebie jakby można tą powiedzieć nie wiem początkową obrazę, a i właśnie przemienić to właśnie na te pozytywne i być właśnie tym rudym. >> A co twoi rodzice na twoją wyprawę? >> Na pewno może zacznę od tego, jak właśnie wtedy jechałem na ten Hel, to była pierwsza taka wyprawa. Pamiętam jak właśnie w grudniu kupowałem pierwszą torbę i mojej mamie mówię: "No mamo, mógłbym kupić taką torbę, bo chciałbym tam wakacje jechać nad morze rowerem". Miałem wtedy 16 lat, tak przypominam. I moja mama powiedziała: "Jasne, jasne, możesz bez problemu".

Ale potem właśnie, gdy tak nadszedł marzec, kwiecień, gdy już jej tak przypominałem, no mamo, jadę tam za miesiąc na wyprawę, to już mama nie była tak za bardzo zadowolona. I wtedy tutaj na pewno ważnym elementem tego wszystkiego był mój tata, który powiedział: "dobra, możesz jechać, ale dajesz mi tam co godzinę, co półtorej godziny znać, gdzie jesteś, jak się czujesz, żeby to jednak wszystko było bezpieczne." >> Dzisiaj co mówią, kiedy jedziesz do Maroka? Y myślę, że na przykład tata nie nie zdaję sobie jeszcze sprawy z tego, bo dzisiaj właśnie z nim rozmawiałem, to on powiedział: "No to tam ile? Dwa tygodnie ci nie będzie?" A ja nie miesiąc. No to tak troszkę był zdziwiony.

Moja mama troszkę bardziej to przeżywa. Powiedziała, że że no bardzo się boi. No ale no jak to mama? Tak. >> No. >> Alicja, czy ty byś puściła swoje dziecko na taką wyprawę? >> Nie. Nie bałabym się >> nawet jak >> naprawdę ja podziwiam naprawdę podziwiam odwagę, podziwiam rodziców też, ale widać, że Tobiasz jest po prostu świetnie wychowany, jest świetnym człowiekiem i

myślę, że jeżeli chodzi o Tobiasza, nie mam najmniejszych wątpliwości, ale właśnie to się łatwo mówi o kimś, ale jeżeli chodzi o swoje dziecko, powiem szczerze, że to już jest yyy Nie wiem czy bym była gotowa na na taki stres. >> Dlaczego Maroko? >> Dlaczego Maroko? Myślałem, patrzałem sobie tak na mapę, no i tak widziałem, że całą Polskę mam praktycznie przejechaną. Jedno województwo mi zostało kujawsko-Pomorskie. Tak patrzałem na Europę, gdzie by tu pojechać, żeby to było jak najbardziej ciekawe, zwiedzić jak najwięcej państw. Pierwszym pomysłem była Grecja przez to, że jest tam bardzo dużo państw, które bym mógł odwiedzić, ale tak patrzyłem na tą mapę tak troszkę dłużej. Tak patrzę Maroko, bardzo daleko, inny kontynent

będzie się klikać. No i właśnie tak pomyślałem, że właśnie to będzie bardzo dobry pomysł właśnie wybrać te Maroko, bo jest daleko, inna kultura zupełnie, a w ogóle po drodze bardzo dużo państw, których mogę odwiedzić różne kultury. No tylko największym problemem będą na pewno temperatury. >> A dlaczego chcesz, żeby się klikało?

Myślę, że w głównej mierze dlatego, że jednak wspieram fundację Savanci i chciałbym jak najwięcej pieniędzy właśnie dla nich zebrać na tą szkołę, żeby to jednak ta szkoła powstała jak najszybciej by mogła. >> Czy gdzieś w tej szkole potem powiesicie jakiś rower na pamiątkę tego wydarzenia?

Oczywiście wszystko zrobimy tak naprawdę, bo jeszcze nikt nigdy dla fundacji nie zrobił tak wielkiej rzeczy, więc na pewno będzie w szczególny sposób wyróżniony Tobież. Zdecydowanie tak. >> A czy spodziewasz się, jaką kwotę uda ci się wykręcić? Właśnie już myślałem, co by zrobić, żeby może tych ludzi pobudzić, żeby właśnie zebrać jakieś pieniądze. No jakby nie chcę sobie stawiać jakby wide w ogóle, bo wiem, że w życiu właśnie na takich widełkach można się szybko zatracić i lepiej myślę, że jakby nie przypuszczać w ogóle ile można zebrać, tylko bardziej myśleć o tym, że super, zebraliśmy tyle, niż potem powiedzmy a mogliśmy zebrać tyle, a nie zebraliśmy tyle. I jednak myślę, że głównie lepiej skupić się na tym, że jednak każda złotówka będzie się liczyć i że że właśnie nieważne ile, ale

ważne, żeby żeby było jak najleps >> tak, bo to chodzi o to, że złotówka do złotówki i zawsze się na coś uzbiera, więc naprawdę y prosimy o to, żebyście y oglądali nas, y wspierali, y śledzili właśnie nasze strony społecznościowe, przede wszystkim Rudego na kole. nas tak samo, bo też jako fundację Swanci, bo też oczywiście będziemy to wszystko udostępniać, będziemy opisywać i relacjonować na bieżąco, więc zdecydowanie zapraszamy do uczestniczenia razem z nami w tym wydarzeniu. >> Ilu obecnie Rudy na kole ma obserwujących? >> Na Instagramie 2500,

na Facebooku nawet nie wiem, ale coś koło może 900, coś koło tego. TikTok też około 2500 chyba. Myślę, że po tej wyprawie ci skoczą te liczby do góry. Ale powiedz mi, co dalej, kiedy wykonasz już taką wyprawę, taki wyczyn, to masz w głowie jakąś kolejną? >> Y, no myślę, że jeśli mi się to nie znudzi, a raczej nie, to na pewno coś

wpadnie do głowy. Tylko właśnie na razie wolę się skupić na tej wyprawie, aby na 100% wszystko wypaliło, bo jakby nie warto planować czegoś na przyszłość. Trzeba żyć jakby z dnia na dzień. Niekiedy tak można powiedzieć. Na początek trzeba odhaczyć jedno zadanie, potem można kierować się kolejnym. >> Ja tylko przypomnę widzom i słuchaczom, że rozmawiam właśnie z tegorocznym maturzystą i do tego nawiązując jak ci poszły matury. >> Matury myślę, że dobrze. Mam nadzieję, że zdałem. Jeśli nie zdałem, no to dlatego właśnie wyprawa jest w lipcu. W razie czego będą w sierpniu poprawki, ale mam nadzieję, że tak nie będzie.

No jeśli oczywiście znam maturę, oby to wtedy prawdopodobnie kierunek fizjoterapia. >> A dużo czasu musiałeś poświęcić na przygotowania >> nauki czy rowerowe? >> Rowerowej. >> Rowerowe. Tak naprawdę w każdej wolnej chwili wychodziłem na rower, żeby coś tam poćwiczyć. >> Czyli miałeś jeszcze czas na naukę? Znaczy właśnie tej tego czasu jest bardzo mało, bo nie dość właśnie, że jakby uczyłem się w Będzinie właśnie tam byłem cały tydzień na bursie, to w weekendy albo byłem na rowerze, albo jeszcze miałem jakieś różne grania z orkiestrą, bo też gram właśnie w orkiestrze czy właśnie z sygnalistami myśliwskimi, więc trochę tych pasji też jest w życiu.

>> No człowiek orkiestra właśnie. >> Człowiek orkiestra. Bursa, czyli w jakiej jesteś szkole? Yyy, byłem w szkole sportowej, znaczy w liceum yyy ale byłem na profilu siatkarskim. >> Piękne. Dobrze, będziemy powoli kończyć, ale myślę, że na koniec możesz

powiedzieć coś do widzów i słuchaczy, albo zachęcić do wpłacania, obserwowania, albo do trzymania kciuków. >> Zapraszam państwa wszystkich właśnie na moje socialne media. Tam będzie codziennie zbiórka albo w komentarzu, albo właśnie na relacjach. Zachęcam państwa do każdej złotówki wpłaconej właśnie na tą fundację, bo naprawdę wszyscy razem możemy zrobić coś bardzo wielkiego. >> Dziękuję bardzo. Moimi gośćmi byli Alicja Listek z Fundacji Sawanciej oraz Tobiasz Bieniek. Dziękuję bardzo.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo