Nie możemy dalej udawać, że problemu nie ma — partyzancka pomoc na dworcu PKP

Na razie bez przełomu na dworcu PKP. Punkt pomocowo-informacyjny w dalszym ciągu nie powstał. O jego organizację zabiegają wolontariusze, którzy kolejny dzień pomagają uchodźcom z Ukrainy. Główną koordynatorką pomocy na dworcu jest Ewa Domaradzka, która była gościem audycji Radia IMPERIUM.

Nie możemy dalej udawać, że problemu nie ma, bo problem jest i to narastający a od dzisiaj zacznie się jeszcze większy, bo Katowice są już zapchane. Tak jak powiedziały nam kobiety dziś rano – ich stamtąd kierują do Gliwic

Jak mówiła koordynatorka, wolontariusze działają na dworcu od godziny 10 rano do 1 w nocy. Bywa, że kobiety z dziećmi czekają na ich przybycie, aby otrzymać pomoc. Nie mają gdzie zostawić bagaży, nie rozumieją napisów w alfabecie łacińskim, nie mogą zadzwonić do rodziny ani po pomoc, bo przez brak roamingu ich telefony są zupełnie bezużyteczne. Mamy tam dwa punkty, gdzie dostają te karty za darmo. Ale ktoś im musi to powiedzieć, więc my jesteśmy od tego – mówiła pani Ewa.

Możliwość skontaktowania się z rodziną często sprawia, że kobiety odrobinę się uspokają. Mimo wszystko nie są w stanie dotrzeć na ulicę Studzienną, gdzie zorganizowany został punkt pomocy. Działania te udało się jednak skoordynować z aktywnością CIS-u, który wysyła wolontariusza po oczekujących na pomoc.

Miasto przepycha się z PKP, PKP z Miastem, nie chcę być w to.. nie interesuje mnie to. Ja potrzebuję jeden kącik – mówiła na antenie wolontariuszka – My jesteśmy, jeśli chodzi o samo koordynowanie, bardzo ogarnięci. Ale przez to, że my nie mamy swojego punktu, ja nie mogę się ogłosić na Facebooku i tak dalej.

Jak opowiadała pani Ewa Domaradzka, zgoda na funkcjonowanie stoiska była wydana jedynie do godziny 15:00 w poniedziałek (14.03). Została poinformowana przez rzeczniczkę PKP o braku ruchów ze strony miasta, mimo że Miasto zapewniało o wysłaniu do PKP próśb o użyczenie pomieszczenia.

Znowu ja zadzwoniłam do pani rzecznik, że ja mam potwierdzenie, że jednak miasto chce pomóc tylko tu się odbija od drzwi, bo to tak naprawdę chyba o to chodzi. Na co pani rzecznik mi powiedziała, że rzeczywiście, coś już jest. Ale oni wystąpili o zgodę do Warszawy… (…) Znowu partyzantka.

Jak informowała pani Ewa, w pobliżu dworca, w lokalu po Avonie przy ulicy Bohaterów getta Warszawskiego, ma powstać punkt pomocy. Jej zdaniem nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ w praktyce pokonanie tych 200 metrów z całym majątkiem schowanym w reklamówkach, z dwójką czy trójką dzieci, okaże się zbyt ogromnym wysiłkiem dla wykończonych ucieczką przed wojną kobiet.

Punkt zorganizowany na terenie dworca miał działać do wczoraj, do poniedziałku o godzinie 15. Co dalej? Wolontariusze nadal czekają na informacje. Aktualnie swoją pomoc nazywają partyzancką i apelują do Miasta i władz PKP o pomoc.

Całej rozmowy z panią Ewą możecie wysłuchać również w Radio IMPERIUM lub zobaczyć w Telewizji IMPERIUM we wtorek, 15 marca, o godz. 16:00, 20:00 i 22:00.

Zdjęcia udostępnione przez pani Ewę Domaradzką. Uchodźcy oczekujący na pomoc i stoisko z przedmiotami pierwszej pomocy

Zdjęcia udostępnione przez pani Ewę Domaradzką. Samochody zapakowane przedmiotami pierwszej pomocy dla uchodźców

O sprawie pisaliśmy już tutaj i tutaj. Poprosiliśmy o komentarz w sprawie przedstawicieli Urzędu Miasta oraz Spółki PKP.S.A., temat będziemy kontynuować.

Kamery IMPERIUM

Reklama