Jedzie pociąg z daleka… Czy dworzec w Gliwicach jest na to gotowy?

Ogłoszenie pana, który zastał na dworcu uchodźców z Ukrainy poruszył gliwiczan. Ruszyli z kanapkami, słodyczami i gorącą herbatą. Miasto zapewnia, że wsparcie jest zapewnione, a wolontariusze apelują o pomoc i prawo do niesienia pomocy w budynku dworca PKP w Gliwicach.

Na razie większość uchodźców z Ukrainy kieruje się do miast wojewódzkich. Gliwice dla wielu osób są jedynie miejscem przesiadki, choć niektórzy spędzają w poczekalni długie godziny lub decydują się zostać.

Ostatni pociąg z Przemyśla wjeżdża na gliwicki peron o 23:26. O tej porze na dworcu nie ma możliwości zakupienia niczego do jedzenia, nie ma również otwartego punktu informacyjnego ani komunikatów w języku ukraińskim. Jest automat z napojami — nie ma jednak możliwości wymienienia waluty.

Na dworcu czuwają wolontariusze, którzy tłumaczą przyjezdnym, którym pociągiem mogą dojechać do swojego miejsca docelowego. Nie od razu znajdują czas na rozmowę z nami: niektórzy uchodźcy po raz pierwszy spotykają się z komunikatami zapisanymi alfabetem łacińskim, szukają toalety, lub zapewnienia, że ich miejsce docelowe jest stacją pośrednią. Nie zawsze rozumieją również komunikaty nadawane przez megafon. Nie wszyscy wiedzą, że mogą podróżować za darmo. Niektórzy czują strach przed osobami w mundurach.

Wolontariusze na pamięć znają już rozkład przyjazdów, przystanki połączeń i numery do pobliskich noclegowni. Opóźnienia pociągu, które pierwszego dnia wynosiły nawet 90 minut ich nie zniechęcają. Przewożą podróżnych do noclegowni lub do innych miast, przekazują jedzenie — uważają jednak, że ich oddolna działalność nie jest wystarczająca.

Po próbie wręczenia osobom z Ukrainy kanapek zostają zmuszeni do opuszczenia terenu dworca. Mogą rozdawać produkty na zewnątrz. Temperatura wynosi 1ºC. Dwa auta pełne produktów czekają na potrzebujących, którzy nie wiedzą, że aby otrzymać ciepłą herbatę czy kanapkę muszą opuścić cieple pomieszczenie.

Mieszkańcy Gliwic i okolic, którzy w prowizorycznym pliku exela wpisali kiedy mogą czuwać na dworcu przekazują nam informacje, że starają się porozumieć z zarządzającymi budynkiem i Urzędem Miasta. Uważają że potrzebna jest pomoc ,,z góry”. To kolejny dzień ich partyzanckiej działalności i jak podkreślają: mimo, że nie cały czas po terenie błąkają się przyjezdni ze wschodu, są momenty kiedy mają pełne ręce roboty. Obawiają się, że do opinii publicznej przebiją się tylko momenty, gdy dworzec jest pusty – a nie da się przewidzieć, z którego pociągu wyleje się fala potrzebujących. Martwiła się o to pani Zuzanna:

O ich działalności zrobiło się głośno w social mediach, jednak jak mogliśmy usłyszeć na konferencji w Urzędzie Miejskim, która odbyła się 10.03, Miasto wyznaczyło przedstawicieli służb porządkowych, którzy mają wyszukiwać osoby, które wyglądają na zagubione i udzielać im pomocy, włodarze miasta nie widzą jednak na razie konieczności zapewniania bazy pierwszej pomocy na terenie dworca.

Oglądaj “Głos gliwiczan” w Telewizji IMPERIUM po godz. 16:00 w Telewizji IMPERIUM.

Kamery IMPERIUM

Reklama