Weteran sił specjalnych o ryzyku i bezpieczeństwie w czasie konfliktu zbrojnego | Rozmowa Dnia
Mieliśmy zaszczyt gościć w naszym studiu Roberta Wasilewskiego – byłego żołnierza służb specjalnych, a obecnie prezesa Stowarzyszenia Instruktorów Służb Mundurowych. Rozmowa dotyczyła przede wszystkim zasad bezpieczeństwa i właściwego zachowania w sytuacji konfliktu zbrojnego. Nasz gość rozprawił się z niektórymi powszechnie powielanymi teoriami dotyczącymi postępowania w czasie zagrożenia, a także podzielił się swoją wiedzą i praktycznymi wskazówkami, które mogą okazać się niezwykle cenne w sytuacji kryzysowej. Zapraszamy do obejrzenia całego wywiadu. Powstał on w celach edukacyjnych – aby zwiększać świadomość i wiedzę na temat bezpieczeństwa oraz właściwego reagowania w obliczu potencjalnego zagrożenia.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna, może zawierać drobne błędy.
[muzyka] Radio Ekspertów i Pasjonatów. [muzyka] Witam państwa. Jakub Mroczkowski, a dzisiaj w studiu człowiek naprawdę zasłużony, prezes stowarzyszenia instruktorów służb mundurowych Robert Wasilewski. Dzień dobry. >> Dzień dobry. Będziemy dzisiaj mówić o bezpieczeństwie, ale przed tym chciałbym, żeby nasi widzowie mogli ciut lepiej pana poznać. Z czego pan w swoim życiu jest najbardziej dumny w życiu zawodowym? >> Z czego jestem dumny? >> Z tego kim byłem całe życie, co robiłem. >> To ja tak dopowiem, że nim chyba, że jednocześnie i pan był żołnierzem służb specjalnych i już instruktorem.
>> Instruktorem jednostek specjalnych. >> A czego najbardziej pan lubi uczyć? Czego lubię uczyć? Praktycznie wszystko co jest związane ze szkoleniem jednostek specjalnych. >> Czyli naprawdę człowiek, który wie o czym mówi. I właśnie chciałbym dzisiaj porozmawiać o bezpieczeństwie. Ostatnio był ten incydent, że rakieta wleciała rosyjska w 90 km w głąb naszego
kraju. Czy jak pan sądzi, czy był to tylko incydent dyplomatyczny, można to tak nazwać i nie powinno nas to niepokoić, czy jednak przeciwnie? Generalnie w politykę się nie bawię, bo wiadomo jaka jest polityka. >> Natomiast jeśli chodzi o taki incydent, no to to w ogóle nie powinno być miejsca, że coś takiego wpadło do naszego kraju. Od tego zacznijmy, więc to jest w ogóle no niepoważne. Z drugiej strony tak naprawdę inne służby, inne kraje sprawdzają naszą zdolność, więc tak naprawdę taka rakieta, która przyleciała do nas, ona wcale nie musiała być skierowana typowo na nasz kraj. Po prostu sprawdzają naszą zdolność, co my zrobimy, jak zadziałamy, jakie alarmy są, jaka nasza obrona przeciwlotnicza. Więc tak naprawdę sprawdzenie danego kraju.
>> Mhm. Odpowiedzią na to rządu było wysłanie poradnika bezpieczeństwa. Czy miał pan z nim styczność? >> Poradnik. Ja poradnik. No zawsze coś tam pomoże tym ludziom. Lepiej że był poradnik niż go nie ma być, nie? Więc z jednej strony dobrze go zrobili, także ogólnie kopi wklej zrobili z innych poradników, wiadomo, >> nic innego się tam nie zrobi. No >> czy w takich sytuacjach, kiedy ludzie jednak byli tym zaniepokojeni, wysłanie takiego poradnika to jest najlepsze, co mogli zrobić? No to nie jest najlepsze co mogli zrobić. Po prostu zrobili to po to, żeby ludzie cokolwiek wiedzieli, nie? Tak naprawdę to jest tak jak w wojsku się mówi, mają takie RWD, czyli nikt im nie powie, że nic nie zrobili, nie?
>> Mhm. Yyy, cały czas ma pan styczność z wojskiem, z żołnierzami, uczy ich. Yyy, to jak to wygląda? Czy w obliczu takiego zagrożenia y są dobrze przygotowani do pełnienia służby? >> Zależy jakie jednostki, nie? Jednostki specjalne inaczej są szkolone. Inaczej zwykłe wojsko stacjonarne, inaczej tak jak żołnierze WOTU. Więc tak naprawdę nie mogę mówić o całym wojsku, kto jest dobrze wyszkolony, kto nie, bo nie mam o tym pojęcia tak do końca, więc ja mogę mówić ze swoją jednostkę, jak jesteśmy wyszkoleni. Więc te jednostki specjalne są bardzo dobrze szkolone, mają bardzo dobry sprzęt, więc tu akurat nie ma z tym problemu, nie?
>> A czy wie pan jaki jest procent jednostek specjalnych, a tych codziennych stacjonarnych? >> No to tych jednostek specjalnych jest mało. No >> procentowo wie pan, mniej więcej. >> No to nie można powiedzieć procentowo, bo tak naprawdę jest kilka jednostek specjalnych w Polsce. Nie wiem czy pan się orientuje ile ewentualnie mogę wymienić. No to mamy Grom, >> Formozę, Lubliniec, Nil, Agat i Centrum Szkolenia Wojt Specjalnych. Więc tak naprawdę tych żołnierzy jest bardzo mało. Nie >> źle to wróży, ale mam nadzieję, że źle nie będzie i właśnie do tego przechodzę.
Czy w dzisiejszych czasach jest szansa na realny konflikt zbrojny w naszym kraju? >> Nie można powiedzieć. To tak było jak z Ukrainą. Nikt nie liczył na to, że będzie ten konflikt zbrojny. Nagle on się stał. Także to nie można powiedzieć, że będzie konflikt zbrojny. Konflikt zbrojny kto wywołuje? Polityce. Nikt więcej. To od nich to zależy. A wiadomo jak jest w polityce. Dzisiaj jest dobrze, a jutro jest źle. Więc tak naprawdę konflikt z rolny czy on będzie w Polsce, czy nie tego nikt tak naprawdę nie wie. >> A jak zwiedzą cywili? Czy oni w
przypadku takiego zagrożenia wiedzą co robić? >> A pan wie co zrobić? Co byśmy zrobiliśmy dzisiaj tu byli? >> Ja >> jest alarm. Jeśli w ogóle będzie, co byśmy teraz robili we dwójkę? Niech pan mi powie. M ja myślę, że chciałbym znaleźć jakiś schron. Totalnie nie wiem gdzie jest. Właśnie >> to powiem panu gdzie. Czyli pan nie wie gdzie. No to już pan sobie sam odpowiedział na pytanie jak jesteśmy przygotowani. W ogóle nie jesteśmy przygotowani. Ile schronów jest w Gliwicach? >> Też nie wiem. >> No widzi pan. Pan jest tutaj redaktorem, zadaje mi pytania. Ja panu też częściowo odpowiadam w ten sposób. Na zasadzie zapytam pana gdzie co jest. Czyli pan tak naprawdę nie wie, gdzie co jest. No i tak w większości 95% ludzi w Polsce
tak tak jest. Ja sprawdzałem ile jest schronów w Gliwicach. Pan pouder też się przygotował. No to no to nie ma nic praktycznie, nie? A też uczy pan cywili jakiś takich kursów bezpieczeństwa w tych >> uczę uczę kursów bezpieczeństwa różnych szkoleń robię i powiem panu, że to zawsze jakiś jakiś efekt. Natomiast jeśli chodzi o te poradniki i te wszystkie w mediach rzeczy co opowiadają z dury ci bajkopisarze o tych plecakach ewakuacyjnych jakie za 3000 trzeba kupić, trzeba je w domu trzymać, więc no ja po prostu ludzi szkolę troszeczkę z innej działalności jak to faktycznie w realu wygląda. Nie, żeby kupić plecak za 3000, bo to w ogóle mija się z celem i trzymanie go w domu przez 5 lat, nie wiadomo o co chodzi. Niech pan sobie wyobrazi, że pan ma kawalerkę, ma dwójkę dzieci i trzyma cztery plecaki, nie, w
domu. Ciekawe gdzie pan nawet nie ma miejsca w szafie na dzieć inne rzeczy, nie? A co dopiero z plecakami, trzymać je w domu, nie? >> To jakby mógłby pan opowiedzieć właśnie co, dajmy na to, taki scenariusz, co robić w pierwszych 24 godzinach konfliktu. No to to jest tych wszystko w tych poradnikach tak naprawdę nie można powiedzieć dokładnie co trzeba zrobić, jak trzeba zrobić, bo niech pan sobie wyobrazi tak jesteśmy tutaj, tam zaczynają strzelać czy jakieś wybuchy w innym miejscu, w innym mieście no to inaczej będą się całowali ludzie, którzy dostają powiedzmy ten ostrzał, a inaczej gdzie my jesteśmy tutaj. Kwestia tego, gdzie się schować, no to też wiadomo, jeśli tu mamy jakieś piwnice, gdzie możemy potem wyjść, drugie wyjście, jakieś drugie okno, więc tam się chowamy. Też nie możemy się schować w
takim miejscu, gdzie nas zasypie i nie będziemy mogli wyjść. Więc to na tym polega. Jakaś komunikacja, jakaś łączność. Musimy wiedzieć o tym, że jak przyjdzie do konfliktu zbrojnego, czegokolwiek, to sieć komórkowa wpadnie. Więc tak naprawdę, jeśli nas zasypie w naszym w nasiej piwnicy, gdzie nie mamy innego wyjścia, innego okna, to zrobimy sobie sami grobowiec. Nikt nas nie odkopie przez paręnaście godzin czy paręnaście dni. Zrobimy sobie własny grobowiec, więc o tym też trzeba myśleć. Gdzie schować się, jak zareagować, nie? >> Mówi pan o tych plecakach. To są jakieś rzeczy, które zawsze powinno się mieć przy sobie w takich sytuacjach?
>> To nie jest tak do końca. Ja nawet sam plecaka ewakuacyjnego nie mam w domu spakowanego. Dlaczego? Bo tak naprawdę plecak ewakuacyjny to ja sobie kompletuję w ciągu kilku minut. Ja wiem gdzie w domu mam skarpetki, majtki, gdzie mam nóż, gdzie mam jakąś zapalniczkę, jakieś ciuchy przeciwdeszczowe. Więc tak naprawdę jeśli cokolwiek dojdzie, to jest będzie czas na to. albo będzie czas na to, żeby spakować ten plecak, albo nie będzie go w ogóle czasu, po prostu zginiemy i tyle. No i taka jest taka jest y y generalnie takie widzenie tego wszystkiego, a nie na zasadzie spakować ten plecak i trzymać go przez 5 lat. Nie pan seie wyobrazi, że w plecaku mam teraz ciuchy zimowe. Po co mi ciuchy zimowe, jak jest lato 40 stopni?
>> A to jednak ważę, nie? Po co mi 3 l wody? Nie, 3 l wody na na na każdy dzień. Czy do tego plecaka ewakuacyjnego? Mam dziecko, które ma 10 lat, będzie jak wielbąd niosą ten plecak, nie uniesie tego plecaka. Więc tak naprawdę przygotowanie plecaka ewakuacyjnego to jest kilka minut tak naprawdę biorę, pakuję to, co mam podręczne i uciekam z domu. Jeśli trzeba uciec z domu w miejsce bezpieczne, którego w Gliwicach nie ma, więc tak naprawdę co robię zostaję w domu. >> Więc ten plecak ewakuaucyjny go będę nosił. Będę go miał wszystko spakowane i będę czekał w domu, co się wyjdzie, co się będzie działo. Nie, to nie jest tak, że od razu wszyscy będą ginęli, wszyscy będą pod oszczzałem. Wiadomo jak jest.
Jeden budynek dostanie jakiś ostrzał, jakąś rakietę, ale tego to nie jest pewne, że kolejny budynek obok dostanie. Może może dostać, może nie dostać, a może w innym rejonie spadnie ta rakieta, więc nie da się przygotować na wszystkie ewentualne warianty, nie? >> Częstym motywem jest to, jak kiedyś nawet sam rozmawiałem z z kolegami, co byśmy zrobili, to ktoś mówi, że uciekłby do lasu, do dziczy i tam próbował żyć. Czy to jest dobry scenariusz? Wszystko, wszystko zależy, mówię, od zagrożenia, od rejonu, w jakim mieszkamy. Jeśli my mieszkamy w rejonie miejskim i cały czas się szkoli o tym surwialeu, o tym, a tamtym, to ja się pytam tak, po co mi ten surwial w terenie miejskim? W terenie miejskim mam wiedzieć, gdzie się schronić, butelki z wodą czy jakieś inne. To wiadomo, jak będzie. Jeśli będą sklepy
rozwalone jakimiś bombami i tak dalej, no to wiadomo, ta to miasto pozwoli mi przetrwać, dlatego będzie żywność w innych sklepach i tak dalej. To nie chodzi o kradzież tego wszystkiego, tylko ludzie tak będą działali. No będzie jakaś piekarnia działała, więc dostaną chleb. Jeśli ktoś mieszka w terenie, gdzie jest tylko las i nic więcej, no to tam wiadomo, tam musi przetrwać, więc tam będzie robił elementy bardziej surwiivalu. Więc to nie da się tak robić, że wszystkich będziemy uczyli surwiivalu, bo każdy będzie sobie tą rybę łapał w jeziorze, czy tam w rzece jakiejś, czy tam kopał sobie jakieś jamy. No to nie można tak zrobić. No można takie elementy surwivalu wprowadzić sobie po to dla siebie, żeby w razie czego coś było. No ale teraz niech pan sobie wyobrazi, że my jesteśmy w Gliwicach i trzeba się
przemieścić, nie wiem, w teren Warszawy na przykład, nie? Jak my się tam przemieścimy, co będziemy szli na piechotę z plecakiem ewakuacyjnym, no to jest jakaś bzdura i farsa, nie? Więc jak ktoś takie bzdury opowiada, takich bajkopisa jest bardzo dużo, no to fachowców i ludzie ich słuchają na YouTubie, no to potem tak robią, nie? Trzymają te plecaki tak naprawdę. Co będzie? drogi będą zablokowane albo będzie jakiś jakiś y powiedzmy m alarmy,
więc tak naprawdę służby będą musiały przejeżdżać tymi drogami, więc nie będzie dojazdu tak naprawdę. Wtedy się okaże, że tak naprawdę służby będą nam musiały pomóc przemieścić się w inny rejon, nie? >> To w takim razie czego człowiek dzisiejszy współczesny, który z wojskiem nie ma nic wspólnego, powinien się nauczyć, aby zwiększyć swoje bezpieczeństwo właśnie w przypadku takiego zagrożenia? Generalnie tak naprawdę niczego się nie musi uczyć. Najważniej, najważniejsze to, żeby słuchał tych komunikatów, miał jakieś radyjko na baterię czy na jakiś akumulator cokolwiek, bo to będzie tak naprawdę najważniejsze i to mu wystarczy wszystko. Służby wszystko mu powiedzą.
Yyy jeśli chodzi o takie przetrwanie, te 72 godziny, to nikogo nie trzeba uczyć. to to, żeby wodę mieć yyy czy jakieś ubranie ciepłe i tak dalej, bo kwestia pogody, uwarunkowań, jaki mamy y teren miejski czy tam powiedzmy górski, to ci ludzie się sami potrafią przygotowywać, więc tu nie trzeba jakoś ludzi szkolić specjalnie. Można im coś napompnąć ewentualnie jakimś survivalu takim jednodniowym czy coś, żeby ich wziąć jak rozpali to ognisko, ale generalnie do czego będziemy uczyli rozpalać ogniska? Nikt nie będzie z krzesiwym latał, biegał i tak dalej wszyscy, bo, bo co ma pan zapalniczkę, ma pan w domu zapalniczkę, weźmie do kieszeni i rozpali to ognisko, więc to nie jest żaden problem. czy jakąś jakieś coś innego, jakąś rozpałkę do grilla. Więc tutaj nie trzeba jakieś surwiali uczyć bóg wie jakich, bo służby są od tego i
to państwo nas jakoś zabezpieczy, nie prędzej czy później. Nie mówię, że od razu w pierwszych dnia, bo tak naprawdę te 72 godziny to jest po to, żeby ten kurz w kraju opadł i dopiero służby zaczną się ogarniać. Więc te 72 godziny każdy przetrwa nawet na głupim jednym batonie, nie? Więc to nie jest żaden problem, nie? Rząd też prowadzi szkolenia wojskowe miesięczne, tygodniowe, najczęściej w okresie wakacyjnym, gdzie młodzi chłopcy, dziewczyny mogą przyjść i spróbować takiej służby wojskowej. Czy taka wiedza, którą mogą tam dostać jest przydatna?
>> No zawsze jest przydatna. Zawsze wszystko, co jest, ja uważam, związane z powiedzmy ze szkoleniami takimi militarnymi, czy to będzie wojna, czy nie będzie wojna, zawsze są potrzebne, bo ci ludzie dobrze będą potem działali, nie? Jeśli ktoś już teraz pójdzie na jakieś szkolenie, nauczą go strzelać, nauczą go jakichś procedur, jakiś taktyk, czegokolwiek, to zawsze może przekazać komuś w rodzinie, więc to jest zawsze potrzebne, nie? >> Yyy, tutaj oczywiście nie chcemy straszyć, to jest tylko i wyłącznie w celach edukacyjnych. Yyy, pan miał doświadczenia z konfliktem zbrojnym.
Cztery razy wyjechał pan na misję. To jakby mógł pan powiedzieć, co jest tak naprawdę najgorszego w takich sytuacjach? Generalnie nigdy się nie da określić, co jest najgorszego w takich sytuacjach, czy strzelanie, czy ładunki wybuchowe, czy rakiety i tak dalej. Tak naprawdę wiadomo, najlepiej na wojnie się strzelać, bo wtedy zawsze mogę tą taktykę wykorzystać, to co potrafię. Natomiast jeśli chodzi o o ładunki czy rakiety, no na to nie da nie ma się nie ma żadnego wyszkolenia. Więc tak naprawdę wyobraź sobie, że teraz jesteśmy dobrze wyszkoloną grupą, idziemy sobie na grę, rakieta spadnie w nas, czy tak jak teraz drony, więc tak naprawdę no na to się nie da wyszkolić, więc zawsze lepsze jest, kiedy można się strzelać, nie? No ale to wiadomo teraz konflikty zbrojne jakie są. Głównie wszystko z powietrza leci, więc nigdy
nie wiadomo co się wydarzy, nie? >> Pewnie spotkał pan na tych misjach jakieś cywili, prawda? >> Tak. >> Czy oni mieli wtedy przestrzeń aby nazwijmy to w jakiś sposób normalnie żyć? Chwilę wytchnienia? >> Powiem panu tak. To jest tak, że jak pojechaliśmy na misję, to przez pierwsze tydzień, dwa, trzy człowiek wiadomo żył strachem. Było całkiem inny świat. Natomiast ci ludzie tak jak wszyscy, sam pan widział było w covidzie, wszyscy się przyzwyczaili do covidu i żyliśmy normalnie. Więc tak naprawdę konflikt zbroj jest to samo. Popatrzmy na inne kraje. Oni walczą od lat i tak naprawdę ci ludzie już są do tego po prostu przyzwyczajeni, nie? Tak jak kameleon, nie? Jeśli pan dostanie tą broń i będzie ta wojna u nas powiedzmy byłaby przez 10 lat to w pierwszym roku może by pan się bał, w drugim, trzecie, czwartym byłoby
to naturalne. Idzie pan pływać, pan do sklepu, normalnie wszystko działa. Nie, mimo tego, że są ostrzały. >> To już na sam koniec taka, bo ma pan też studia pedagogiczne. W jaki sposób mówić o takich tematach z dziećmi albo osobami starszymi, albo po prostu z kimś, kto się boi, żeby właśnie go nie przestraszyć, a ewentualnie czegoś nauczyć? No to tak jak panu powiedziałem wcześniej, po prostu zwykła rozmowa, nie? Nie na nie na na zasadzie w telewizji, że ktoś straszy na huki, bierze ludzi i tak dalej. Normalnie na spokojnie, jeśli taka bomba tak samo czy taka rakieta wpadła w kraju, to trzeba to na chłodno wziąć, bo ci ludzie tak naprawdę zaczną panikować, tworzyć chaos, więc wszystko na spokojnie. Tylko nie można też opowiadać im bzdurnie, bo wiadomo, ci ludzie też nie są głupi, nie?
>> Czyli najgorsza w takich sytuacjach jest panika. >> No tak, panika jest zawsze najgorsza, nie? Bo wtedy ludzie tak naprawdę co wyobraź niech państwo wyobrazi teraz jakaś panika w tym budynku co teraz i co i są nie wiem kobiety kobieta w ciąży jakaś nie wiem jakiś dzieciak i tak dalej zaczniemy uciekać każdy zacznie się przepychać ktoś spadnie ze schodów ktoś się połamie ktoś kogoś zdepcze i tak dalej więc chaos i panika to jest najgorsze co może być nie >> dziękuję bardzne słowa o temacie dla który może być dla niektórych najgorszym scenariuszem więc bardzo za to dziękuję Moim gościem był Robert Wasilewski, prezes Stowarzyszenia Instruktorów Służb Mundurowych. Dziękuję. Dziękuję bardzo.
[muzyka]


