Obrazy Lachura już w Gliwicach | 100% Gliwic
Nowe obrazy w kolekcji Muzeum w Gliwicach! 🖼️ Do Muzeum w Gliwicach trafiło aż 113 prac wybitnego polskiego artysty Zdzisława Lachura. Obrazy przyjechały do Gliwic z Niemiec i zostały przekazane muzeum w formie darowizny przez fundację, której prezesem jest Jürgen Dawo. Telewizja IMPERIUM rozmawiała o tym wyjątkowym darze z Dyrektorem Muzeum w Gliwicach Leszkiem Jodlińskim oraz Prezesem Fundacji Jürgenem Dawo. Zapraszamy do obejrzenia materiału, w którym dowiecie się, skąd Jürgen Dawo miał obrazy w swojej kolekcji, w jaki sposób muzeum zamierza wykorzystać ten wyjątkowy dar oraz kim był Zdzisław Lachur i dlaczego jego twórczość jest tak ważna. 🎥 Zapraszamy do oglądania!
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna, może zawierać drobne błędy.
Do Gliwic trafiła kolekcja 113 obrazów Zdzisława Lachura. zostało przekazane z Niemiec z fundacji pana Davo, za co już teraz dziękuję, ale chciałbym się dowiedzieć skąd pan zdobył kolekcję tych obrazów w 1984 roku ze studiem głowy, które zakupiłem a przy okazji spotkałam kolekcję Westlingen to jest obok Stuttgartu, który już miał niektóre prace pana Lahura i od tego momentu rozpocząłem tą swoją pasję, ten proces zbierania obrazów Dzisława Lahchura. >> A co przyciągnęło pana do sztuki pana Zdzisława?
diese Bilder das hat diese Entscheidung als wichtig gemacht, dass sie wollen diese Bilder haben. Klar gegen das vergessen und gegen Gewalt rechts oder links völlig egal. Gewalt ist immer falsch. Das war der Hauptgrund, warum ich gesagt habe, man muss die Bilder zeigen, man muss sie in die Öffentlichkeit bringen, man muss die als Warnung immer wieder sehen. To jest właściwie taka motywacja, która oznaczała, że jestem przeciwko przemocy i zniszczeniu anihilacji ludzkiej. Nieważne czy pochodzi z prawej czy lewej strony. Te obrazy traktowałem, traktuję jak rodzaj ostrzeżenia przed gwałtem i przemocą,
która jest na świecie, która przed której chciałem w ten sposób wystąpić i to był ten element, który spowodował, że zacząłem te obrazy gromadzić. także chcąc, to to jest ważne, żeby nie zapomniano o tym, czym była ta przemoc, skąd ona się wzięła, co to było. >> Przekazał pan 113 dzieł, ale czy to wszystkie dzieła z pana kolekcji?
Ma pan jeszcze 10 obrazów. I te po mojej śmierci trafią do muzeum w Gliwicach. >> To dlaczego właśnie do muzeum w Gliwicach, a nie rzucę jakiegoś większego? Lachur się urodził mniej więcej to w Zagłębiu co prawda dodałem od siebie, ale tylko 50 km od tego miejsca bardzo blisko, niezwykle blisko od Gliwic.
był świadkiem tego, co działo się międzymi w obozie w Sosnowcu. On to widział, on tego doświadczał w sensie był świadkiem tego, co tam się dzieje. No i to jest właściwie główny powód. Jestem w niedalekiej odległości od Gliwic. To jest ta bliskość, która powoduje, że te obrazy moim zdaniem powinny tutaj się znaleźć i dlatego są muzeum Gliwicach. A czy nie miał pan myśli, aby jednak przekazać jakiemuś muzeum w swoim ojczystym kraju?
Niemieckie muzea nie miały, nie były zainteresowane taką propozycją. Jakie plany ma muzeum w Gliwicach, aby wykorzystać ten niezwykły prezent? Ja zacznę od tego, bo to też mówiłem przed chwilą pana koleżance, że muzeum po pierwsze chciało bardzo jasno powiedzieć, że jest niezwykle wdzięczne za fakt tego, że to ten rodzaj zaufania
doświadczamy i zostaliśmy tak hojnie wyposażeni. To jest jasne, że będą te prace dla nas ważne. Pierwszą prezentacją będzie ta, która będzie miała miejsce w październiku tego roku. Pracujemy nad ustaleniem terminu, ale podczas tej wystawy pokażemy wybór z tego, czym jest cała ta kolekcja, żeby była jak najbardziej reprezentatywna. Ona będzie liczyła około 30 40 prac, a przed chwilą wręcz ustaliliśmy taki zarys tego, co pokażemy w domu pamięci Żydów Gólnośląskich. Jeśli mówię o domu, no to to jest istotne, że mówimy o muzeum, którego jeden z oddziałów zajmuje się pamięcią i dziedzictwem z puścizną Żydów
Górnośląskich. Tutaj oczywiście musimy na to popatrzeć szerzej. Lachur to jest taki rodzaj perspektywy artystycznej tego, czym jest los w takim szerszym rozumieniu społeczności Żydów środkowo-europejskich. Więc oczywiście doskonale pasuje do tego, czym się nasze muzeum zajmuje i na pewno nie jeden raz prace te będą w różnych konstelacjach z różnych powodów i za sprawą różnych zdarzeń prezentowane w naszej placówce. A jak wyglądał sam proces wprowadzania dzieł do Gliwic? >> Proces był bardzo sprawny. Muszę powiedzieć, że obie strony, zarówno pan Jirgen Dawo, jak i my dołożyliśmy starań, żeby odbyło się to w taki sposób, że w ciągu właściwie jednego dnia zostały one do nas przewiezione, a wcześniej wykonaliśmy tą pracę, która oznaczała, że był to proces właśnie taki, no nie chcę powiedzieć, że
perfekcyjny, ale chyba, bo przygotowaliśmy listy, przeprowadziliśmy wszystkie rozmowy związane także z aspektami prawnymi tego faktu, że prace te trafiają do nas, do Polski, do jednak muzeum, które nie jest muzeum niemieckie. Przygotowaliśmy odpowiednie odpowiednią dokumentację. Proces ten trwał około 89 miesięcy i jak myślę został dobrze spożytkowany, bo dzisiaj dokonało się to kilkadziesiąt minut temu. Nie pozostawało nam nic innego jak po potwierdzeniu tego, co zostało przewiezione i co jest, że wszystko się zgadza, została podpisana umowa i formalnie sprawa ta się zamyka. A pana Jurgena Dawu będziemy jeszcze gościć przez zaledwie kilka godzin, bo już dzisiaj w popołudniu podejmuje podróż powrotną do swojej rodzinnej Turingi.
Więc dużo wysiłku przygotowawczego, ale już po przyjeździe sprawy te były bardzo sprawnie i szybko przeprowadzone. >> A czy jest jakaś wyjątkowo skomplikowana kwestia czy zadanie przy przyjmowaniu takiej ilości obrazów z innego kraju? >> Normalnie powiedziałbym, że tak. Tego nawet nie tyle, że obawialiśmy się, że mieliśmy pewną tremę. tak to nazwijmy organizacyjną, ale w tym przypadku przebiegało to naprawdę fantastycznie sprawnie. Mieliśmy do czynienia, jednak, proszę o tym pamiętać, z kolekcjonerem, który od 84 roku gromadził te prace. ma jej bardzo dobrą dokumentację, opis, to wszystko co się składa na przygotowanie takiej dokumentacji w zakresie każdego z dzieł, które jest przekazywane, że niczego więcej nie potrzebowaliśmy jak zebranie tych dokumentów, y translacje na język polski, określenie tego, kiedy
i jak dotrze do nas transport. A więc w tym przypadku było to dużo łatwiejsze niż bym zakładał w każdej innej sytuacji, więc mogę tylko gratulować tego, że tak sprawnie obie strony to przekazanie przeprowadziły. >> Wspomniał pan, że przy wystawie w październiku ludzie zobaczą 30, 40 obrazów. Zgadza się. >> Tak. To czyli 1/3 to całkiem sporo. To musi być wybór, ponieważ w przypadku Zdzisława Laahura mamy różne cykle i nie chcemy pokazać go tylko na przykład z jednej strony nie wiem obrazów związanych z gettem czy tradycjami
niepodległościowymi, bo też ma taki cykl Polski Walczącej. Yyy chcemy pokazać ten rodzaj różnorodności jego dorobku artystycznego. Przypominam, to jest artysta, który urodził się w roku 1920, zmarł w roku 2007, a więc naprawdę pokaźny zasób obrazów, stylistyk. Może one tak bardzo się nie zmieniały, ale na pewno tematów i form obrazowania. Niektóre z tych obrazów były tworzone przez artystę czasami i przez 30 lat, bo były na początku grafiką, potem były obrazem, potem by zmieniały jeszcze swoją kolorystykę. Zatem chcemy, żeby to był maksymalnie reprezentatywny wybór pracy, czyli tego, co dzisiaj, wczoraj właściwie otrzymaliśmy, a dzisiaj potwierdziliśmy odpowiednimi dokumentami, żeby no była pewna świadomość, czym jest także twórczość Lahchura. To jest ważne. To jeszcze dziękuję za to pytanie dodam.
Zdzisław Lahchur miał 30 wystaw w Niemczech. Miał jedną tylko w Polsce, w Szczecinie. W związku z powyższym na pewno częścią tego daru i tego tej misji, którą otrzymaliśmy jest spopularyzowanie jego osoby i pokazanie, że ten artysta istniał. Jest znany nie tylko jako założyciel studia filmów animowanych w Bielsku-Białej, bo to też Lachór, ale też jako wybitny artysta, którego poznanie w jakimś sensie będzie jednym z zadań, które stoi po naszej stronie. >> Myślę, że nasi widzowie są zaciekawieni, ale może na koniec uda zaciekawić się ich jeszcze bardziej. Czy mógłbym poprosić może yyy o jakąś ciekawostkę dotyczących tych obrazów, które są za nami?
Opowiem o obrazie, który pan Jurgen Dawo dzisiaj już polskiemu radiu opowiadał, więc skorzystam z tej okazji, że wybieramy obraz, który nam się obu podoba. To trudne określenie jest dla nas istotny. To obraz, który ma tytuł głód. W jego centralnej części w formie właśnie takiego kolarzu wklejona jest kartka na żywność z getta sosnowieckiego. Obraz, który powstawał i to jest niezwykłe od 60 roku do 79, a więc prawie przez 30 lat i pokazuje
czym był proces twórczy Zdzisława Lachura, że wyszedł od formy czarno-białej, dosyć takiej prostej, wyrazistej, graficznej przez dodawanie postaci, koloru i tego wszystkiego, co składa się na rzecz, która jeśli o tym powiemy, że oglądamy obraz, który tworzony jest przez prawie trzy dekady, to pokazuje skalę emocji i pewnej takiej
warsztatowej tradycji czy tendencji u Wzisława Lachura, żeby do swoich obrazów powracać, żeby je wysycać nowymi treściami, że to są żywe obrazy, ale także w tym sensie, że są pełne emocji, które w nim były i do których w jakim sensie się odbywał, ale też one się zmieniały w czasie. To obraz też typowy, bo pokazuje w jakim sensie, na jakich różnych materiałach pracował Zdzisław Lachur. Kawałek papieru, wiem od pana Dawo, że potrafił malować także na ościeżach drzwi, na płytach
paździerzowych, na bardzo siermiężnych materiałach, bo artystom, który mi przypomina trochę małych mistrzów niderlandzkich, szczerze mówiąc, którzy się właściwie żadnego materiału, który mogą pomalować nie bali. A to jest też lachór, który maluje na każdym skrawku papieru. To jest ta sztuka, która w jakimś sensie bardzo sobie ceni fakt tego, że nieważne właściwie na czym tworzymy, ale co jest istotą tego przekazu. Więc ten obraz w jakimś sensie ucieleśnia tutaj bardzo wiele cech twórczości Zdzisława Lachura.
Ah. Yeah.


