Milena Podgórska - Kim jest Morhe? | OD.Ważności
🎙️ OD.Ważności | Milena Podgórska (@Morhe) Gościnią Agnieszki Chlewickiej-Bac w kolejnym odcinku programu OD.Ważności była Milena Podgórska, znana w mediach społecznościowych jako @Morhe. Skąd wzięło się Morhe i jak powstała przestrzeń, w której można mówić o ciele, wyglądzie i samoakceptacji bez ciągłego dążenia do ideału? W rozmowie Milena opowiada o tym, jak pokazuje innym, że nie trzeba nadmiernie przejmować się wyglądem, wagą czy opinią otoczenia. Mówi również o budowaniu pewności siebie, dystansie do własnego ciała oraz o tym, jak wygląda mierzenie się z komentarzami i hejtem w internecie. To szczera rozmowa o samoakceptacji, presji dotyczącej wyglądu, hejcie i odwadze, by być sobą. 🎧 Zapraszamy do oglądania kolejnego odcinka OD.Ważności.
Transkrypcja materiału
Transkrypcja automatyczna, może zawierać drobne błędy.
[muzyka] Dzień dobry. Dzisiaj w odważnościach Milena, którą wiele osób zna jako Morchę. Cześć, >> cześć, cześć. Dziękuję za zaproszenie. >> Chciałam w ogóle powiedzieć naszym widzom, tym którzy nie wiedzą kim jest Morche. Influencerka, przedsiębiorczyni, mama i kobieta przede wszystkim, która budzi dużo emocji. >> Tak, [śmiech] >> te ostatnie to te wszystkie poprzednie zgadza się, a te ostatnie no to nie wiem. Wiesz co, zauważyłam, że jedne kobiety cię uwielbiają i to jest taka duża część, większa, a inne patrzą z
dystansem. I chciałam się zapytać, jaka jesteś naprawdę i poza zdjęciami, rolkami i tymi opiniami innych ludzi. Kim jest Milena, a kim jest Morche? Ja myślę, że to jest jedno i to samo. Jednak mimo wszystko niestety, niestety bądź niestety nie potrafię za bardzo udawać, więc dziewczyny, które mnie obserwują, no to jakby w wiadomościach, które do mnie piszą, to te, które mnie lubią i z tego powodu mnie obserwują, myślę, że obserwują mnie dlatego, że jestem normalna, tak jak to one piszą. I
ja myślę, że to jest Morchehe i Milena. To jest to samo. To jest tak naprawdę ta nazwa to się wzięła tylko z tego, że musiałam jakoś nazwać na początku swój sklep. >> Mhm. >> I tak w zasadzie zostało to, bo nie chciałam zmieniać, bo dziewczyny się przyzwyczaiły, ale taka jak jestem yyy
na Instagramie czy na Facebooku, to taka też jestem na co dzień. Myślę, że niestety internet nie wszystko przyjmuje, więc y staram się być taka bardziej może troszkę wyważona, ale jeżeli chodzi o jakieś tam pokazywanie mojej codzienności czy rodziny bardzo. Ale jeżeli chodzi o moje poglądy czy to, że akceptuję siebie taką jaką jestem, no to to i tu i tu jestem taka sama. Nie jestem, nie wiem, zakompleksiona w życiu
prywatnym i na Instagramie jakby udaje kogoś, y, idealizuje siebie. Jestem tu i tu, wydaje mi się taka sama. >> Y, jak narodziła się Morche? Potrzebowałaś nazwy do sklepu? >> Potrzebowałam. [śmiech] To jest w ogóle tak śmieszne, bo trzy lata temu yyy jak
byłam, w zasadzie zakończył się taki m rozstałam się ze swoim byłym mężem yyy i pojechałam z koleżankami na wakacje na parę dni i poznałam tam mojego obecnego partnera, który jest holendrem i w zasadzie jedyne co znałam po holendersku to morche, czyli dzień dobry. Tak. Iśmialiśmy się z tego, że tylko to z dziewczynami potrafimy powiedzieć po holendersku i tak w zasadzie zastanawiałyśmy się nad nazwą dla sklepu. M. I zostało morche po tak w
zasadzie z niczego się to wzięło. Nie pisze się go tego po holendersku tak jak ja mam to napisane. Ja mam to napisane po prostu tak jak to słyszymy my Polacy i w zasadzie to jest tak nic to nie oznacza. To jest taki początek jakby, mogłabym tak może nazwać, że koniec pewnego etapu w moim życiu i początek kolejnego. >> Czy miałaś pomysł na na tą morchę?
>> Na sklep wcześniej? >> Na sklep i na ciebie w tym sklepie. Yyy, szczerze to ja wcześniej y prowadziłam second hand online yyy i prowadziłam to ze trzy lata i tak naprawdę było to bardzo dużo, bardzo dużo pracy, bo to było kilka razy w tygodniu jeżdżenie, szukanie ubrań, pranie tego, prasowanie, pokazywanie codziennie na Facebooku, na tych transmisjach, które są dalej bardzo bardzo popularne, ale ja wiedziałam, że ja się nie nadaje na dłuższą metę do czegoś takiego, bo to jakby zabierało mi całe moje życie, a ja jeszcze miałam trójkę dzieci i stwierdziłam, że kurde może by spróbować nowe, bo to tak fajnie szło.
Ja ja miałam też mam też swój Instagram taki stary stary, który założyłam chyba jak bliźniaki miały 2 lata, więc to już 14 lat jestem na tym Instagramie. Yyy, ale dopiero jak znalazłam właśnie te ubrania i stwierdziłam, że może spróbuję z nowymi. I tak w zasadzie prowadziłam i ten second hand, i te nowe ubrania i miałam nadzieję, że mi się uda z tymi nowymi. No i w zasadzie udało się wtedy m w zeszłym roku, tak w styczniu to zaczęło się tak tak rodzić, ale potem z biegiem czasu dziewczyny zaczęły coraz więcej pytać o rzeczy niezwiązane z ubraniami.
>> Mhm. No i tak w zasadzie ze sklepu Morez stało się taką moją marką może osobistą, jeżeli tak to mogę nazwać. I tak w zasadzie to się bardzo szybko potoczyło, bo to się zaczęło no niecałe 2 lata temu. >> Powiedz, jak tak sobie widzisz te kobiety, widzisz, czytasz, obserwujesz te kobiety, które ciebie obserwują, za co one cię kochają? Ja myślę, że za to, że pozwalam im, żeby
czuły się ze sobą dobrze, żeby nie muszą, nie wiem, odchudzać się na siłę, udawać, że wiesz jak ja dostaję od nich wiadomości bardzo dużo, bardzo dużo takich wiadomości, że dzięki tobie idę do sklepu i się nie muszę malować albo w tym roku w końcu wyjdę na plażę w dwuczęściowym stroju i chyba
Myślę, że jest taki obraz Instagrama, był jeszcze do pewnego czasu, bo teraz to już się bardzo zmienia, że widziałyśmy tam tylko takie idealne kobiety z idealnymi sylwetkami, z idealnym życiem, z idealnym jedzeniem, porządkiem, a ja po prostu im pokazuję, że no ja nie jestem idealna, że nie ważę 20 kg mniej,
nie chodzę codziennie na siłownię, nie jem clean food i tak dalej i I to chyba dla nich jest takie okej, że ktoś jakby publicznie przed, no jest tam tych dziewczyn trochę, że nie wiem, ja się pokażę w dwuczęściowym stroju, że nie mam płaskiego brzucha, że pokazuje się bez
makijażu w nieuczesanych włosach i to chyba jest dla nich takie m że one też takie mogą być, że nie każdy wygląda tak jak ta niestety duża część dziewczyn z Instagrama, tylko że po prostu mogą być sobą. Dodajesz im odwagi? >> Myślę, że tak. Aczkolwiek to nie było w ogóle zamierzone. U mnie to wy jest takie naturalne, bo ja się nigdy tym nie przejmowałam.
>> Ja się nigdy nie przejmowałam tym, co ktoś o mnie myśli. Myślę, że to tak z domu to na pewno wyniosłam, bo, bo mój tato taki był i ja dla niego byłam zawsze najmądrzejsza, najpiękniejsza. Jestem też jedynaczką, więc, ale nie taką typową, wydaje mi się. yyy i on we mnie jakby nauczył mnie czegoś takiego, że ja po prostu totalnie się nie przejmuję. I naprawdę jak ktoś mnie zapyta, nie przejmujesz się tymi komentarzami, bo jak są na przykład rolki, które mają nie wiem tam po 5 milionów wyświetleń, na Instagramie jeszcze jest okej z komentarzami, ale Facebook to jest po prostu takie szambo się tam wylewa, ale
szczerze, nigdy w życiu żadna wiadomość w żaden sposób mnie nie poruszyła. Nie wiem, co by mi ktoś musiał napisać, może, nie wiem, coś o moich dzieciach, żeby mnie to poruszyło. I chyba to im tak dodaje takiej pewności, że, że skoro ja się nie przejmuję, a jednak tyle osób mnie gdzieś tam obserwuje, no to tak naprawdę co się takiego stanie? Mi kiedyś moja pani psycholog pierwsza powiedziała jak, bo ja mam też nerwicę lękową, z której już tak wychodzę dosyć dobrze i ona mi zadała kiedyś takie pytanie, bo ja też miałam moment, że ja się wszystkiego bałam, ale nie opinii innych, tylko tak bardziej a może nie zrobię tak, bo to może nie wypada.
I ona mi powiedziała, a co się najgorszego może stać? Ja sobie zawsze zadawałam takie pytanie i piszę to też dziewczynom. Co się tak naprawdę może najgorszego stać? Jak nie wiem, ty wyjdziesz w tym dwuczęściowym stroju, ciebie tam nikt nie zna. No w sumie masz rację. I to są takie, nie wiem dlaczego to jest tak zakorzenione w naszych głowach, ale myślę, że ja tak trochę ten Instagram odczarowuję pod takim kątem, że no wszystkie jesteśmy takie same. No jedna jest szczupła, bo genetycznie jest szczupła, inna nie jest szczupła, bo nie
chce albo nie może. I myślę, że to im chyba tak dużo daje tej odwagi. Yyy, jeżeli tak na chwilę zatrzymajmy się nad tymi negatywnymi komentarzami, o których mówisz, że no internet to jest taka przestrzeń, w której możemy sobie >> ulżyć. Tak. >> Yyy, jak myślisz, co takiego w tobie jest, co drażni te niektóre osoby, budzi
jakiś opór? >> Szczerze nie, nie mam bladego pojęcia. Bo jakby ja jestem osobą, która nikomu niczego nie zawiści ani nie zazdrości. Ja jak ktoś coś ma fajnego, to ja zawsze to powiem, że to jest nie wiem fajne, że super, ale nie w takim sensie, że nie wiem, no jeżeli powiedzmy strzelam, ktoś ma Porsche czy Ferrari, też powiem: "Jezu, no super, fajnie, że ci się udało, ale to nie znaczy u mnie od razu, że ja bym też to chciała. Fajne, że komuś się, że komuś się powodzi. Nie wiem, dziewczyna jest szczupła, zgrabna, super, podziwiam, że masz tyle w sobie zaparcia, żeby chodzić na siłownię, żeby się, nie wiem, trzymać miskę i tak dalej. Ja tego nie mam, ale to też nie znaczy, że ja jakby tego zazdroszczę i nie wiem, co mają ci ludzie w głowach.
Zawsze się zastanawiam, skąd oni mają na to >> czas, >> bo to naprawdę trzeba poświęcić sporo czasu, nawet żeby napisać jeden komentarz, a potem pięć razy jeszcze odpowiedzieć. Nie, nie mam bladego pojęcia. Nie wiem, może zawsze wywoływałam takie troszeczkę
skrajne emocje nawet w szkole, jak w podstawówce, jak jak byłam czasami też to mówię dziewczynom moim na Instagramie, że nie miałam koleżanek w podstawówce. Moja mama uczyła, pracowała w szkole też wtedy w tej, do której ja chodziłam. Mój tato miał od zawsze jakąś tam swoją działalność. w latach 90 no to nie było też takie oczywiste, więc może dlatego, że jakby >> tak mówią też ludzie, co mnie zawsze irytuje, że ja mam zawsze i miałam zawsze łatwiej w życiu, co też nie jest prawdą. E i kiedyś po latach koleżanka z
podstawówki, bo potem mam z tymi dziewczynami teraz też kontakt, śmiałyśmy się, bo jej mówiłam, że ja siedziałam sama w ławce, ja nie miałam koleżanek tak jak mówię i ona mówi: "No bo ty byłaś zawsze najładniejsza w klasie". >> Więc jakby taka zazdrość, ale >> nie jest to m jako dzieciaki, no to jeszcze kiedyś w tamtych czasach to było takie trochę inne niż to niż to jest teraz. ten hejt nie był taki mocny, to po prostu się kole dziewczyny do siebie nie odzywały, ale potem to gdzieś tam przechodziło. Ale szczerze nie nie wiem, nie wiem co powoduje, bo takie mamy możliwości teraz i każdy je ma, że nie wiem co musi powodować mężczyzną na przykład m bo kobiety zawsze mają więcej
do powiedzenia, to jest jakby [parsknięcie] normalne, nie? Ale faceci czasami piszący pod moimi komentarzami yyy właśnie pod moimi postami komentarze, że jestem nie wiem gruba, że mam schudnąć, że jestem spaślak, to nie chudnij, to schudnij, a nie kupujesz większe ubrania. Nie wiem co nimi powoduje. Nie mam, nie mam bladego pojęcia. Nie wiem naprawdę, >> bo sobie tak myślę, że żeby yyy w ogóle napisać opinę, mieć jakieś zdanie, trzeba dużo czasu poświęcić, żeby obejrzeć twoje rolki, y przeczytać twoje treści, zobaczyć co u ciebie. >> Moje rolki, moje rolki te wiralowe to są yyy głównie krótkie, 20 sekund i oni są
na podstawie 20 sekundowej rolki, jakby nie zagłębiają się w mojej treści. Oni patrzą tylko na obrazek i to jest tyle. I dużo jest kont, które są kontami mmm yyy takimi, że mają tylko zdjęcie albo nie mają nawet zdjęcia, ale [odchrząknięcie] są też konta, gdzie jest na przykład na zdjęciu profilowym tato z córką
i zawsze mam coś takiego sobie myślę: "dobra, poświęcę ten swój czas i wejdę w te komentarze i jeżeli to jest ktoś kto ma rodzinę, żonę, córkę, to mam czasami takie coś, kurde, zapytam się tej żony, czy ona wie co robi." Jej mąż w internecie jakby jaki przykład daje swojej córce, ale ja na to nie mam czasu tak naprawdę i zastanawiam się skąd oni biorą na to czas i zawsze to sobie mówię zrobię to usiądę poświęcę ale jak tam czasami jest 2000 komentarzy to ja na to nie mam czasu ja wolę pograć w karty z dziećm jasne. >> I nie wiem >> i chyba się nigdy tego nie dowiemy.
>> Ludzie cię nie znają sobie dopowiadają. Znaczy tak myślę, że twarzą w twarz jakby ze mną stanęli to na pewno by tego nie powiedzieli, bo nawet jak kobiety piszą jakieś komentarze to ja czasami odpiszę mówię jakbyś stanęła przede mną to też byś mi tak powiedziała no i one są wtedy zawsze mądre ale myślę że większość nie podeszłaby do mnie na ulicę żeby powiedzieć mi nie wiem jesteś gruba albo coś tam >> co ci dała morchę >> ja tak naprawdę jeszcze w ogóle tego nie ogarniam że tych dziewczyn jest tak dużo, bo to się stało tak szybko. Ja w zeszłym roku w styczniu miałam raptem 4000 obserwujących na Instagramie i przez te rolki, które właśnie robiłam,
żeby się nie przejmować, żeby żyć tu i teraz i nie przejmować się tam swoją wagą, bo to głównie nam kobietom o to chodzi, to tak urosło, że teraz jest ich 200 000 i czasami nawet jak jestem, nie wiem, w sklepie czy gdzieś i ktoś do mnie podchodzi i mówi: "Ja cię obserwuję na Instagramie". Teraz tak myślę o matko i i mówię ciekawe czy przed chwilą nie wiem nie wygłupiałam się z Denisem idąc albo coś tam ja na razie tego jeszcze nie ogarniam ale na pewno jak dostaję dużo wiadomości
czuję taki trochę ciężar takiego, że muszę zwracać uwagę może nie na to co mówię żeby nie być jakąś nieprawdziwą i mówić to czego ja nie czuję ale [odchrząknięcie] czasami mówię o swoim na przykład rozwodzie że po 20 latach się rozstałam z mężem i tak naprawdę wszystko to, co teraz jest w miejscu, w którym jestem zrobiłam od zera, bo tak naprawdę no te trzy lata temu postanowiłam, że nie biorę nic, po prostu kończę. I czasami jak piszą kobiety do mnie: "A doraź mi, a co mam zrobić?" to jestem taka trochę zestresowana tym, bo
ja nie chcę nikomu doradzać, nie jestem psychologiem i czasami się trochę tego boję, trochę mnie to przeraża, ale na pewno jest to bardzo duża dla mnie taka wolność, że ja w tej chwili mogę wyjechać na wakacje i tak naprawdę zabrać tą pracę ze sobą. A to jest taka praca, no która nie jest tak naprawdę ciężką pracą pod kątem, nie wiem, fizycznym. Wiadomo, że to jest dużo treści, dużo przygotowania, tak jak tutaj widać 20 minut, ale to jest jeszcze wcześniej przygotowanie, porozmawianie, zaznajomienie się z daną osobą i ludzie tego nie widzą, ale dla
mnie to jest na pewno ogromna, ogromna wolność, bo ja tak naprawdę no mogę się dzisiaj wyprowadzić na drugi koniec świata i robić dalej to samo, więc na pewno duża wolność dla mnie. >> Na razie się nie wybierasz, >> nie? Ja się nie wybieram, bo jestem bardzo taka rodzinna, terytorialna, nie zostawiłabym mojej mamy, więc to na pewno nie. No poza tym jestem po rozwodzie, więc mój syn młodszy ma 10 lat. No nie wyobrażam sobie wyjechać daleko bez niego, a jego tato też sobie nie wyobraża, żeby on wyjechał ze mną, więc nie, nie mam tutaj całą rodzinę i nie odnalazłabym się chyba w innym kraju.
Co byś chciała, żeby kobiety zobaczyły w tobie poza stylem, ubraniami i tym, co pokazujesz w internecie? >> Ja bym chciała, żeby się przede wszystkim nie bały, żeby się nie bały tego, żeby być sobą, że jeżeli ona chce założyć, nie wiem, różowy kapelusz, to niech ona sobie go założy, żeby przestały się przejmować opinią innych. To jest chyba taki mój główny zzy to nawet ja nie nie sobie nie zakładałam takiego celu. To po prostu tak wyszło >> i chciałabym, żeby one się po prostu nie bały, bo dużo jest kobiet, które właśnie mi pisze, że no ale ja tak nie wyjdę ubrana, bo mieszkam w małej miejscowości. Zaraz by mi powiedzieli, że jestem odrealniona. Ja mówię, ale tak tydzień, dwa tak pochodzisz i im przyjdzie. Oni się przyzwyczają i chyba tego, żeby się nie bać po prostu być sobą.
Jak ciebie słucham, to tak sobie myślę, że ten twój projekt właściwie się zmienił w misję. >> Trochę tak. Aczkolwiek tak jak ci powiedziałam wcześniej, ja tego jeszcze nie ogarniam i jak przychodzą do mnie na przykład jakieś firmy albo inne kobiety, które chciałyby ze mną porozmawiać albo zrobić jakiś projekt, to ja mam cały czas takie, ale że dlaczego ze mną? Że ja tego w ogóle nie nie ogarniam. A rzeczywiście stało się to m trochę taką taką misją, ale tak
naturalnie. Ja nigdy tego jakby nie zakładałam. To się tak samo z siebie zrobiło. >> Jak twoje życie się różni, gdy wyłączasz telefon, y, kamery i jesteś mileną w domu? [śmiech] >> W zasadzie ja nie jestem inna jako ja. Ja nie wiem, chyba się nie różni. No to tak jak każdej kobiety jest. Sprzątanie, pranie, dzieci, szkoła. Jak Bruno jest ze mną, no to jest co chwilę mamo, mamo, mamo, mamo. Ja mam jeszcze psa, mam jeszcze kota. Więc tak naprawdę moje życie kręci się głównie w domu, bo ja i w domu pracuję i
ja też nie jestem jakaś taka za bardzo wychodząca. Totalnie tak samo jak myślę każdej z nas. Pranie, sprzątanie, gotowanie. Nie bardzo, bo nie lubię [śmiech] yyy dzieci, szkoła, dom i tyle. Ja nie nie prowadzę żadnego jakiegoś, Zresztą wszystko pokazuje dziewczynom to, co ja robię. Jak jestem na wakacjach, to im pokazuje, że jestem na wakacjach. Jak jadę do sklepu, to im też to powiem, że jadę. E, ale nic jakby poza tym
Instagramem takiego innego nie ma niż u każdej innej kobiety w domu. >> Gdy rozmawiałyśmy przed programem, wspomniałaś o początkach w Gliwicach twoich w mediach. [śmiech] >> Ciężko to nazwać mediami, bo to wtedy nie pamiętam czy 20, no nie, ja już miałam wtedy telefon, ale no to nie były smartfony, więc to były zwykłe telefony, gdzie tylko SMS-a można było wysłać i zadzwonić. Tak, bo jak zobaczyłam tutaj właśnie Szyld jak miałam 17 lat, to brałam udział w Miss Nowin Gliwickich. Tak, tak, tak. >> Byłaś w finale? Właśnie ja No tak, w sumie tak, no bo te były te pierwsza, druga ileś tam tych wicemis i jedna mis internetu i czasami no i ja wtedy to od publiczności jakby dostałam i tak się czasami śmieję, wspominam, że wtedy może to się już tak naprawdę zaczęło.
>> Nie masz zdjęć z tamtego okresu, to który mógł być rok? >> No myślę, że to był 2002. >> 2002. Tak. Albo 2001, bo to miałam tak 16, 17 lat. >> W nowinach gliwickich. Miss internetu. >> Tak, tak, tak, tak, tak. Yyy, gdyby nowiny gliwickie znalazły zdjęcia Mileny. [śmiech] Ja mam jakieś takie w domu u mamy, ale wiesz, wywołane zdjęcia 20 lat temu, no to wyglądają teraz jak wyglądają. Ale jedno zdjęcie takie, które było takie naj chyba, które się
najbardziej i mamie i tacie też podobało, to mój tato świętej pamięci już nosił w portfelu i to jedno zdjęcie takie jak kiedyś były, nie wiem czy teraz chyba też są takie przezroczyste, nie, że można se zdjęcia powkładać, jest taka >> tak i on to zdjęcie tak nosił, ono było tak wypłowiało i ono jest gdzieś u mamy w pudełku. Ale no są to takie szczątkowe
szczątkowe zdjęcia. >> Bardzo prosimy, jeżeli znajdziecie to. >> Tyko miałam wtedy inne nazwisko, [śmiech] >> ale na pewno Miss >> internetu. Tak. Ja nie wiem, czy to nie był pierwszy rok, kiedy by weszło te Miss Internetu. Tak mi się wydaje, że to był pierwszy właśnie rok wtedy internetu. Milena, bardzo dziękuję ci za rozmowę. Dziękuję bardzo. >> Było mi bardzo miło. Powiem ci, chwilami
miałam wrażenie, że oglądam rolkę, bo stąd cię znam, [śmiech] >> ale ze swojej strony muszę powiedzieć, że Morhe i Milena to ta sama osoba. >> Cieszę się. [śmiech] >> Dziękuję ci bardzo za rozmowę. >> Dziękuję. Dzięki. >> [muzyka] [muzyka]


